3 delicious coffee and brunch spots in Amsterdam Oud-West

Amsterdam Oud-West is a historic district, with lots of cozy cafes and beautiful buildings. In this post, you will get to know three great breakfast and brunch places in the Oud-West district, where you can eat something delicious, read a book and drink a fantastic coffee.

Oud-West (Old West) is my favorite neighborhood with historic buildings, but it’s not that touristy, so I often go there for a walk and I always discover some cool places on the way. In this area you can really observe the lifestyle of the real Amsterdamers. If that is something that interest you I also wrote here a bit about how the Dutch people celebrate life.

Historical fact: Oud-West was built at the turn of the 20th century as the working class expanded. The district is centered around two main streets: Overtoom and Kinkerstraat, and is adjacent to the Vondel park (source).


Amsterdam Oud-West to historyczna dzielnica, która kryje mnóstwo przytulnych kawiarenek i pokazuje życie rodzimych Amsterdamczyków. W tym poście poznacie trzy świetne śniadaniownie w dzielnicy Oud-West, w których możecie zjeść coś pysznego, poczytać książkę i wypić fantastyczną kawę.

Oud-West (Stary Zachód) to moja ulubiona dzielnica, gdzie znajduje się historyczna zabudowa, ale nie jest aż tak bardzo turystyczna, więc często kieruję się w jej stronę podczas spacerów, a przy okazji poznaje fajne miejsca. W tej części miasta możecie naprawdę zaobserwować życie rodzimych Amsterdamczyków. Jeżeli Was to ciekawi, to holenderski lifestyle opisywałam też w tym poście.

Fakt historyczny: Oud-West zaczęło powstawać na przełomie XIX i XX wieku w czasie gdy rozrastała się klasa robotnicza. Dzielnica skupia się wokół dwóch głównych ulic: Overtoom i Kinkerstraat, oraz sąsiaduje z parkiem Vondel (źródło).

UN.COMMON 

Eerste Constantijn Huygensstraat 63H, Amsterdam

The Un.Common café and coffee roaster offers coffee blends from around the world. They source their beans responsibly, supporting the entire supply chain with an emphasis on fair compensation for the coffee-growing farmers. In a café, I tried my last, most common choice, i.e. cappuccino with plant milk and cinnamon bun (my guilty pleasure). In addition to delicious and socially responsible coffee, you can order breakfast or lunch, e.g. toast with kimchi or black rice with mushrooms and fennel.

Unfortunately, due to the prevailing restrictions against the virus, I could not stay inside the cafe, but whenever possible, I will gladly sit at Un.common with a good book because their interior is really beautiful! Minimalistic but warm. Now I can only imagine how my eyesight can rest and my head reset and focus on the unusual flavors.

Even if you won’t be able to visit Amsterdam soon, I recommend visiting their website and instagram to feast your eyes.

Kawiarnia i palarnia kawy Un.Common oferuje mieszanki kaw z całego świata. Pozyskują ziarna w odpowiedzialny sposób, wspierając cały łańcuch dostaw z naciskiem na uczciwą rekompensatę dla uprawiających kawę farmerów. 

Ja spróbowałam w kawiarni mój ostatni najczęstszy wybór, czyli cappuccino na mleku roślinnym oraz drożdżówkę cynamonową (uhh, moje guilty pleasure). Prócz pysznej i społecznie odpowiedzialnej kawy, możecie zamówić śniadanie lub lunch, np. tosty z kimchi lub czarny ryż z grzybami i fenkułem.

Niestety przez panujące obostrzenia przeciwko wirusowi nie mogłam zostać wewnątrz kawiarni, ale gdy tylko będzie taka możliwość, chętnie posiedzę w Un.common z dobrą książką, ponieważ ich wnętrze jest naprawdę przepiękne! Minimalistyczne, ale ciepłe. Teraz  mogę sobie tylko wyobrażać jak wzrok może odpocząć, a głowa zresetować i skupić się na niezwykłych smakach.  

Nawet jeśli nie będziecie mogli w najbliższym czasie wybrać się do Amsterdamu, polecam wejść na ich stronę oraz instagram, żeby nacieszyć oczy.

UN.COMMONS website here.

https://www.instagram.com/uncommonams/

TEDS

Bosboom Toussaintstraat 60, Amsterdam

I found Teds brunch place some time ago. Outside of lockdown, the restaurant is so popular that reservations can be made for an hour and a half and you really have to stick to this time, because more customers are already waiting for their table. At the moment you can easily order their delicious food for take-away. You can just pop up at the restaurant and within minutes the food is ready! Or order via all the delivery apps available in Amsterdam.

What I liked the most about Teds is the huge breakfast selection that can be ordered throughout the day. Their specialties are waffle-shaped fries and amazing sandwiches, e.g. Teds Club with chicken, bacon, egg, pickles and mayo. In addition, the menu includes eggs in all forms and French toast with fruits. As a coffee fan, I had to try this option first of all, and I was not disappointed!

Śniadaniownię Teds poznałam już jakiś czas temu. Poza lockdownem restauracja jest tak oblegana, że rezerwację można zrobić na półtora godziny i tego czasu trzeba się trzymać, bo kolejni klienci już czekają na swoją stolik. W tym momencie możecie łatwo zamówić jedzenie na wynos, wystarczy podejść do lokalu i zamówić na miejscu, a zamówienie będzie gotowe w ciągu kilku minut! Albo można zrobić zamówienie poprzez wszelkie aplikacje z jedzeniem, dosępne w Amsterdamie.

Co mi się najbardziej w Teds spodobało, to ogromny wybór śniadań, które można zamówić przez cały dzień. Ich specjałem są frytki w kształcie wafli i niesamowite kanapki, np Teds Club z kurczakiem, bekonem, jajkiem, piklami i majo. Do tego w menu mają jajka w każdej postaci oraz tosty francuskie z owocami. Ja, jako fanka kawy, musiałam wypróbować przede wszystkim tę opcję, i się nie zawiodłam!

Teds website here

https://www.instagram.com/teds_place/


Berry

Bilderdijkkade 27, 1053 VH Amsterdam

Right next to Kwakersplein, in the cozy Berry cafe, you can enjoy a delicious cup of coffee accompanied by a home-made croissant, or choose the whole breakfast menu! This is the perfect choice for anyone who can never decide whether they want a sweet or a savory breakfast … You know what I’m talking about, right?

In the Breakfast Berry menu, you can get coffee or tea, fresh bread with cheese (and you know that cheeses in the Netherlands are the best!), Croissant and fresh orange juice.

Berry Cafe promotes local suppliers, e.g. their bread is baked by their neighbors. The place does not provide Wi-Fi and is encourage spending time with your loved ones and being mindful about here and now.

Zaraz obok Kwakersplein, w przytulnej kawiarni Berry, możecie wypić pyszną kawkę w towarzystwie domowego croissanta, albo najlepiej wybrać całe śniadaniowe menu! To jest idealny wybór dla każdego, kto nigdy nie może się zdecydować czy chce śniadanie na słodko, czy na słono.. Wiecie o czym mówię, prawda?

W menu Breakfast Berry możecie dostać kawę lub herbatę, świeży chlebek z serem (a wiadomo, że sery w Holandii są najepsze!), croissant oraz świeży sok z pomarańczy.

Kawiarnia Berry promuje lokalnych dostawców, np ich chleb wypiekany jest przez ich sąsiadów. Miejsce nie udostępnia Wi-fi i sprzyja spędzaniu czasu z najbliższymi i byciu tu i teraz.

Berry website here.

https://www.instagram.com/berryamsterdam/

S.

Last month and summary of 2020

I’m finally coming back from a longer break! At the beginning of December, I came to Poland for a month and a half and gave up everything: regular instagram posts, photos, writing a blog. I wanted to focus mainly on spending time with my family, which I don’t have close every day. So there were daily coffee breaks with my parents, reading books, watching Christmas movies, cooking with my mother (I baked a cheesecake for the first time … yes, only now haha), visits to my grandmother in the countryside and meetings with friends!

Wracam w końcu z dłuższej przerwy! Na początku grudnia przyjechałam do Polski na półtora miesiąca i odpuściłam wszystko: regularne posty na instagramie, zdjęcia, pisanie bloga. Chciałam się skupić przede wszystkim na spędzaniu czasu z rodziną, której nie mam blisko na co dzień. Były za to codzienne kawki z rodzicami, czytanie książek, oglądanie filmów świątecznych, gotowanie z mamą (upiekłam pierwszy raz sernik… tak, dopiero teraz haha), wizyty u babci na wsi i spotkania z przyjaciółmi!

1. Grandma’s house at the countryside – my favorite place on the Earth. 2. Snow!
3. Snowy roads are so romantic! 4. Best friend at the countryside.

It’s already mid-January and most of the internet creators have long done their 2020 recap, but I still want to share my conclusions with you. I made a summary according to a beautiful planner that I bought myself for 2021.

Jest już połowa stycznia i większość internetowych twórców już dawno zrobiło podsumowanie 2020 roku, ale ja wciąż chcę się z Wami podzielić moimi wnioskami. Zrobiłam sobie podsumowanie według przepięknego plannera, który sobie kupiłam na rok 2021.

Calendar from Madama.co, where I write down all my beloved to-do lists!

Those who have not made such a summary yet, I invite you to use the points below and answer the questions yourself.

  1. In the past year, I’ve learned: being alone with myself and being happy with it. There were hard moments and a surfeit of my own company, but we ourselves will be our companion for the rest of our lives, so I’m glad that now I love it 100%.
  2. The biggest dream I made last year was: to try life abroad, and I am are very happy with this experience!
  3. I made this dream come true: thanks to the fact that I am a great professional and I got a job in a large company.
  4. I am proud of myself because: it turned out that I am fantastic in crisis situations. I left alone to another country during the pandemic, I was implementing a new job remotely (I didn’t experience any corporate events, and believe me, it is a pain for me), I couldn’t go home as much as I thought I would be, and I didn’t finish this year 2020 in depression – I believe it is a success!
  5. The quote that inspired me the most is: „You can have it all, but not all at once” and „Everything is as it should be”.
  6. My most effective and pleasant habits: intermittent fasting, which I have been doing for over a year and it helps me feel light on my body. I also got to love linseed, which has a lot of valuable nutrients (including that it lowers blood glucose levels, contains fiber and omega-3 acids).
  7. Remembering last year, I am most grateful for: my support group „Aunties” on whatsapp, which we created with my friends! It is truly a support group. I know that everyone has their own life, family, activities, but thanks to these women I never felt lonely for a day. How many times one of us stopped work to show the other immediate support – I love you, Aunties! And for my parents and sister – I am always grateful.
  8. This year I want to feel: inspired at work, motivated to perform it, and relaxed and refreshed after work. After all, stress is an evil. Dear friends, prioritize rest!
  9. This year I want to do: go to Paris! As soon as the restaurants open, I’m on my way! I miss France very much and test my French in everyday life. Secondly, I would love to get a job in creative business, because last year I found out that this is my path.
Amsterdam in December.

Tych, którzy jeszcze sobie takiego podsumowania nie zrobili, zapraszam do skorzystania z poniższych punktów i odpowiedzenia sobie samemu na kilka pytań.

  1. W minionym roku nauczyłam się: przebywać sama ze sobą i być z tym szczęśliwą. Bywały ciężkie momenty i przesyt własnego towarzystwa, ale to jednak my sami będziemy swoim towarzyszem do końca życia, więc cieszę się, że już na 100% je pokochałam.
  2. Największym marzeniem, jakie spełniłam w zeszłym roku było: spróbowania życia za granicą. I jak to tej pory bardzo sobie cenię to doświadczenie!
  3. Spełniłam to marzenie dzięki: temu ze jestem świetną specjalistką i dostałam pracę w dużej firmie.
  4. Jestem dumna z siebie, ponieważ: okazało się, że fantastycznie odnajduje się w kryzysowych sytuacjach. Wyjechałam sama do innego kraju w trakcie pandemii, wdrażałam się w nową pracę zdalnie (do tego nie uświadczyłam, żadnych imprez firmowych, a uwierzcie, jest to dla mnie ból), nie mogłam jeździć do domu tyle, ile myślałam, że będę i nie skończyłam przez to roku 2020 w depresji – uważam, że jest to sukces!
  5. Cytat, który najbardziej mnie zainspirował to: “Możesz mieć wszystko, ale nie na raz” oraz „wszystko jest takie, jak być powinno”.
  6. Moje najbardziej skuteczne i przyjemne nawyki: post przerywany, który stosuję od ponad roku i pomaga mi czuć się lekko na ciele. Do tego pokochałam siemię lniane, które ma  mnóstwo cennych składników (między innymi obniża poziom glukozy we krwi, zawiera błonnik i kwasy omega-3).
  7. Wspominając ostatni rok, najbardziej jestem wdzięczna za: moją grupę wsparcia “Ciotki” na whatsappie, którą stworzyłyśmy z przyjaciółkami! Autentycznie jest to grupa wsparcia. Wiem, że każdy ma swoje życie, rodzinę, zajęcia, ale dzięki tym kobietom nie czułam się ani dnia samotna. Ile razy któraś z nas przerwała pracę, by okazać drugiej natychmiastowe wsparcie – kocham Was Ciotki! Oraz za moich rodziców i siostrę – jestem wdzięczna zawsze.
  8. W tym roku chce się czuć: zainspirowana zadaniami w pracy, zmotywowana do ich wykonywania, a po pracy zrelaksowana i wypoczęta. Jednak stres to zło. Moi drodzy priorytetyzujcie wypoczynek!
  9.  W tym roku chcę zrobić: pojechać do Paryża! Jak tylko otworzą resturacje, to lecę! Brakuje mi bardzo Francji oraz sprawdzenia mojego francuskiego w codziennym życiu. Po drugie chciałabym dostać pracę w kreatywnym biznesie, bo w zeszłym roku przekonałam się, że to jest moja ścieżka.
My motto for 2021.

I am ready to leave behind:

  1. Stress at work – it was probably the main feeling that accompanied me last year, which led me to a nervous breakdown and a 2-week sick leave – I think I’ll write a few words about it soon.
  2. A job that does not interest me and does not develop – closed at home with a computer opened my eyes – so far, in my HR profession I was mainly held by things not related to work, mainly great people in the company, additional events and job security. When all this was taken away, it turned out that my work did not interest me at all! Therefore, I am grateful to 2020 for this discovery.
  3. Making myself a thousands to-do lists – I’m a master at that because I love to plan. Whether it would be a job or a private life or a relationship, to-do lists are always with me and I want to fight them.
  4. Criticizing my body – I will always be a supporter of keeping a healthy line and I like slim figures, but I realized that saying unpleasant comments to myself will not help in anything here, so it also has to end!
1. Breakfast with friends. 2. Snow and the type of shoes I wear since more than 10 years.
3. Romantic fog. 4. Candle from polish brand „Blask” that helped me relax in December.

Jestem gotowa zostawić

  1. Stresowanie się pracą – to chyba było główne uczucie, które mi towarzyszyło w zeszłym roku, co doprowadziło mnie do załamania nerwowego i 2 tygodniowego zwolnienia chorobowego – myślę, że napiszę o tym wkrótce kilka słów.
  2. Pracę, która mnie nie interesuje i nie rozwija – zamknięcie w domu z komputerem otwiera oczy – do tej pory w moim zawodzie HR trzymały mnie głównie rzeczy nie związane z pracą, przede wszystkim świetni ludzie w firmie, dodatkowe wydarzenia i pewność posady. Gdy to wszystko zostało zabrane okazało się, że moja praca mnie w ogóle nie interesuje! Dlatego jestem wdzięczna roku 2020 za te odkrycie.
  3. Zarzucenie siebie listą zadań – jestem w tym mistrzynią, bo kocham planować. Czy byłaby to praca czy życie prywatne czy związek, listy zadań zawsze są ze mną i chcę z nią walczyć.
  4. Krytykowanie swojego ciała – zawsze będę zwolenniczką dbania o zdrową linię i  podobają mi się szczupłe sylwetki, ale doszło do mnie, że mówienie sobie przykrych komentarzy w niczym tutaj nie pomoże, także z tym również koniec!
1. Sunset in Amsterdam. 2. My team „Aunties”.
3. Christmas lights in Amsterdam. 4. My super healthy breakfast chia-linenseen pudding.
Last month most worn outfits. 1. and 4. coat from polish brand MLE.
2. Felt like wearing something different than sweatpants. 3. Sometimes I have more crazy side ;).

This is my summary of 2020. I admit that writing all these nice things made me feel really lucky! Let me know in the comments or in DMs on Instragram what you are proud of or what you learned in the past year.

To jest moje podsumowanie roku 2020. Przyznam, że napisanie wszystkich tych miłych rzeczy sprawiło, że naprawdę czuję się ogromną szczęściarą! Dawajcie znać w komentarzach, lub w DMach na Instragramie z czego jesteście dumni lub czego nauczyliście się w ubiegłym roku.

S.

More of Amsterdam… because why not!

Mysterious coffee place behind Kalverstraat

In Amsterdam, the ideal way to explore the city is sightseeing without any plan, because you will always discover an interesting place by accident. Each of the winding streets hides dozens of pearls in the form of delicious restaurants, original boutiques and atmospheric cafes (that’s why I will probably never run out of material for this blog).

W Amsterdamie idealny sposób zwiedzania miasta to zwiedzanie bez planu, bo zawsze odkryje się na ciekawe miejsce przypadkiem. Każda z krętych uliczek kryje dziesiątki perełek w postaci pysznych knajpek, autorskich butików i klimatycznych kawiarni (dlatego materiału na tego bloga prawdopodobnie nigdy mi nie zabraknie).

This is how I found the sweet cafe “Coffe and Cakes Amsterdam” on Sint Luciënsteeg 21, which lies at the back of the shopping avenue Kalverstraat. Also, after your weekend shopping, instead of going to Starbucks, it is worth jumping there for a good coffee. In addition to the tasty coffee, you can try homemade cakes, waffles and French macarons in many flavors. And this is an extremely cute place to shoot a nice photo on insta, obviously!.

Tak właśnie trafiłam na słodką kawiarenkę “Coffe and Cakes Amsterdam” na ulicy Sint Luciënsteeg 21, która leży na tyłach zakupowej alei Kalverstraat. Także po zrobionych  weekendowych zakupach, zamiast iść do Starbucksa, warto skoczyć tam na dobrą kawę. Prócz smacznej kawki można skoszotwać domowej roboty ciasto, torta, gofry i francuskie macarons w wielu smakach. No i jest to niezwykle urocze miejsce, żeby strzelić ładną fotkę na insta, oczywiście!

Book and coffee – best combination!

In my opinion, this café is a bit mysterious, because there is not much information about it on the Internet, except for the address and opening hours and it’s hidden in a tiny street, next to the Amsterdam museum. I would never find it on purpose. It is also even more worth visiting, because even though it is in the very center, it looks very peaceful (when I entered it, there was one person there). The serving lady was very polite and even wanted to give me the entrance behind the counter so that I could take the perfect photos – I like this attitude towards customers!

Who could resist!?

Moim zdaniem ta kawiarenka jest trochę tajemnicza, bo nie ma za wiele informacji o niej w internecie, prócz adresu i godzin otwarcia. Znajduje się w małej bocznej uliczce, zaraz przy muzeum miasta. Nigdy bym jej nie znalazła szukając specjlanie kawiarni. Także tym bardziej warto ją odwiedzić, bo pomimo iż jest w samym centrum, wygląda na bardzo spokojną (kiedy do niej weszłam, była tam jedna osoba). Pani obsługująca była bardzo uprzejma i chciała nawet udostępnić mi wejście za ladę, żebym mogła zrobic idealne zdjęcia – takie nastawienia do klietnów lubię!

S.

Vondelpark – „Central Park” of Amsterdam

Amsterdam is full of city life at the moment, but whitin minutes you can be among nature, in one of many city parks. The most famous is Vondelpark, which is located next to the Rijksmuseum and Leidseplein. The Vondelpark is filled daily with both Amsterdam residents and tourists, and everyone can find something for themselves there.

Amsterdam tętni miejskim życiem, ale w ciągu kilku minut możesz znaleźć się wśród natury, w jendym z wielu miejskich parków. Najbardziej znanym jest Vondelpark, który znajduje się zaraz przy Rijksmuseum i Leidseplein. Vondelpark jest codziennie wypełniony przez mieszkańców Amsterdamu jak i turystów i każdy może w nim znaleźć coś dla siebie.

A few words about the history of the park

The park, opened in 1865 for public use, was designed in the English style. This style is characterized by the fact that it is to reflect nature as much as possible, so we will find winding paths, ukrtye ponds and slow-growing bushes. The name Vondelpark was adopted in 1867, when a monument to the Dutch poet Joost van den Vondel was erected there. The park is located on a wet, marshy area and must undergo complete renovation every thirty years, otherwise the entire area would be flooded with water. In the park we can find some interesting works of art, including the Picasso sculpture „Fish” from 1965.

Park, otworzony w 1865 dla publicznego użytku, został zaprojektowany w stylu angielskim. Styl ten charakteryzuje się tym, że ma jak najbardziej odzwierciedlać naturę, więc zajdziemy w nim kręte ścieżki, ukryte stawy i wolno rosnące krzewy. Nazwa Vondelpark została przyjęta w 1867 roku, kiedy postawiono w nim pomnik holenderskiego poety Joosta van den Vondel. Park znajduje się na podmokłym, bagnistym terenie i przez to musi przechodzić kompletną renowację co trzydzieści lat, inaczej cały teren zalałaby woda. W parku możemy znaleźć kilka ciekawych dzieł sztuki, w tym rzeźbę Picassa „Ryba” z 1965 roku.

info: https://www.amsterdam.info/parks/vondelpark/

Sport in the morning, party in the evening

I have a stone’s throw to Vondel – five minutes and I’m already at the gate. Recently, I decided that I would start running, although I never liked it too much, I was always tired of running and I didn’t take much pleasure from this sport. I decided that I would try because I really miss more intensive exercises, and I don’t like exercising too much at home. One day I finally got dressed in sportswear, went to Vondel and it was great! I don’t know if it is due to the views or the atmosphere or the nice weather (it was so brisk that day, not too warm, not too cold). In the morning the whole park „trains”. Gyms that cannot yet conduct regular classes have moved to Vondelpark, so every few dozen meters you can meet fitness groups. There are a lot of runners (including me, ha!), And groups of friends practice yoga. Such a mood can very much be passed on to a person and you feel more alive.

Do Vondel mam od siebie rzut beretem – pięć minut i jestem już u bramy. Ostatnio postanowiłam, że zacznę biegać, chociaż nigdy tego za bardzo nie lubiłam, strasznie mnie bieganie zawsze męczyło i mało wyciągałam z tego sportu przyjemności. Stwierdziłam, że spróbuję, bo już bardzo brakuje mi intensywniejszego ruchu, a nie lubię ćwiczyć za bardzo w domu. Ubrałam się w końcu któregoś dnia w strój sportowy, poszłam do Vondel i było wspaniale! Nie wiem czy to zasługa widoków czy atmosfery czy fajnej pogody (było tego dnia tak rześko, nie za ciepło, nie za zimno). W godzinach porannych cały park „ćwiczy”. Siłownie, które nie mogą jeszcze prowadzić regularnych zajęć, przeniosły swoje zajęcia do Vondelpark, więc co kilkadziesiąt metrów można spotkać grupy fitness. Biegaczy jest bez liku (w tym ja, ha!), a grupy koleżanek ćwiczą jogę. Taki nastrój się bardzo może człowiekowi udzielić i aż się chce.

In the evening, however, there are more groups that simply organize parties, picnics, and birthday parties. It looks very cool and it’s cool that you can drink a good wine in the open air. Added to this are several atmospheric bars and cafes in various places of the park. One of them is Brouwerij ‚t IJ (brewery from Amsterdam), which is housed in the modernist Blauwe Theehuis building from the 1930s, so it’s worth visiting not only to try local beer, but also to admire the architecture.

Natomiast wieczorem dochodzi więcej grupek, które sobie po prostu organizują imprezy, robią pikniki, przyjęcia urodzinowe. Wygląda to bardzo cool i jest to fajne, że można spożywać dobre winko na świeżym powietrzu. Do tego dochodzi kilka klimatycznych barów i kawiarni w różnych miejscach parku. Jednym z nich jest Brouwerij ‚t IJ (browar z Amsterdamu), który mieści się w modernistycznym budynku Blauwe Theehuis z lat trzydziestych, więc warto tam zajrzeć nie tylko, żeby spróbować miejscowego piwa, ale także by podziwiać architekturę. 

info https://en.wikipedia.org/wiki/Blauwe_Theehuis

At the moment, Vondelpark is one of my favorite places in Amsterdam, if you want to quickly find yourself in nature, get away from work for a moment, or simply sunbathe during the day.

Na ten moment Vondelpark to jedno z moich ulubionych miejsc w Amsterdamie, jeśli chcę szybko znaleźć się wśród natury, oderwać na chwilę od pracy, albo po prostu się w ciągu dnia poopalać.

S.

Last month: what I discovered in Amsterdam

Spring passed very quickly, I didn’t even notice when! From June 1, cafes, pubs and a restaurant have returned to almost full functioning, and more and more visitors are appearing on the streets. Local shops have also opened, which I am slowly beginning to discover.

Wiosna minęła mi bardzo szybko, nawet nie zauważyłam kiedy! Od 1 czerwca kawiarnie, puby i restaurację wróciły do prawie pełnego funkcjonowania, a na ulicach pojawia się coraz więcej przyjezdnych. Pootwierały się także lokalne sklepiki, które powoli zaczynam odkrywać.

Everyhing is „almost” normal

This „almost” is really enough for me! Open cafes and local shops make the atmosphere much less depressing, which is a nice change for me, because I wouldn’t say that starting in a new city in these conditions was one of the easiest. Of course, precautions should still be taken. Cafes and pubs operate, but with a limited number of guests, but you only need to book a table in advance (the day before at the latest, because despite the quarantine, the restaurants are crowded).

To „prawie” jest dla mnie naprawdę wystarczające! Otwarte kawiarnie i lokalne sklepy sprawiają, że atmosfera jest o wiele mniej przygnębiająca, co dla mnie jest miłą odmianą, bo nie powiedziałabym, że start w nowym mieście, w tych warunkach, należał do najłatwiejszych. Oczywiście wciąż należy zachowywać środki ostrożności. Kawiarnie i puby działają, lecz z ograniczoną liczbą gości, ale wystarczy zarezerwować wcześniej stolik (najpóźniej dzień wcześniej, bo pomimo kwarantanny, restauracje są oblegane). 

Masks should be worn on public transport, but this is not mandatory on the street. Antibacterial gels are set up in stores right at the entrance. Interestingly – I’ve already got used to it all, so it really is „almost” normally.

So I decided to start exploring a little more the city – so far I could admire the beautiful buildings, canals, winding streets, but in Amsterdam you can find lots of interesting and original nooks! There is so much that sometimes it is a bit overwhelming to me. BUT one step at the time, nothing to stress about!

W środkach transportu publicznego należy nosić maski, ale nie jest to obowiązkowe na ulicy. W sklepach są ustawione żele antybakteryjne zaraz przy wejściu. Co ciekawe – już się do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, więc naprawdę jest „prawie” normalnie. 

Postanowiłam zatem, że zacznę odkrywać trochę bardziej miasto – do tej pory mogłam podziwiać piękną zabudowę, kanały, kręte uliczki, ale w Amsterdamie można znaleźć mnóstwo ciekawych i oryginalnych zakamarków! Jest tego tak dużo, że czasem jest to dla mnie trochę przytłaczające. ALE wszystko po kolei, nie ma się co stresować! 

Negen Straatjes 

Last weekend I went to „Negen straatjes” or „Nine streets”. This is a small shopping district at the back of Dam Square. It consists of streets:

W ubiegły weekend przeszłam sie na „Negen straatjes” czyli „Dziewięć uliczek”. Jest to mała, zakupowa dzielnica, znajdująca się na tyłach Dam Square. W jej skład wchodzą uliczki:

Reestraat („Roe Deer Street”) – Hartenstraat („Hearts Street”) – Gasthuismolensteeg („Inn Mill Alley”), Berenstraat („Bear Street”) – Wolvenstraat („Wolf Street”) – Oude Spiegelstraat („Old Mirror Street”), Runstraat („Cow Street”) – Huidenstraat („Skins” or „Pelts Street”) – Wijde Heisteeg („Wide Heath Street”).

De Darling Amsterdam

I started sightseeing from Runstraat and Huidenstraat and was gone for two hours! Lots of beautiful windows, shops with treasures and vintage items, just a feast for the eyes. And these are only two streets out of nine. One of the boutiques that I really liked is the vintage shop „De Darling Amsterdam”, in which you will find a beautiful, atmospheric interior with a mezzanine, a selected range and affordable prices. The offer includes patterned shirts, vintage jeans, delicate gold-plated jewelry and much more.

Rozpoczęłam zwiedzanie od Runstraat i Huidenstraat i przepadłam na dwie godziny! Mnóstwo pięknych witryn, sklepików ze skarbami i rzeczami vintage, po prostu uczta dla oczu. A to dopiero dwie uliczki z dziewięciu. Jednym z butików, który przypadł mi bardzo do gustu, jest vintage shop „De Darling Amsterdam”, w którym znajdziecie piękne, klimatyczne wnętrze z antresolą, wyselekcjonowany asortyment i przystępne ceny. W ofercie można znaleźć wzorzyste koszule, jeasny vintage, delikatną pozłacaną biżuterię i wiele więcej. 

I bought a gold-plated neckless with a moon-shaped pendant (29 eur). The store also has its online site, where you can also shop (unfortunately shipping only in the Netherlands).

Ja kupiłam sobie pozłacany wisiorek z zawieszką w kształcie księżyca (29 eur). Sklep ma również swoją witrynę online, gdzie także można zrobić zakupy (niestety wysyłka tylko na terenie Holandii). 

De Pijp district

De Pijp is one of the most famous districts in Amsterdam, famous for its artistic atmoshpere. I will definitely come back to it on the blog many times. My recent discoveries include two stores on the street Eerste Jacob van Campenstraat. Outlet of the „We are Labels” store, a boutique that sells minimalist proprietary brands such as Casual Friday, Modstrom, Birkenstock, La Petite Etoile, Vieja and many more. Prices in the boutique range between 40-80 eur, which is not excessive on the Dutch market, but they are much higher than in popular chain stores. By accident, during a walk, I came across the outlet of this store, where prices are lower even by -60%. This way I hunted down the beautiful shirt of the Danish brand Y.A.S. for 19 eur instead of the original 50 eur.

De Pijp to jedna z najbardziej znanych dzielnic w Amsterdamie, słynąca z artystynczego klimatu. Na pewno będę wiele razy do niej wracać na blogu. Do moich ostatnich odkryć należą dwa sklepy na ulicy Eerste Jacob van Campenstraat. Outlet sklepu „We are Labels”, butiku, który sprzedaje minimalistyczne autorskie marki, takie jak Casual Friday, Modstrom, Birkenstock, La Petite Etoile, Vieja i wiele innych. Ceny w butiku wahają się między 40-80 eur, co nie jest na rynku Holenderskim cenami wygórowanymi, ale jednak są znacznie wyższe niż w popularnych sieciówkach. Ja całkowicie przypadkiem, podczas spaceru, natrafiłam na outlet tego sklepu, gdzie ceny są niższe nawet do -60%. Takim sposobem upolowałam śliczną koszulę duńskiej marki Y.A.S. w cenie 19 eur zamiast oryginalnej ceny 50 eur. 

Right next to the outlet is the De Aanzet organic food store that is worth a look, because you can find lots of local delicacies! From organic vegetables and fruits, through plants to the garden, home-made preserves, cheese, pastries and cosmetics. I bought myself a shampoo in soap, which is being talked about more and more recently and is being tested by me.

Zaraz obok outletu znajduje się sklep z organiczną żywnością De Aanzet do którego warto zajrzeć, bo można znaleźć mnóstwo lokalnych pyszności! Od organicznych warzyw i owoców, przez roślinki do ogrodu, domowe przetwory, sery, wypieki i kosmetyki. Kupiłam sobie szampon w mydle, o którym ostatnio się coraz więcej mówi i właśnie testuje!

I had to get used to the fact that there are no shopping centers in the center of Amsterdam, just such autonomous shops. I think that shopping is much nicer if you need to visit smaller, local stores, but the problem is that they are open quite shortly, up to 6 pm. So during the week you have to hurry up!

Musiałam się przyzwyczaić, że w centrum Amsterdamu nie ma centrów handlowych, tylko właśnie takie autonomiczne sklepiki. Uważam, że o wiele milej się tak robi zakupy, jeśli trzeba odwiedzić mniejsze, lokalne sklepy, ale problem jest taki, że są dosyć krótko otwarte, maksymalnie do godziny 18. Także w tygodniu trzeba się sprężać!

I think that such an entry about lifestyle discoveries of the month will become a cyclical entry. I will collect various discoveries from around, such as cafes for locals, interesting shops, or just nice places to see and compose one longer entry. I hope you like this idea!

Myślę, że taki wpis o lifestylowych odkryciach miesiąca, stanie się wpisem cyklicznym. Będę zbierać różne odkrycia z całego, takie jak kawiarnie dla localsów, ciekawe sklepy, lub po prostu miłe miejsca do zobaczenia i komponować jeden dłuższy wpis. Mam nadzieje, że ten pomysł się wam podoba!

S.

A few words about loneliness during „the times of the disease”

Quarantine in Europe is quite a strange period and everyone experiences it in a different way. From my perspective, it is also quite a difficult time, because the quarantine began shortly after my arrival in Amsterdam, so I was physically cut off not only from friends and family in Poland, but also from the possibility of making new acquaintances here on the spot. Even if the quarantine rules here are not too strict, all events where new friends could be met are still canceled.

Czas kwarantanny w Europie to dosyć dziwny okres i każdy przeżywa go w inny sposób. Z mojej perspektywy jest to też dosyć trudny czas, ponieważ kwarantanna rozpoczęła się tuż po moim przyjeździe do Amsterdamu, więc zostałam fizycznie odcięta nie tylko od znajomych i rodziny w Polsce, ale także od możliwości zawarcia nowych znajomości tutaj na miejscu. Nawet jeśli tutejsze zasady kwarantanny nie są zbyt rygorystyczne, to wciąż odwołane są wszelkie wydarzenia, na których można by poznać nowych przyjaciół.

Ghost town

On Friday evening I was on a fairly long walk in the city center and there was no living soul! Literally the whole city was mine. It was quite a shocking sight for me. Individual bikes rode from time to time. Dam Square, one of the most tourist spots in Amsterdam, where the royal palace is also located, I was able to photograph it without almost a single person in the background – I don’t know if there was ever such a possibility during the day. I think that someday these photos can become important evidence documenting the history that is happening right now.

W piątek wieczorem byłam na dosyć długim spacerze w centrum miasta i nie było tam żywej duszy! Dosłownie całe miasto było moje. Był to dla mnie dosyć szokujący widok. Pojedyncze rowery przejeżdżały od czasu do czasu. Dam Square, jeden z najbardziej turystycznych punktów w Amsterdamie, gdzie również leży pałac królewski, udało mi się sfotografować bez niemalże ani jednej osoby w tle – nie wiem czy za dnia była kiedykolwiek taka możliwość. Myśle, że kiedyś te zdjęcia mogą stać się ważnym dowodem dokumentującym historię, która dzieje się obecnie na naszych oczach. 

Dam Square
Dam Square

“Solitude is fine but you need someone to tell that solitude is fine.” ― Honoré de Balzac

In these conditions, it is not difficult to feel a little lonely, in addition to seeing such a ghost town. In general, I am a person who likes her own company and I like to spend time with myself, which is why the feeling of loneliness probably came to me quite late, after only two months. The norm is for me to go alone to a cafe or to the cinema, and if there were any public places open, this would probably look like my afternoons here.

W tych warunkach nie trudno poczuć się odrobinę samotnym, dodatkowo widząc takie miasto duchów. Jestem ogólnie rzecz biorąc osobą, która lubi swoje towarzystwo i lubię spędzać czas sama ze sobą, dlatego poczucie samotności chyba doszło do mnie dosyć późno, bo dopiero po dwóch miesiącach. Normą jest dla mnie wyjście w pojedynkę do kawiarni lub do kina, i gdyby funkcjonowały jakieś miejsca publiczne, to tak wyglądałyby pewnie moje popołudnia tutaj. 

However, the moment came when I had too much of myself – I probably got to know almost all my black thoughts haha;) Every day I zoom with friends and family, sometimes even for a few hours, but I started to notice that this virtual equivalent of keeping in touch ceases to be enough for me . The crisis came when I realized last week that for the next contact in physical form, I have a few good days ahead – I felt for the first time that I could not be only in my own company for so long. Even the beauty that surrounds me here was not comforting in any way.

Jednakże przyszedł moment kiedy miałam samej siebie już za dużo – poznałam chyba już prawie wszystkie swoje czarne myśli haha;) Codziennie jestem na zoomie z przyjaciółmi i rodziną, czasami nawet po kilka godzin, ale zaczęłam zauważać, że ten wirtualny odpowiednik utrzymywania kontaktu przestaje mi wystarczać. Kryzys nadszedł, kiedy uświadomiłam sobie w ubiegłym tygodniu, że do kolejnego kontaktu w formie fizycznej, czeka mnie jeszcze kila dobrych dni – pierwszy raz poczułam, że nie dam rady być tylko w swoim własnym towarzystwie aż tak długo. Nawet piękno, które mnie tutaj otacza nie były w żaden sposób pocieszające.

These flowers are on many buildings and smells like heaven

A certain sense of apathy came over me. I think that each of us once experienced it, for me it is a rather rare feeling, but in the end it came to me. Looking at the wall, lack of appetite and the typical „weltschmerz” (one of my favorite concepts from Polish lessons from the Romantic period, i.e. „pain of the world”), i.e. a sense of meaninglessness. It got serious.

Naszło mnie pewne poczucie apatii. Myślę, że każdy z nas je kiedyś przeżywał, dla mnie jest to raczej uczucie bardzo rzadkie, ale w końcu mnie naszło. Patrzenie się w ścianę, brak apetytu i typowy „weltschmerz” (jedno z moich ulubionych pojęć z lekcji j. polskiego z okresu romantyzmu , tzn. „ból świata”), czyli poczucie braku sensu. Zrobiło się poważnie. 

Take action

I knew exactly what to do then, because in the theory of self-improvement I am great, but with practice it is different. You have to force yourself to do something that gives you joy, a sense of satisfaction, but which is not a job. In my case it is taking pictures, so I forced myself to leave the house with the camera. I took a picture of one, two, ten – drama, I don’t like anything, nothing came out as I would like (after a few days I looked at it a second time and it probably wasn’t that bad), tears were closing under my eyelids, so I said to myself – just go ahead, no matter where, at a fast pace, to raise the heart rhythm.

Wiedziałam dokładnie co należy wtedy zrobić, bo w teorii o samodoskonaleniu jestem świetna, natomiast z praktyką bywa różnie. Trzeba zmusić się do zrobienia czegoś co sprawia Ci radość, jakieś poczucie satysfakcji, ale co nie jest pracą. W moim przypadku jest to robienie zdjęć, więc zmusiłam się do wyjścia z domu z aparatem. Zrobiłam zdjęcie jedno, drugie, dziesiąte – dramat, nic mi się nie podobało, nic nie wychodziło, tak jak bym chciała (po kilku dniach spojrzałam na nie drugi raz i chyba jednak nie było tak źle), łzy cisnęły się pod powiekami, więc powiedziałam sobie – po prostu idź przed siebie, nie ważne gdzie, byle szybkim tempem, żeby podbić rytm serca. 

It turns out that a 1.5-hour walk and ten thousand steps to your favorite music makes a huge difference!

During this walk various thoughts came to mind, many of them painful but important. And now I come to the conclusion, have we ever had so much time for self-reflection? With today’s rush at work and after, we rarely have time to really reflect on our feelings and what they are caused by. I think that I will not learn a new language, I will not make a six pack on my stomach and I will not learn how to bake (I do not have super excessive ambitions when it comes to cooking skills), but I will learn a lot of new things about myself and I hope that I will get out of this all quarantine as a slightly better person. Keep fingers crossed!

Okazuje się, że półtoragodzinny spacer i dziesięć tysięcy kroków przy ulubionej muzyce, robi ogromną różnicę!

W czasie tego spaceru w głowie obijały się różne myśli, wiele z nich bolesnych, ale ważnych. No i teraz dochodzę do wniosku, czy kiedykolwiek mieliśmy tyle czasu na samorefleksje? Przy dzisiejszym pędzie w pracy i po, rzadko kiedy mamy czas żeby naprawdę zastanowić się nad swoimi uczuciami i czym są one powodowane. Myślę, że nie nauczę się nowego języka, nie zrobię kaloryfera na brzuchu i nie nauczę się piec (akurat nie mam super wygórowanych ambicji, jeśli chodzi o zdolności kuchenne), ale nauczę się wiele nowych rzeczy o sobie i mam nadzieję, że wyjdę z tej całej kwarantanny jako odrobinę lepszy człowiek. Trzymajcie kciuki!

S.

My Amsterdam apartment

In my bright apartment, in the attic of one of Amsterdam’s tenements, I live for almost a month and I am delighted! I found it in the first week of my stay in the Netherlands. I was very motivated to find a flat, because I heard that it was quite a difficult topic.

W moim jasnym mieszkanku, na poddaszu jednej z amsterdamskich kamienic, mieszkam już prawie miesiąc i jestem zachwycona! Znalazłam je w pierwszym tygodniu pobytu w Holandii. Do znalezienia mieszkania byłam bardzo zmotywowana, bo słyszałam, że to dosyć ciężki temat. 

Real estate market in Amsterdam.

I will focus on the real estate market in Amsterdam, because I only know about this city.

The most popular way to rent an apartment is to search through a real estate agency, which happened in my case. My employer has a contract with one of the agencies, so immediately after arrival I was assigned to an agent who was in contact with me. The process briefly looked like that: the agent, after collecting my preferences, sent me to view the offers available on popular websites with apartments, from which I chose the ones that I liked the most. Then visits were made to flats that were still free. And here there is a tricky part – 80% of the apartments at the time of making a phone call to the owner / agency is already rented. In Amsterdam, the market is very dynamic and you need to react properly immediately. There is no time for a few days of reflection – you take it or not, that’s why offers older than a week are often no longer valid.

Skupię się na rynku nieruchomości w Amsterdamie, ponieważ tylko o tym mieście mam niejakie pojęcie.  

Najbardziej popularnym sposobem na wynajęcie mieszkania jest szukanie za pomocą agencji nieruchomości, co wydarzyło się w moim przypadku. Mój pracodawca ma umowę z jedną z agencji, więc od razu po przyjeździe został mi przypisany agent, który był ze mną w kontakcie. Proces po krótce wyglądał tak, że agent, po zebraniu moich preferencji, wysłał  mi do wglądu oferty dostępne na popularnych stronach z mieszkaniami, z których ja wybrałam te które mi najbardziej przypadły do gustu. Następnie umawiane były wizyty w mieszkaniach, które były jeszcze wolne. I tutaj następuje problematyczny zwrot akcji – 80% mieszkań w chwili wykonania telefonu do właściciela/agencji jest już wynajęta. W Amsterdamie rynek jest bardzo dynamiczny i trzeba reagować właściwie natychmiast. Nie ma czasu na kilkudniowe namysły – bierzesz albo nie, dlatego oferty starsze niż tydzień są już często nieaktualne.

I liked the flat I rented right away and I kept my fingers crossed that it would be free. I actually managed to arrange a viewing! The visit looked so that the agent presenting the apartment gave the time of viewing and anyone interested could come to this hour. Then two things mattered – the speed of decisions and such factors as: the type of employment contract and income.

Mieszkanie, które wynajęłam, spodobało mi się od razu i mocno trzymałam kciuki, żeby było wolne. I rzeczywiście udało się umówić na oglądanie! Wizytacja wyglądała tak, że agent prezentujący mieszkanie podał godzinę oglądania i na tę godzinę mógł przyjść każdy zainteresowany. Następnie liczyły się dwie rzeczy – szybkość decyzji oraz takie czynniki jak: rodzaj umowy o pracę i przychód. 

Rental formalities and housing prices

To conclude a contract, you must present an employment contract showing your annual income. If the landlord gets two offers at the same time, he will decide on a person who has a more stable contract and a higher payout.

There is one unwritten rule that the rent (without additional fees) should be about one-third of the gross monthly salary, but it is the individual decision of the owner of the apartment. My rent, for example, is one half of my payment (rent for an apartment is the largest living expense in Amsterdam). A resident in the center of Amsterdam, e.g. in the canal ring zone, costs around 1,500 euros for a nice studio apartment (30-40 m2), the further from the center the lower the rent will be. A flat in the price of 1000-1300 euros is considered cheap, a room in a shared flat costs around 700-800 euros.

Żeby zawrzeć umowę należy przedstawić umowę o pracę w której są przedstawione roczne dochody. Jeśli wynajmujący dostanie dwie oferty w tym samym czasie, zdecyduje się na osobę, która ma bardziej stabilną umowę oraz wyższe wypłatę.

Istnieje pewna niepisana zasada, że czynsz (bez dodatkowych opłat) powinien wynosić mniej więcej jedną trzecią miesięcznego wynagrodzenia brutto, ale jest to indywidualna decyzja właściciela mieszkania. Mój czynsz, na przykład, wynosi jedną drugą mojej wypłaty (czynsz za mieszkanie to największy wydatek na życie w Amsterdamie).  Mieszkana w centrum Amsterdamu, np w strefie pierścieni kanałów, kosztują około 1500 euro za ładną kawalerkę (30-40 m2), im dalej od centrum tym niższy będzie czynsz. Za tanie uznaje się mieszkanie w cenie 1000-1300 euro, pokój w mieszkaniu dzielonym kosztuje około 700-800 euro. 

To find something nice, still in a good neighborhood and at a good price, sometimes you have to search for weeks. And usually there is no such time reserved. I said it’s tricky! It’s not enough that offers go down quickly, you need to have a good employment contract and income, and also a time reserved for searching, and you need to live somewhere in the meantime.

That’s why I decided for the third apartment I saw – it was in my price range, in the center (and at Museumplein, where the Rijskmuseum and the sign „I Amsterdam”), not too far from the office – so I take it! The help of the agency is invaluable, at least for people who came from abroad and know nothing about the rules here. The agency has time to make several calls to owners, agents know the language and all the formalities that need to be concluded.

Żeby trafić na coś ładnego, wciąż w fajnej dzielnicy i w dobrej cenie, trzeba czasem szukać tygodniami. A zazwyczaj się takiego zapasu czasowego nie ma. Mówiłam, że jest problematycznie! Nie dość, że oferty schodzą szybko, trzeba mieć dobrą umowę o pracę i dochody, to jeszcze zapas czasowy na szukanie, a gdzieś mieszkać trzeba w tym czasie. 

Dlatego ja zdecydowałam się na trzecie mieszkanie, które obejrzałam – było w moim przedziale cenowym, w centrum ( przy Museumplein, tam gdzie Rijskmuseum i napis „I Amsterdam”), niezbyt daleko od biura – więc biorę!  Pomoc agencji jest nieoceniona, przynajmniej dla osób, które przyjechały z zagranicy i nic nie wiedzą o panujących tu zasadach. Agencja ma czas na wykonywanie kilkunastu telefonów do właścicieli, agenci znają język oraz wszystkie formalności jakie trzeba zawrzeć.

The move in

I moved into the flat on April 1, the next day my things arrived from Poland, which were waiting for me in the moving company warehouse. Fortunately, the men from the company unpacked all my boxes (I always want to move like that)! Otherwise I don’t know if I would be unpacked to this day. Fun fact – classic tenements in the Netherlands have such narrow staircases that all my luggage was pulled in through a window using a special elevator. The gentlemen from the luggage company were real stuntmen! Sometimes I had to close my eyes as I saw their stunts between the elevator and the window on the fourth floor.

Do mieszkania wprowadziłam się 1 kwietnia, kolejnego dnia przyjechały moje rzeczy z Polski, które czekały na mnie w magazynie firmy przeprowadzkowej. Na moje wielkie szczęście panowie z firmy rozpakowali wszystkie moje kartony (ja już zawsze chcę się tak przeprowadzać)! Inaczej nie wiem, czy do dziś byłabym rozpakowana. Fun fact – klasyczne kamienice w Holandii mają tak wąskie klatki schodowe, że wszystkie moje bagaże zostały wciągnięte przez okno, za pomocą specjalnej windy. Panowie z firmy bagażowej to byli prawdziwi kaskaderzy! Czasami musiałam zamknąć oczy, jak widziałam ich akrobacje między windą, a oknem na czwartym piętrze.

After almost a month of stay, I think that I have settled almost completely, there are only a few more things left to arrange, and the purchase of a mirror – the ones I ordered from IKEA arrived all broken.

Every evening I can admire, with a coffee or a glass of wine in hand, the roofs of Amsterdam tenement houses and enjoy the beauty of this city.

Po prawie miesiącu pobytu myślę, że już się prawie całkowicie zadomowiłam, zostało tylko jeszcze kila drobiazgów do ułożenia, oraz zakup lustra – te które zamówiłam z IKEA przyjechało całe pobite.

Co wieczór mogę podziwiać, z kawą lub kieliszkiem wina w ręku, dachy amsterdamskich kamienic i cieszyć się pięknem tego miasta.

S.

Ps. These are two most popular renting sites: https://www.funda.nl; https://www.pararius.nl

Another week of the quarantine and how the Dutch handle it

The last two weeks have been very intense for me. I finished the training period at a new position and the work began „seriously”, I moved from the hotel to my own apartment (this will be a separate entry), and there is still quarantine, whose end can not be seen.

Ostanie dwa tygodnie były dla mnie bardzo intensywne. Zakończyłam okres szkoleniowy na nowym stanowisku i praca zaczęła się „na serio”, przeprowadziłam się z hotelu do własnego mieszkania (o tym będzie osobny wpis), a do tego wciąż panuje kwarantanna, której końca nie widać. 

It is interesting to me how people can adapt to the new situation, I have already got used to the new conditions, work from home (although I wouldn’t say that I like it), and it became a normality for me. I decided not to check the news and the number of patients of coronavirus, because in this way my stress level increases, and stress equals lowered immunity – you need to protect your head as well as your body. Due to the fact that the work is very intense and my head is hundred percent busy, sometimes I forget that there is an epidemic!

Ciekawe jest dla mnie jak ludzie potrafią się przystosować do nowej sytuacji, ja już właściwie przywykłam do nowych warunków, pracy z domu (chociaż nie powiedziałabym, że polubiłam), i stało się to dla mnie normalnością. Zdecydowałam do tego, że nie będę sprawdzać wiadomości oraz liczby chorych, ponieważ wzrasta u mnie w ten sposób poziom stresu, a stres równa się obniżonej odporności – trzeba chronić swoją głowę tak samo jak swoje ciało. Przez fakt, że praca jest bardzo intensywna i moja głowa jest nią w stu procentach zajęta, czasem zapominam, że panuje jakaś epidemia!

Stores in The Netherlands during the quaranitne

Grocery stores and drugstores are open, but there are a limited number of people who can stay in the store. Each customer is obliged to take a basket – this is how many people in the store are counted, if there are no free baskets, it means that you have to wait. Inside there are disinfectant liquids to wash your hands before entering and after leaving the store. Queues are short or they are not there at all, I never once had to wait for the entrance to the store, inside it is also quite empty. I wonder how it is possible, hearing that in Poland you have to wait an hour to enter the store!

Sklepy spożywcze i drogerie są otwarte, panuje jednak ograniczona liczba osób, która może w sklepie przebywać. Każdy klient ma obowiązek wziąć koszyk – w ten sposób liczona jest ilość osób w sklepie, jeśli nie ma wolnych koszyków to oznacza, że trzeba poczekać. W środku stoją płyny dezynfekujące, żeby umyć ręce przed wejściem i po wyjściu ze sklepu. Kolejki są krótkie lub nie ma ich w cale, ja ani razu nie musiałam czekać na wejście do sklepu, w środku również jest dosyć pustawo. Zastanawiam się jak to jest możliwe, słysząc, że w Polsce trzeba czekać godzinę na wejście do sklepu! 

Private shops are also open, but at limited hours. Cafes offer coffee and take-out food – two people can be in the cafe at the same time.

In public places there is a 1.5 meter distance required, but I noticed that no one „chases” or fines if someone does not keep this distance. Of course, larger groups are forbidden, but in the nearby park, when it was 20 degrees, there were crowds! People played football, sat in pairs on blankets, rode bicycles (in the Netherlands bicycles rides will definitely never be banned).

Otwarte są również prywatne sklepiki, ale w ograniczonych godzinach. Kawiarnie oferują kawę i jedzenie na wynos – jednocześnie mogą przebywać w kawiarni dwie osoby.

W miejscach publicznych obowiązuje zachowanie 1.5 metra odległości, ale zauważyłam, że nikt „nie ściga” ani nie daje mandatów jeśli ktoś nie trzyma tej odległości. Oczywiście większe zgrupowania są zakazane, ale w pobliskim parku, kiedy było 20 stopni, były tłumy! Ludzie grali w piłkę, siedzieli parami na kocykach, jeździli rowerami (akurat to w Holandii na pewno nigdy nie zostanie zabronione).

Dutch lifestyle in the quarantine

I noticed that when it gets warm, the Dutch put tables on the streets in front of their apartments and spend time eating and drinking together. I think this is their normal behavior, not only during quarantine, and it looks really cool! Imagine, a big European city, and people put chairs and tables in front of tenements and spend their time with family and neighbors, as if it was a small village. For me it is an unusual and charming sight.

Zauważyłam, że gdy robi się ciepło, Holendrzy wystawiają stoły na ulice przed swoimi mieszkaniami i spędzają tak czas, jedząc razem i pijąc. Myślę, że są to ich normalne zwyczaje, nie tylko w czasie kwarantanny, i wygląda to naprawdę ekstra! No bo wyobraźcie sobie, wielkie europejskie miasto, a ludzie wystawiają krzesła i stoły przed kamienicami i tak spędzają czas z rodziną i sąsiadami, jakby to była mała wioska. Dla mnie jest to niecodzienny i uroczy widok.

I moved to another district, also in the center, next to one of my favorite museums – Rijksmuseum or National Museum, which is located in a beautiful eclectic building, combining Renaissance and Gothic styles. I can even see the tips of the museum from my window. I will definitely buy a museum card, i.e. an annual admission to museums in the Netherlands, and I will visit the Rijksmuseum as many times as I like it.

Przeniosłam się do innej dzielnicy, również w centrum, obok jednego z moich ulubionych muzeów – Rijksmuseum czyli Muzeum Narodowego, który znajduje się w przepięknym eklektycznym budynku, łączącym styl renesansowy i gotycki. Czubki muzeum widzę nawet ze swojego okna. Na pewno wykupię sobie museum card, czyli roczny wstęp do muzeów w Holandii i będę sobie wpadać do Rijksmuseum ile razy mi się będzie podobać. 

One of the „benefits” of the quarantine (if you even can call it like that) is that it’s perfect opportunity for photographers to take pictures of the city without crowds. And this is an opportunity that I will absolutely take an advantage of.

Jedną z „zalet” kwarantanny (jeśli można to tak nazwać) jest to, że jest to jedyna okazja dla fotografów do robienia zdjęć miasta bez tłumu co normalnie jest właściwie nie możliwe. I jest to okazja, z której absolutnie korzystam.

S.

A glance at De Plantage neighborhood

Hotel Wittenberg, where I lived for the first month, is located in the De Plantage district. This is actually the first district of Amsterdam that I managed to get to know, unfortunately only briefly, because soon after my arrival all public attractions were closed. The most important places are the Hortus Botanicus botanical garden, founded in 1638 and the royal zoo Artis, founded in 1838. In addition, De Plantage impresses with its old tenement houses and green squares that you can encounter every now and then.

Hotel Wittenberg, w którym mieszkałam przez pierwszy miesiąc, znajduje się w dzielnicy De Plantage. Jest to właściwie pierwsza dzielnica Amsterdamu, którą udało mi się poznać, niestety jedynie pobieżnie, ponieważ szybko po moim przybyciu zamknięto wszystkie publiczne atrakcje. Najważniejszym obiektem jest ogród botaniczny Hortus Botanicus, założony w 1638 roku oraz królewski ogród zoologiczny Artis, powstały w 1838 roku. Dodatkowo De Plantage zachwyca starymi kamienicami i zielonymi placami, które można co chwilę napotkać.

Hortus Botanicus

In front of my hotel is the historic Hortus Botanicus garden. The garden immediately draws attention, because in its area there are huge, characteristic greenhouses in which exotic species of plants grow. Unfortunately, I haven’t visited the garden yet, but I will certainly write more about it someday. However, I would like to show how beautiful the greenhouses look from the outside, because they have an amazing look that gives the character of this district.

Na przeciwko mojego hotelu znajduje się historyczny ogród Hortus Botanicus. Ogród od razu zwraca uwagę, bo na jego terenie znajdują się ogromne, charakterystyczne szklarnie, w których rosną egzotyczne gatunki roślin. Niestety nie zdążyłam jeszcze odwiedzić ogrodu, ale na pewno jeszcze kiedyś napiszę o nim więcej. Natomiast chciałabym pokazać jak pięknie wyglądają szklarnie z zewnątrz, ponieważ mają one niesamowity wygląd, który nadaje charakter tej dzielnicy. 

From 1682, flowers and fruit trees from the country were first collected in the garden, and later more exotic specimens from other continents, e.g. from South America or Asia, were downloaded. I also read on the garden’s website that hundreds of exotic butterflies fly in greenhouses, which feed on the nectar of flowers. Every day garden workers collect new eggs and larvae laid by butterflies and move them to a special room where they can grow peacefully. Just before the new butterfly hatch, the cocoons are again transferred to greenhouses, where the butterflies can get free and again fly freely among the flowers. Is this not a lovely idea?

Od 1682 w ogrodzie zbierane były najpierw kwiaty i drzewka owocowe z kraju, a pózniej ściągano coraz to bardziej egzotyczne okazy z innych kontynentów np. z Ameryki Południowej lub Azji. Na stronie ogrodu przeczytałam także, że w szklarniach latają setki egzotycznych motyli, które żywią się nektarem kwiatów. Pracownicy ogrodu codziennie zbierają nowe jaja i larwy złożone przez motyle i przenoszą je do specjalnego pomieszczenia, gdzie będą mogły spokojnie się rozwinąć. Tuż przed wykluciem się nowego motyla, kokony są znowu przenoszone do szklarń, gdzie motyle mogą wydostać się na wolność i znów latać swobodnie wśród kwiatów. Czy nie jest to przemiły pomysł? 

Artis Zoo

An important object is also the Artis zoo founded in 1838. In addition to animals, you can also visit Artis – Micropia – the museum of the smallest organisms and the planetarium (for me must have!). I am interested in the sounds that come from this park! Even to my hotel, which is a few streets away, there were prolonged „chants”, somewhat reminiscent of whale singing (although in my head I had a comparison to dinosaurs from Jurassic Park). I’m adding a few more photos from this beautiful district below.

Ważnym obiektem jest także ogród zoologiczny Artis założony w 1838 roku. Prócz zwierząt można także odwiedzić Artis – Micropia – muzeum najmniejszych organizmów oraz planetarium (dla mnie must have!). Ciekawią mnie dźwięki jakie dochodzą z tego parku! Nawet do mojego hotelu, który znajduje się kilka ulic dalej, docierały przeciągłe „śpiewy”, trochę przypominające śpiew wielorybów (chociaż ja miałam w głowie porównanie do dinozaurów z Jurassic Park). Dodaję poniżej jeszcze kilka zdjęć z tej pięknej dzielnicy.

I described two objects here initially, but in this part of the city there is also a Jewish quarter, synagogue, Resistance Museum, branch of the Russian Hermitage Museum, National Opera and probably many more places of culture that I haven’t found out yet.

This city will provide me with many topics for next entries.

Opisałam tutaj wstępnie dwa obiekty, ale w tej części miasta znajduje się też dzielnica żydowska, synagoga, Muzeum Oporu, odział rosyjskiego muzeum Hermitage, Opera Narodowa i pewnie wiele więcej miejsc kultury, o których się jeszcze nie zdążyłam dowiedzieć. 

To miasto zapewni mi jeszcze wiele tematów na kolejne wpisy.

S.

One month in The Wittenberg Hotel

It’s been almost a month since I lived in the beautiful Hotel Wittenberg. The next week I move to my apartment near the Rijksmuseum and although I can’t wait for my own corner, staying at The Wittenberg was really special!

Dobiega już prawie miesiąc odkąd mieszkam w przepięknym hotelu Wittenberg. W następnym tygodniu przeprowadzam się do swojego mieszkania przy Rijksmuseum i chociaż nie mogę się już doczekać własnego kącika, to pobyt w The Wittenberg był naprawdę wyjątkowy!

A little bit of history

The hotel is housed in a historic brick building built in 1772 on Nieuwe Keizersgracht in the De Plantage district. At first, he served as a nursing home and was called the Lutherhuis House (Lutherhuis), and between 1974 and 2014 he was called the Nursing Home Wittenberg. The name was supposed to refer to the city of origin of Mart.

Hotel mieści się w historycznym budynku z cegły wybudowanym w 1772 roku na ulicy Nieuwe Keizersgracht w dzielnicy De Plantage. Najpierw pełnił funkcję domu opieki i nazywał się Domem Luthra (Lutherhuis), a między 1974 a 2014 nosił nazwę Domu Opieki Wittenberg (Nursing Home Wittenberg). Nazwa miała nawiązywać do miasta pochodzenia Martina Luthra – Wittenbergi w Niemczech, a obecny tu teraz hotel kontynuuje te tradycję.

(źródło: blog.thewittenberg.com/the-plantagebuurt/).

Interior

The building has 115 apartments, actually they are fully equipped studios. Each apartment has a living room with kitchen with oven, fridge, washing machine and dishwasher. Separate bedroom and bathroom. Interior of the building is designed in a simple and modern way that complements the traditional character of the building. Whoever designed the interior found the perfect balance.

W budynku znajduje się 115 apartamentów, właściwie są to w pełni wyposażone studia. W każdym apartamencie znajduje się salon z  kuchnią z piekarnikiem, lodówką, pralką i zmywarką. Osobno wydzielono sypialnię i łazienkę. Wewnątrz budynku panuje prosty nowoczesny design, który uzupełnia tradycyjny charakter budowli. Ktokolwiek projektował wnętrza, odnalazł idealny balans. 

When I first entered the hotel lobby I immediately saw the beautiful interior, but I also remembered the beautiful smell! After a few days I asked the receptionist what smells like that and it turned out that the staff spray the lobby with the smell of the Dutch cosmetics company Zenology (smell of CAMELLIA SINENSIS). There were also bathing miniatures from this company in the room, which made me very happy. Maybe someday I’ll make a present from this company, because the smell is really crazy.

Kiedy pierwszy raz weszłam do lobby hotelu od razu rzucił mi się w oczy piękny wystrój, ale zapmiętałam także przepiękny zapach! Dopytałam po kilku dniach recepcjonistkę, co tak pachnie i okazało się, że obsługa spryskuje lobby zapachem holenderskiej firmy kosmetycznej Zenlogoy (zapach CAMELLIA SINENSIS). W pokoju czekały mnie także miniaturki do kąpieli z tej firmy, co bardzo mnie ucieszyło. Może sobie kiedyś zrobię prezent z tej firmy, bo zapach jest naprawdę obłędny.

However, the nicest thing for me here was the service itself. Of course, it is a trained, professional staff, but everyone was so delightful that I felt at home! I don’t know, like some of you, but I’m not a regular visitor to multi-star hotels and sometimes I feel simply uncomfortable in such places. There is no such situation here. The staff is the most professional, but above all they are warm and nice people.

Jednak najmilszą dla mnie rzeczą tutaj była sama obsługa. Oczywiście jest to wyszkolona, profesjonalna kadra, ale wszyscy byli tak przemili, że czułam się jak w domu! Nie wiem, jak niektórzy z Was, ale ja nie jestem stałą bywalczynią kilkugwiazdkowych hoteli i czasami czuje się w takich miejscach najzwyczajniej skrępowana. Tutaj nie ma w ogóle o takiej sytuacji mowy. Kadra jest jak najbardziej profesjonalna, ale przede wszystkim są to ciepli i mili ludzie.

In the middle of the coronavirus quarantine

As we all know, quarantine is underway in Europe due to a coronavirus epidemic. It is a sad time for many reasons, but for me personally it is not the easiest, because this month my thirtieth birthday fell out and my parents were supposed to visit me. Of course, their arrival was canceled, so I had my birthday in quarantine (but in no case lonely, because I had practically a hotline from Poland on whatssap <3). On my birthday, I got a call from the reception that they would like to wish me all the best and that they would leave a small gift at my door. I didn’t expect it at all and I was very pleased. It turned out that I got a delicious Chardonnay and a birthday card. Which hotel does that?!

Jak wszyscy wiemy w Europie trwa kwarantanna z powodu epidemii koronawirusa. Jest to smutny czas z wielu powodów, ale dla mnie osobiście jest nie najłatwiejszy, ponieważ w tym miesiącu wypadały moje trzydzieste urodziny i mieli odwiedzić mnie moi rodzicie. Oczywiście ich przyjazd został odwołany, więc urodziny miałam na kwarantannie (jednak w żadnym wypadku nie samotne, ponieważ miałam praktycznie hotline z Polski na whatssapie <3). W dniu moich urodzin dostałam telefon z recepcji, że życzą mi wszystkiego najlepszego i że zostawią mi pod drzwiami mały upominek. Kompletnie się tego nie spodziewałam i było mi bardzo miło. Okazało się, że dostałam przepyszne Chardonnay i kartkę urodzinową. No który hotel tak robi?! 

On another day, all guests received a letter with a gift. The hotel service wrote in a letter that it is a hard time for everyone and they want to sweeten it a bit. Everyone found orange and chocolate in the package – I love such little surprises.

Innego dnia wszyscy goście dostali list z paczuszką. W liście obsługa hotelu napisała, że jest to ciężki czas dla wszystkich i chcą nam go chociaż trochę osłodzić. W paczce każdy znalazł pomarańczę i czekoladę – ja uwielbiam takie małe niespodzianki.

I will recommend this place to anyone who could afford it, because it is really worth it! Despite the quarantine and stress related to the new job, I will definitely remember the first month in Amsterdam much nicer.

Będę to miejsce polecać każdemu, kto mógłby sobie na to pozwolić, bo naprawdę warto!  Pomimo kwarantanny oraz stresu związanego z nową pracą, na pewno o wiele milej będę wspominać pierwszy miesiąc w Amsterdamie.

S.

Follow my blog with Bloglovin