Mysterious coffee place behind Kalverstraat

In Amsterdam, the ideal way to explore the city is sightseeing without any plan, because you will always discover an interesting place by accident. Each of the winding streets hides dozens of pearls in the form of delicious restaurants, original boutiques and atmospheric cafes (that’s why I will probably never run out of material for this blog).

W Amsterdamie idealny sposób zwiedzania miasta to zwiedzanie bez planu, bo zawsze odkryje się na ciekawe miejsce przypadkiem. Każda z krętych uliczek kryje dziesiątki perełek w postaci pysznych knajpek, autorskich butików i klimatycznych kawiarni (dlatego materiału na tego bloga prawdopodobnie nigdy mi nie zabraknie).

This is how I found the sweet cafe “Coffe and Cakes Amsterdam” on Sint Luciënsteeg 21, which lies at the back of the shopping avenue Kalverstraat. Also, after your weekend shopping, instead of going to Starbucks, it is worth jumping there for a good coffee. In addition to the tasty coffee, you can try homemade cakes, waffles and French macarons in many flavors. And this is an extremely cute place to shoot a nice photo on insta, obviously!.

Tak właśnie trafiłam na słodką kawiarenkę “Coffe and Cakes Amsterdam” na ulicy Sint Luciënsteeg 21, która leży na tyłach zakupowej alei Kalverstraat. Także po zrobionych  weekendowych zakupach, zamiast iść do Starbucksa, warto skoczyć tam na dobrą kawę. Prócz smacznej kawki można skoszotwać domowej roboty ciasto, torta, gofry i francuskie macarons w wielu smakach. No i jest to niezwykle urocze miejsce, żeby strzelić ładną fotkę na insta, oczywiście!

Book and coffee – best combination!

In my opinion, this café is a bit mysterious, because there is not much information about it on the Internet, except for the address and opening hours and it’s hidden in a tiny street, next to the Amsterdam museum. I would never find it on purpose. It is also even more worth visiting, because even though it is in the very center, it looks very peaceful (when I entered it, there was one person there). The serving lady was very polite and even wanted to give me the entrance behind the counter so that I could take the perfect photos – I like this attitude towards customers!

Who could resist!?

Moim zdaniem ta kawiarenka jest trochę tajemnicza, bo nie ma za wiele informacji o niej w internecie, prócz adresu i godzin otwarcia. Znajduje się w małej bocznej uliczce, zaraz przy muzeum miasta. Nigdy bym jej nie znalazła szukając specjlanie kawiarni. Także tym bardziej warto ją odwiedzić, bo pomimo iż jest w samym centrum, wygląda na bardzo spokojną (kiedy do niej weszłam, była tam jedna osoba). Pani obsługująca była bardzo uprzejma i chciała nawet udostępnić mi wejście za ladę, żebym mogła zrobic idealne zdjęcia – takie nastawienia do klietnów lubię!

S.

Last month: what I discovered in Amsterdam

Spring passed very quickly, I didn’t even notice when! From June 1, cafes, pubs and a restaurant have returned to almost full functioning, and more and more visitors are appearing on the streets. Local shops have also opened, which I am slowly beginning to discover.

Wiosna minęła mi bardzo szybko, nawet nie zauważyłam kiedy! Od 1 czerwca kawiarnie, puby i restaurację wróciły do prawie pełnego funkcjonowania, a na ulicach pojawia się coraz więcej przyjezdnych. Pootwierały się także lokalne sklepiki, które powoli zaczynam odkrywać.

Everyhing is „almost” normal

This „almost” is really enough for me! Open cafes and local shops make the atmosphere much less depressing, which is a nice change for me, because I wouldn’t say that starting in a new city in these conditions was one of the easiest. Of course, precautions should still be taken. Cafes and pubs operate, but with a limited number of guests, but you only need to book a table in advance (the day before at the latest, because despite the quarantine, the restaurants are crowded).

To „prawie” jest dla mnie naprawdę wystarczające! Otwarte kawiarnie i lokalne sklepy sprawiają, że atmosfera jest o wiele mniej przygnębiająca, co dla mnie jest miłą odmianą, bo nie powiedziałabym, że start w nowym mieście, w tych warunkach, należał do najłatwiejszych. Oczywiście wciąż należy zachowywać środki ostrożności. Kawiarnie i puby działają, lecz z ograniczoną liczbą gości, ale wystarczy zarezerwować wcześniej stolik (najpóźniej dzień wcześniej, bo pomimo kwarantanny, restauracje są oblegane). 

Masks should be worn on public transport, but this is not mandatory on the street. Antibacterial gels are set up in stores right at the entrance. Interestingly – I’ve already got used to it all, so it really is „almost” normally.

So I decided to start exploring a little more the city – so far I could admire the beautiful buildings, canals, winding streets, but in Amsterdam you can find lots of interesting and original nooks! There is so much that sometimes it is a bit overwhelming to me. BUT one step at the time, nothing to stress about!

W środkach transportu publicznego należy nosić maski, ale nie jest to obowiązkowe na ulicy. W sklepach są ustawione żele antybakteryjne zaraz przy wejściu. Co ciekawe – już się do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, więc naprawdę jest „prawie” normalnie. 

Postanowiłam zatem, że zacznę odkrywać trochę bardziej miasto – do tej pory mogłam podziwiać piękną zabudowę, kanały, kręte uliczki, ale w Amsterdamie można znaleźć mnóstwo ciekawych i oryginalnych zakamarków! Jest tego tak dużo, że czasem jest to dla mnie trochę przytłaczające. ALE wszystko po kolei, nie ma się co stresować! 

Negen Straatjes 

Last weekend I went to „Negen straatjes” or „Nine streets”. This is a small shopping district at the back of Dam Square. It consists of streets:

W ubiegły weekend przeszłam sie na „Negen straatjes” czyli „Dziewięć uliczek”. Jest to mała, zakupowa dzielnica, znajdująca się na tyłach Dam Square. W jej skład wchodzą uliczki:

Reestraat („Roe Deer Street”) – Hartenstraat („Hearts Street”) – Gasthuismolensteeg („Inn Mill Alley”), Berenstraat („Bear Street”) – Wolvenstraat („Wolf Street”) – Oude Spiegelstraat („Old Mirror Street”), Runstraat („Cow Street”) – Huidenstraat („Skins” or „Pelts Street”) – Wijde Heisteeg („Wide Heath Street”).

De Darling Amsterdam

I started sightseeing from Runstraat and Huidenstraat and was gone for two hours! Lots of beautiful windows, shops with treasures and vintage items, just a feast for the eyes. And these are only two streets out of nine. One of the boutiques that I really liked is the vintage shop „De Darling Amsterdam”, in which you will find a beautiful, atmospheric interior with a mezzanine, a selected range and affordable prices. The offer includes patterned shirts, vintage jeans, delicate gold-plated jewelry and much more.

Rozpoczęłam zwiedzanie od Runstraat i Huidenstraat i przepadłam na dwie godziny! Mnóstwo pięknych witryn, sklepików ze skarbami i rzeczami vintage, po prostu uczta dla oczu. A to dopiero dwie uliczki z dziewięciu. Jednym z butików, który przypadł mi bardzo do gustu, jest vintage shop „De Darling Amsterdam”, w którym znajdziecie piękne, klimatyczne wnętrze z antresolą, wyselekcjonowany asortyment i przystępne ceny. W ofercie można znaleźć wzorzyste koszule, jeasny vintage, delikatną pozłacaną biżuterię i wiele więcej. 

I bought a gold-plated neckless with a moon-shaped pendant (29 eur). The store also has its online site, where you can also shop (unfortunately shipping only in the Netherlands).

Ja kupiłam sobie pozłacany wisiorek z zawieszką w kształcie księżyca (29 eur). Sklep ma również swoją witrynę online, gdzie także można zrobić zakupy (niestety wysyłka tylko na terenie Holandii). 

De Pijp district

De Pijp is one of the most famous districts in Amsterdam, famous for its artistic atmoshpere. I will definitely come back to it on the blog many times. My recent discoveries include two stores on the street Eerste Jacob van Campenstraat. Outlet of the „We are Labels” store, a boutique that sells minimalist proprietary brands such as Casual Friday, Modstrom, Birkenstock, La Petite Etoile, Vieja and many more. Prices in the boutique range between 40-80 eur, which is not excessive on the Dutch market, but they are much higher than in popular chain stores. By accident, during a walk, I came across the outlet of this store, where prices are lower even by -60%. This way I hunted down the beautiful shirt of the Danish brand Y.A.S. for 19 eur instead of the original 50 eur.

De Pijp to jedna z najbardziej znanych dzielnic w Amsterdamie, słynąca z artystynczego klimatu. Na pewno będę wiele razy do niej wracać na blogu. Do moich ostatnich odkryć należą dwa sklepy na ulicy Eerste Jacob van Campenstraat. Outlet sklepu „We are Labels”, butiku, który sprzedaje minimalistyczne autorskie marki, takie jak Casual Friday, Modstrom, Birkenstock, La Petite Etoile, Vieja i wiele innych. Ceny w butiku wahają się między 40-80 eur, co nie jest na rynku Holenderskim cenami wygórowanymi, ale jednak są znacznie wyższe niż w popularnych sieciówkach. Ja całkowicie przypadkiem, podczas spaceru, natrafiłam na outlet tego sklepu, gdzie ceny są niższe nawet do -60%. Takim sposobem upolowałam śliczną koszulę duńskiej marki Y.A.S. w cenie 19 eur zamiast oryginalnej ceny 50 eur. 

Right next to the outlet is the De Aanzet organic food store that is worth a look, because you can find lots of local delicacies! From organic vegetables and fruits, through plants to the garden, home-made preserves, cheese, pastries and cosmetics. I bought myself a shampoo in soap, which is being talked about more and more recently and is being tested by me.

Zaraz obok outletu znajduje się sklep z organiczną żywnością De Aanzet do którego warto zajrzeć, bo można znaleźć mnóstwo lokalnych pyszności! Od organicznych warzyw i owoców, przez roślinki do ogrodu, domowe przetwory, sery, wypieki i kosmetyki. Kupiłam sobie szampon w mydle, o którym ostatnio się coraz więcej mówi i właśnie testuje!

I had to get used to the fact that there are no shopping centers in the center of Amsterdam, just such autonomous shops. I think that shopping is much nicer if you need to visit smaller, local stores, but the problem is that they are open quite shortly, up to 6 pm. So during the week you have to hurry up!

Musiałam się przyzwyczaić, że w centrum Amsterdamu nie ma centrów handlowych, tylko właśnie takie autonomiczne sklepiki. Uważam, że o wiele milej się tak robi zakupy, jeśli trzeba odwiedzić mniejsze, lokalne sklepy, ale problem jest taki, że są dosyć krótko otwarte, maksymalnie do godziny 18. Także w tygodniu trzeba się sprężać!

I think that such an entry about lifestyle discoveries of the month will become a cyclical entry. I will collect various discoveries from around, such as cafes for locals, interesting shops, or just nice places to see and compose one longer entry. I hope you like this idea!

Myślę, że taki wpis o lifestylowych odkryciach miesiąca, stanie się wpisem cyklicznym. Będę zbierać różne odkrycia z całego, takie jak kawiarnie dla localsów, ciekawe sklepy, lub po prostu miłe miejsca do zobaczenia i komponować jeden dłuższy wpis. Mam nadzieje, że ten pomysł się wam podoba!

S.

A few words about loneliness during „the times of the disease”

Quarantine in Europe is quite a strange period and everyone experiences it in a different way. From my perspective, it is also quite a difficult time, because the quarantine began shortly after my arrival in Amsterdam, so I was physically cut off not only from friends and family in Poland, but also from the possibility of making new acquaintances here on the spot. Even if the quarantine rules here are not too strict, all events where new friends could be met are still canceled.

Czas kwarantanny w Europie to dosyć dziwny okres i każdy przeżywa go w inny sposób. Z mojej perspektywy jest to też dosyć trudny czas, ponieważ kwarantanna rozpoczęła się tuż po moim przyjeździe do Amsterdamu, więc zostałam fizycznie odcięta nie tylko od znajomych i rodziny w Polsce, ale także od możliwości zawarcia nowych znajomości tutaj na miejscu. Nawet jeśli tutejsze zasady kwarantanny nie są zbyt rygorystyczne, to wciąż odwołane są wszelkie wydarzenia, na których można by poznać nowych przyjaciół.

Ghost town

On Friday evening I was on a fairly long walk in the city center and there was no living soul! Literally the whole city was mine. It was quite a shocking sight for me. Individual bikes rode from time to time. Dam Square, one of the most tourist spots in Amsterdam, where the royal palace is also located, I was able to photograph it without almost a single person in the background – I don’t know if there was ever such a possibility during the day. I think that someday these photos can become important evidence documenting the history that is happening right now.

W piątek wieczorem byłam na dosyć długim spacerze w centrum miasta i nie było tam żywej duszy! Dosłownie całe miasto było moje. Był to dla mnie dosyć szokujący widok. Pojedyncze rowery przejeżdżały od czasu do czasu. Dam Square, jeden z najbardziej turystycznych punktów w Amsterdamie, gdzie również leży pałac królewski, udało mi się sfotografować bez niemalże ani jednej osoby w tle – nie wiem czy za dnia była kiedykolwiek taka możliwość. Myśle, że kiedyś te zdjęcia mogą stać się ważnym dowodem dokumentującym historię, która dzieje się obecnie na naszych oczach. 

Dam Square
Dam Square

“Solitude is fine but you need someone to tell that solitude is fine.” ― Honoré de Balzac

In these conditions, it is not difficult to feel a little lonely, in addition to seeing such a ghost town. In general, I am a person who likes her own company and I like to spend time with myself, which is why the feeling of loneliness probably came to me quite late, after only two months. The norm is for me to go alone to a cafe or to the cinema, and if there were any public places open, this would probably look like my afternoons here.

W tych warunkach nie trudno poczuć się odrobinę samotnym, dodatkowo widząc takie miasto duchów. Jestem ogólnie rzecz biorąc osobą, która lubi swoje towarzystwo i lubię spędzać czas sama ze sobą, dlatego poczucie samotności chyba doszło do mnie dosyć późno, bo dopiero po dwóch miesiącach. Normą jest dla mnie wyjście w pojedynkę do kawiarni lub do kina, i gdyby funkcjonowały jakieś miejsca publiczne, to tak wyglądałyby pewnie moje popołudnia tutaj. 

However, the moment came when I had too much of myself – I probably got to know almost all my black thoughts haha;) Every day I zoom with friends and family, sometimes even for a few hours, but I started to notice that this virtual equivalent of keeping in touch ceases to be enough for me . The crisis came when I realized last week that for the next contact in physical form, I have a few good days ahead – I felt for the first time that I could not be only in my own company for so long. Even the beauty that surrounds me here was not comforting in any way.

Jednakże przyszedł moment kiedy miałam samej siebie już za dużo – poznałam chyba już prawie wszystkie swoje czarne myśli haha;) Codziennie jestem na zoomie z przyjaciółmi i rodziną, czasami nawet po kilka godzin, ale zaczęłam zauważać, że ten wirtualny odpowiednik utrzymywania kontaktu przestaje mi wystarczać. Kryzys nadszedł, kiedy uświadomiłam sobie w ubiegłym tygodniu, że do kolejnego kontaktu w formie fizycznej, czeka mnie jeszcze kila dobrych dni – pierwszy raz poczułam, że nie dam rady być tylko w swoim własnym towarzystwie aż tak długo. Nawet piękno, które mnie tutaj otacza nie były w żaden sposób pocieszające.

These flowers are on many buildings and smells like heaven

A certain sense of apathy came over me. I think that each of us once experienced it, for me it is a rather rare feeling, but in the end it came to me. Looking at the wall, lack of appetite and the typical „weltschmerz” (one of my favorite concepts from Polish lessons from the Romantic period, i.e. „pain of the world”), i.e. a sense of meaninglessness. It got serious.

Naszło mnie pewne poczucie apatii. Myślę, że każdy z nas je kiedyś przeżywał, dla mnie jest to raczej uczucie bardzo rzadkie, ale w końcu mnie naszło. Patrzenie się w ścianę, brak apetytu i typowy „weltschmerz” (jedno z moich ulubionych pojęć z lekcji j. polskiego z okresu romantyzmu , tzn. „ból świata”), czyli poczucie braku sensu. Zrobiło się poważnie. 

Take action

I knew exactly what to do then, because in the theory of self-improvement I am great, but with practice it is different. You have to force yourself to do something that gives you joy, a sense of satisfaction, but which is not a job. In my case it is taking pictures, so I forced myself to leave the house with the camera. I took a picture of one, two, ten – drama, I don’t like anything, nothing came out as I would like (after a few days I looked at it a second time and it probably wasn’t that bad), tears were closing under my eyelids, so I said to myself – just go ahead, no matter where, at a fast pace, to raise the heart rhythm.

Wiedziałam dokładnie co należy wtedy zrobić, bo w teorii o samodoskonaleniu jestem świetna, natomiast z praktyką bywa różnie. Trzeba zmusić się do zrobienia czegoś co sprawia Ci radość, jakieś poczucie satysfakcji, ale co nie jest pracą. W moim przypadku jest to robienie zdjęć, więc zmusiłam się do wyjścia z domu z aparatem. Zrobiłam zdjęcie jedno, drugie, dziesiąte – dramat, nic mi się nie podobało, nic nie wychodziło, tak jak bym chciała (po kilku dniach spojrzałam na nie drugi raz i chyba jednak nie było tak źle), łzy cisnęły się pod powiekami, więc powiedziałam sobie – po prostu idź przed siebie, nie ważne gdzie, byle szybkim tempem, żeby podbić rytm serca. 

It turns out that a 1.5-hour walk and ten thousand steps to your favorite music makes a huge difference!

During this walk various thoughts came to mind, many of them painful but important. And now I come to the conclusion, have we ever had so much time for self-reflection? With today’s rush at work and after, we rarely have time to really reflect on our feelings and what they are caused by. I think that I will not learn a new language, I will not make a six pack on my stomach and I will not learn how to bake (I do not have super excessive ambitions when it comes to cooking skills), but I will learn a lot of new things about myself and I hope that I will get out of this all quarantine as a slightly better person. Keep fingers crossed!

Okazuje się, że półtoragodzinny spacer i dziesięć tysięcy kroków przy ulubionej muzyce, robi ogromną różnicę!

W czasie tego spaceru w głowie obijały się różne myśli, wiele z nich bolesnych, ale ważnych. No i teraz dochodzę do wniosku, czy kiedykolwiek mieliśmy tyle czasu na samorefleksje? Przy dzisiejszym pędzie w pracy i po, rzadko kiedy mamy czas żeby naprawdę zastanowić się nad swoimi uczuciami i czym są one powodowane. Myślę, że nie nauczę się nowego języka, nie zrobię kaloryfera na brzuchu i nie nauczę się piec (akurat nie mam super wygórowanych ambicji, jeśli chodzi o zdolności kuchenne), ale nauczę się wiele nowych rzeczy o sobie i mam nadzieję, że wyjdę z tej całej kwarantanny jako odrobinę lepszy człowiek. Trzymajcie kciuki!

S.

Another week of the quarantine and how the Dutch handle it

The last two weeks have been very intense for me. I finished the training period at a new position and the work began „seriously”, I moved from the hotel to my own apartment (this will be a separate entry), and there is still quarantine, whose end can not be seen.

Ostanie dwa tygodnie były dla mnie bardzo intensywne. Zakończyłam okres szkoleniowy na nowym stanowisku i praca zaczęła się „na serio”, przeprowadziłam się z hotelu do własnego mieszkania (o tym będzie osobny wpis), a do tego wciąż panuje kwarantanna, której końca nie widać. 

It is interesting to me how people can adapt to the new situation, I have already got used to the new conditions, work from home (although I wouldn’t say that I like it), and it became a normality for me. I decided not to check the news and the number of patients of coronavirus, because in this way my stress level increases, and stress equals lowered immunity – you need to protect your head as well as your body. Due to the fact that the work is very intense and my head is hundred percent busy, sometimes I forget that there is an epidemic!

Ciekawe jest dla mnie jak ludzie potrafią się przystosować do nowej sytuacji, ja już właściwie przywykłam do nowych warunków, pracy z domu (chociaż nie powiedziałabym, że polubiłam), i stało się to dla mnie normalnością. Zdecydowałam do tego, że nie będę sprawdzać wiadomości oraz liczby chorych, ponieważ wzrasta u mnie w ten sposób poziom stresu, a stres równa się obniżonej odporności – trzeba chronić swoją głowę tak samo jak swoje ciało. Przez fakt, że praca jest bardzo intensywna i moja głowa jest nią w stu procentach zajęta, czasem zapominam, że panuje jakaś epidemia!

Stores in The Netherlands during the quaranitne

Grocery stores and drugstores are open, but there are a limited number of people who can stay in the store. Each customer is obliged to take a basket – this is how many people in the store are counted, if there are no free baskets, it means that you have to wait. Inside there are disinfectant liquids to wash your hands before entering and after leaving the store. Queues are short or they are not there at all, I never once had to wait for the entrance to the store, inside it is also quite empty. I wonder how it is possible, hearing that in Poland you have to wait an hour to enter the store!

Sklepy spożywcze i drogerie są otwarte, panuje jednak ograniczona liczba osób, która może w sklepie przebywać. Każdy klient ma obowiązek wziąć koszyk – w ten sposób liczona jest ilość osób w sklepie, jeśli nie ma wolnych koszyków to oznacza, że trzeba poczekać. W środku stoją płyny dezynfekujące, żeby umyć ręce przed wejściem i po wyjściu ze sklepu. Kolejki są krótkie lub nie ma ich w cale, ja ani razu nie musiałam czekać na wejście do sklepu, w środku również jest dosyć pustawo. Zastanawiam się jak to jest możliwe, słysząc, że w Polsce trzeba czekać godzinę na wejście do sklepu! 

Private shops are also open, but at limited hours. Cafes offer coffee and take-out food – two people can be in the cafe at the same time.

In public places there is a 1.5 meter distance required, but I noticed that no one „chases” or fines if someone does not keep this distance. Of course, larger groups are forbidden, but in the nearby park, when it was 20 degrees, there were crowds! People played football, sat in pairs on blankets, rode bicycles (in the Netherlands bicycles rides will definitely never be banned).

Otwarte są również prywatne sklepiki, ale w ograniczonych godzinach. Kawiarnie oferują kawę i jedzenie na wynos – jednocześnie mogą przebywać w kawiarni dwie osoby.

W miejscach publicznych obowiązuje zachowanie 1.5 metra odległości, ale zauważyłam, że nikt „nie ściga” ani nie daje mandatów jeśli ktoś nie trzyma tej odległości. Oczywiście większe zgrupowania są zakazane, ale w pobliskim parku, kiedy było 20 stopni, były tłumy! Ludzie grali w piłkę, siedzieli parami na kocykach, jeździli rowerami (akurat to w Holandii na pewno nigdy nie zostanie zabronione).

Dutch lifestyle in the quarantine

I noticed that when it gets warm, the Dutch put tables on the streets in front of their apartments and spend time eating and drinking together. I think this is their normal behavior, not only during quarantine, and it looks really cool! Imagine, a big European city, and people put chairs and tables in front of tenements and spend their time with family and neighbors, as if it was a small village. For me it is an unusual and charming sight.

Zauważyłam, że gdy robi się ciepło, Holendrzy wystawiają stoły na ulice przed swoimi mieszkaniami i spędzają tak czas, jedząc razem i pijąc. Myślę, że są to ich normalne zwyczaje, nie tylko w czasie kwarantanny, i wygląda to naprawdę ekstra! No bo wyobraźcie sobie, wielkie europejskie miasto, a ludzie wystawiają krzesła i stoły przed kamienicami i tak spędzają czas z rodziną i sąsiadami, jakby to była mała wioska. Dla mnie jest to niecodzienny i uroczy widok.

I moved to another district, also in the center, next to one of my favorite museums – Rijksmuseum or National Museum, which is located in a beautiful eclectic building, combining Renaissance and Gothic styles. I can even see the tips of the museum from my window. I will definitely buy a museum card, i.e. an annual admission to museums in the Netherlands, and I will visit the Rijksmuseum as many times as I like it.

Przeniosłam się do innej dzielnicy, również w centrum, obok jednego z moich ulubionych muzeów – Rijksmuseum czyli Muzeum Narodowego, który znajduje się w przepięknym eklektycznym budynku, łączącym styl renesansowy i gotycki. Czubki muzeum widzę nawet ze swojego okna. Na pewno wykupię sobie museum card, czyli roczny wstęp do muzeów w Holandii i będę sobie wpadać do Rijksmuseum ile razy mi się będzie podobać. 

One of the „benefits” of the quarantine (if you even can call it like that) is that it’s perfect opportunity for photographers to take pictures of the city without crowds. And this is an opportunity that I will absolutely take an advantage of.

Jedną z „zalet” kwarantanny (jeśli można to tak nazwać) jest to, że jest to jedyna okazja dla fotografów do robienia zdjęć miasta bez tłumu co normalnie jest właściwie nie możliwe. I jest to okazja, z której absolutnie korzystam.

S.

One month in The Wittenberg Hotel

It’s been almost a month since I lived in the beautiful Hotel Wittenberg. The next week I move to my apartment near the Rijksmuseum and although I can’t wait for my own corner, staying at The Wittenberg was really special!

Dobiega już prawie miesiąc odkąd mieszkam w przepięknym hotelu Wittenberg. W następnym tygodniu przeprowadzam się do swojego mieszkania przy Rijksmuseum i chociaż nie mogę się już doczekać własnego kącika, to pobyt w The Wittenberg był naprawdę wyjątkowy!

A little bit of history

The hotel is housed in a historic brick building built in 1772 on Nieuwe Keizersgracht in the De Plantage district. At first, he served as a nursing home and was called the Lutherhuis House (Lutherhuis), and between 1974 and 2014 he was called the Nursing Home Wittenberg. The name was supposed to refer to the city of origin of Mart.

Hotel mieści się w historycznym budynku z cegły wybudowanym w 1772 roku na ulicy Nieuwe Keizersgracht w dzielnicy De Plantage. Najpierw pełnił funkcję domu opieki i nazywał się Domem Luthra (Lutherhuis), a między 1974 a 2014 nosił nazwę Domu Opieki Wittenberg (Nursing Home Wittenberg). Nazwa miała nawiązywać do miasta pochodzenia Martina Luthra – Wittenbergi w Niemczech, a obecny tu teraz hotel kontynuuje te tradycję.

(źródło: blog.thewittenberg.com/the-plantagebuurt/).

Interior

The building has 115 apartments, actually they are fully equipped studios. Each apartment has a living room with kitchen with oven, fridge, washing machine and dishwasher. Separate bedroom and bathroom. Interior of the building is designed in a simple and modern way that complements the traditional character of the building. Whoever designed the interior found the perfect balance.

W budynku znajduje się 115 apartamentów, właściwie są to w pełni wyposażone studia. W każdym apartamencie znajduje się salon z  kuchnią z piekarnikiem, lodówką, pralką i zmywarką. Osobno wydzielono sypialnię i łazienkę. Wewnątrz budynku panuje prosty nowoczesny design, który uzupełnia tradycyjny charakter budowli. Ktokolwiek projektował wnętrza, odnalazł idealny balans. 

When I first entered the hotel lobby I immediately saw the beautiful interior, but I also remembered the beautiful smell! After a few days I asked the receptionist what smells like that and it turned out that the staff spray the lobby with the smell of the Dutch cosmetics company Zenology (smell of CAMELLIA SINENSIS). There were also bathing miniatures from this company in the room, which made me very happy. Maybe someday I’ll make a present from this company, because the smell is really crazy.

Kiedy pierwszy raz weszłam do lobby hotelu od razu rzucił mi się w oczy piękny wystrój, ale zapmiętałam także przepiękny zapach! Dopytałam po kilku dniach recepcjonistkę, co tak pachnie i okazało się, że obsługa spryskuje lobby zapachem holenderskiej firmy kosmetycznej Zenlogoy (zapach CAMELLIA SINENSIS). W pokoju czekały mnie także miniaturki do kąpieli z tej firmy, co bardzo mnie ucieszyło. Może sobie kiedyś zrobię prezent z tej firmy, bo zapach jest naprawdę obłędny.

However, the nicest thing for me here was the service itself. Of course, it is a trained, professional staff, but everyone was so delightful that I felt at home! I don’t know, like some of you, but I’m not a regular visitor to multi-star hotels and sometimes I feel simply uncomfortable in such places. There is no such situation here. The staff is the most professional, but above all they are warm and nice people.

Jednak najmilszą dla mnie rzeczą tutaj była sama obsługa. Oczywiście jest to wyszkolona, profesjonalna kadra, ale wszyscy byli tak przemili, że czułam się jak w domu! Nie wiem, jak niektórzy z Was, ale ja nie jestem stałą bywalczynią kilkugwiazdkowych hoteli i czasami czuje się w takich miejscach najzwyczajniej skrępowana. Tutaj nie ma w ogóle o takiej sytuacji mowy. Kadra jest jak najbardziej profesjonalna, ale przede wszystkim są to ciepli i mili ludzie.

In the middle of the coronavirus quarantine

As we all know, quarantine is underway in Europe due to a coronavirus epidemic. It is a sad time for many reasons, but for me personally it is not the easiest, because this month my thirtieth birthday fell out and my parents were supposed to visit me. Of course, their arrival was canceled, so I had my birthday in quarantine (but in no case lonely, because I had practically a hotline from Poland on whatssap <3). On my birthday, I got a call from the reception that they would like to wish me all the best and that they would leave a small gift at my door. I didn’t expect it at all and I was very pleased. It turned out that I got a delicious Chardonnay and a birthday card. Which hotel does that?!

Jak wszyscy wiemy w Europie trwa kwarantanna z powodu epidemii koronawirusa. Jest to smutny czas z wielu powodów, ale dla mnie osobiście jest nie najłatwiejszy, ponieważ w tym miesiącu wypadały moje trzydzieste urodziny i mieli odwiedzić mnie moi rodzicie. Oczywiście ich przyjazd został odwołany, więc urodziny miałam na kwarantannie (jednak w żadnym wypadku nie samotne, ponieważ miałam praktycznie hotline z Polski na whatssapie <3). W dniu moich urodzin dostałam telefon z recepcji, że życzą mi wszystkiego najlepszego i że zostawią mi pod drzwiami mały upominek. Kompletnie się tego nie spodziewałam i było mi bardzo miło. Okazało się, że dostałam przepyszne Chardonnay i kartkę urodzinową. No który hotel tak robi?! 

On another day, all guests received a letter with a gift. The hotel service wrote in a letter that it is a hard time for everyone and they want to sweeten it a bit. Everyone found orange and chocolate in the package – I love such little surprises.

Innego dnia wszyscy goście dostali list z paczuszką. W liście obsługa hotelu napisała, że jest to ciężki czas dla wszystkich i chcą nam go chociaż trochę osłodzić. W paczce każdy znalazł pomarańczę i czekoladę – ja uwielbiam takie małe niespodzianki.

I will recommend this place to anyone who could afford it, because it is really worth it! Despite the quarantine and stress related to the new job, I will definitely remember the first month in Amsterdam much nicer.

Będę to miejsce polecać każdemu, kto mógłby sobie na to pozwolić, bo naprawdę warto!  Pomimo kwarantanny oraz stresu związanego z nową pracą, na pewno o wiele milej będę wspominać pierwszy miesiąc w Amsterdamie.

S.

Follow my blog with Bloglovin

Amsterdam – the city for museum and coffee lovers

After a few days in Amsterdam (and before the start of the quarantine) I noticed two things: Amsterdam is full of museums and coffee shops (I mean those with coffee ;). For example, in the district surrounding my hotel there are at least three different museums, and when I was looking for a grocery store I passed four cafes next to each other, and the grocery store was nowhere to be seen. In Poland I would have already passed three Żabka’s (small grocery store in Poland).

Po kilu dniach spędzonych w Amsterdamie (i jeszcze przed rozpoczęciem kwarantanny) zauważyłam dwie rzeczy: Amsterdam jest pełen muezów i kawiarni (mam na myśli tych z kawą ;). Na przykład w dzielnicy otaczającej mój hotel są conajmniej trzy różne muzea, a gdy szukałam sklepu spożywczego, to mijałam cztery kawiarnie obok siebie, a spożywczego nigdzie nie można było dojrzeć. W Polsce minełabym już spokojnie trzy Żabki.

Rembrandt House

Even before starting the quarantine, I was able to visit one of the many museums – the Rembrandt House (Het Rembrandthuis). As a graduate of art history, I love visiting museums, so I still have many must-sees in Amsterdam.

Jeszcze przed rozpoczęciem kwarantanny udało mi się odwiedzić jedno z wielu tutejszych muzeów – Dom Remrandta (Het Rembrandthuis).  Jako absolwentaka kierunku historii sztuki uwielbiam zwiedzać muzea, tak więc czeka mnie w Amsterdamie jeszcze wiele must-sees.

One of the most important Dutch painters of the Golden Age lived in a building in the center of Amsterdam, which today is his museum, in the years 1639-1658. The interior shows the decor typical of a seventeenth century house. The rooms were recreated as close as possible to the original decor from Rembrandt’s time based on his own paintings. We will see his studio, the room in which he received merchants (Rembrandt was not only a painter, but also an art dealer, or trader of paintings), his students’ studio and everyday rooms. In each of the rooms there are paintings of his students, other Dutch painters of the seventeenth century, and a collection of Rembrandt’s sketches.

Jeden z najważniejszych malarzy holenderskich Złotego Wieku mieszkał w budynku w centrum Amsterdamu, które dziś stanowi jego muzeum, w latach 1639-1658. Wnętrze pokazuje wystrój typowy dla domu z siedemnastego wieku. Pomieszczenia zostały odtworzone jak najbliżej orignalenemu wystrojowi z czasów Rembrandta, na podstawie jego własnych obrazów. Zobaczmy więc jego pracownię, pokój w którym przyjmował kupców (Rembrandt był nie tylko malarzem, ale także marszandem, czyli handlarzem obrazów), pracownię jego uczniów oraz pomieszczenia codziennego użytku. W każdym z pokoi wystawione są obrazy jego uczniów, innych malarzy holenderskich siedemnastego wieku oraz kolekcja szkiców Rembrandta.

Rembrandt’s bedroom

I really liked how the curators organized the tour with the audio guide. Before each room there was a scanner to which the audio guide was applied and the program automatically played information about the room. However, if the visitor wants to find out more details about different parts of the room, they can enter the numbers appearing e.g. next to the paintings and listen to the recorded information. Nice idea because not everyone wants a super detailed description of portraits and landscapes, but it is always possible for those more interested.

Bardzo spodobało mi się jak kuratorzy zorganizowali zwiedzanie z audio przewodnikiem. Przed kazdym z pokojów był umieszczony skaner do którego przykładało się audio przewodnik i program auomatycznie odtwarzał informację o danym pokoju. Natomiast jesli zwiedzajacy chciał się dowiedzieć się wiecej szczegółów na tematat róznych fragmentów pomieszczenia, mógł wpisac numery widniejące np. przy obrazach i odsłuchać dodatkowo nagrane informacje. Fajny pomysł ponieważ nie każdy ma ochotę na super szczegółowe opisy portretów i krajobrazów, ale zawsze jest taka możliwośc dla bardziej zainteresowanych.

Rembrandt Museum – admission ticket – 14 euros

www.rembrandthuis.nl

Pluk Amsterdam – modern vintage vibes

After the visit in Rembrandt House, I decided to visit a cafe, which I have been following on Instagram for some time – „Amsterdam Pluk”, located within the Amsterdam canal rings. I visited one of the two Pluk cafes, the one on Reestraat 19 (the other is on Berenstraat).

Po wizycie w Domu Rembrandta postanowiłam odwiedzić kawiarnię, którą od pewnego czasu śledziłam na instagramie – „Pluk Amsterdam”, znajdująca się w obrębie pierścieni kanałów amsterdamskich. Odwiedziłam jedną z dwóch kawiarni Pluk, tę na ulicy Reestraat 19 (druga znajduje się na Berenstraat).

The climate of the cafe is very close to my taste. A lot of wood, bright space, has a little „vintage vibe”, but it is not outdated. Large windows that can be admired from anstresol make a huge impression. In the menu you will find all options for lunch, from sweet pancakes to avocado toasts, a wide selection of sweets tempts you by the bar. In addition, the cafe sells kitchen and home accessories. When I move into a new apartment, I will definitely complete my collection of mugs with one from the „Pluk” store.

Klimat kawiarni jest bardzo bliski moim upodobaniom. Dużo drewna, jasne przestrone wnętrze, ma trochę „vintage vibe”, ale nie jest przestarzałe. Ogromne wrażenie robią wielkie okna, które można podziwiać z anstresoli. W menu znajdziecie wszyskie opcje na lunch, od słodkich naleśników do tostów z awokado, a przy barze kusi szeroki wybór słodkości. Do tego kawiarnia prowadzi sprzedaż akcesoriów do kuchni i domu. Jak juz wprowadzę się do nowego mieszkania, to na pewno dopełnię swoją kolekcję kubków jendym ze sklepu „Pluk” .

https://www.instagram.com/plukamsterdam/?hl=pl

https://www.pluk-amsterdam.com/en/

S.

Follow my blog with Bloglovin