Start of the season in Amsterdam and why the thoughts we think matters

In Amsterdam, you can feel a relaxed atmosphere that is nothing like quarantine. More and more people on the streets enjoying the weather. Last weekend I went out in a dress without a jacket and with bare legs – what a wonderful feeling! This summer I intend to wear only dresses. 

W Amsterdamie zaczyna się czuć rozluźnioną atmosferę, która nijak nie przypomina kwarantanny. Coraz więcej ludzi na ulicach, korzystających z pogody. W miniony weekend pierwszy raz wyszłam w sukience bez kurtki i z gołymi nogami – jakie to cudowne uczucie! W te lato zamierzam chodzić tylko w sukienkach.

Dutch „je ne sais quoi” 

I have noticed for some time that Amsterdam people celebrate life every day, no matter if it’s Tuesday or Saturday or a pandemic or not. How I like this attitude (but don’t be afraid, they don’t organize big events)! How many times I strolled the narrow streets in the evening, I saw every few houses in front of the porches candlelit dinners. Wednesday, 6pm, and groups of beautiful Dutch girls sit on the stairs with a glass of rose. And it’s always elegant, wine is always in glass, no plastics or drinking from the thread. Elegant, but at the same time in the atmosphere „je ne sais quoi”. Oh, how I like this nonchalance! I can definitely live like that.

Już od pewnego czasu zauważyłam, że amsterdamczycy celebrują życie codziennie, nie ważne czy to wtorek czy sobota, czy pandemia czy nie. Jak mi się to nastawienie podoba (ale żeby nie było, wielkich spędów nie organizują)! Ile razy przechadzałam się wieczorem wąskimi uliczkami, to widziałam co kilka domów przed gankami wspólne kolacje przy świecach. Środa, godzina osiemnasta, a grupki pięknych holenderek siedzą na schodkach z kieliszkiem rose. I zawsze jest elegancko, wino zawsze w szkle, żadnych plastików ani picia „z gwinta”.  Elegancko, ale równocześnie w atmosferze „je ne sais quoi”. Och, jak mi się ta nonszalancja podoba! Zdecydowanie mogę tak żyć.

I decided to organize such an evening myself to feel this wonderful atmosphere, so I went on Friday with my friends from work for an elegant drink. Just in front of the Dutch branch of the Hermitage museum there is a beautiful wooden terrace where groups of Dutch spend their afternoons with friends. And the view of the Amstel river is amazing. Boats, kayaks and motorboats flow lazily next to them, of course with the chilled Amsterdammers . After sunset, it is even more beautiful because street lamps and light from buildings create a charming atmosphere.

Sama postanowiłam taki wieczór zorganizować, żeby poczuć tę wspaniałą atmosferę, więc wybrałam się w piątek ze znajomymi z pracy na eleganckie spożywanie alkoholu. Tuż przed holenderskim odziałem muzeum Hermitage znajduje się piękny drewniany tarasik, na którym grupki holendrów spędzają popołudnia ze znajomymi. A widok na rzekę Amstel jest niesamowity. Łódki, kajaki oraz motorówki przepływają leniwie obok, oczywiście z wyczilowanymi amsterdamczykami. Po zachodzie słońca jest jeszcze piękniej, ponieważ lampy uliczne oraz światło z budynków tworzą przeuroczy klimat.

Sitting with a glass of wine in such an atmosphere it is not difficult to think that life is quite cool and you only need to enjoy it. And not even two weeks ago I felt completely different. Did the sun, good wine or „physical” presence of people help? Certainly yes, but also something else.

Siedząc z kieliszkiem wina w takiej atmosferze nie trudno pomyśleć, że życie jest całkiem fajne i trzeba się tylko z niego cieszyć i korzystać. A jeszcze nie całe dwa tygodnie temu czułam się zupełnie inaczej. Czy pomogło słońce, dobre wino, albo „fizyczna” obecność ludzi? Na pewno tak, ale też coś jeszcze. 

Everything starts with a thought

It  has  been long since I am interested in how our thoughts affect our lives. This is fascinating! I have already listened to dozens of hours of podcasts and YouTube videos on the subject.

Two weeks ago I felt lonely and felt some kind of senselessness, and in such a state you can easily cling to some kind of bad thought about yourself. From this point you can „swim” quite far, which happened in my case. And what about the fact that I knew in theory how our brain works: thought evokes feelings, thoughts are „things”, they become true if you repeat them long enough and intensely enough. Our thoughts attract events.

Od dawna interesuje się tym jak nasze myśli wpływają na nasze życie. Jest to fascynujące! Przesłuchałam już dziesiątki godzin podcastów i video na youtube na ten temat. 

Dwa tygodnie temu czułam się samotna i odczuwałam pewnego rodzaju bezsens, a w takim stanie łatwo można uczepić się jakiejś nie miłej myśli na swój temat. Z tego punktu można już nieźle popłynąć, co stało się w moim przypadku. I co z tego, że znałam w teorii jak działa nasz mózg: myśl wywołuje uczucie, myśli to „rzeczy”, stają się prawdziwe jeśli je sobie powtarzasz wystarczająco długo i intensywnie. Nasze myśli przyciągają zdarzenia. 

And this is all true, I have found this out many times in my example. It all starts with a thought, with this one sentence in our head, no matter what is about. And here is also great news – thoughts are ours and we can decide about them!

A jest to wszystko prawda, wielokrotnie się o tym na swoim przykładzie przekonałam. Wszystko zaczyna się od myśli, od tego jednego zdania w naszej głowie, nie ważne na jaki temat. I tutaj następuje także wspaniała wiadomość – myśli są nasze i możemy o nich decydować!

„Your mind’s job is to keep you alive not to make you happy”

In one of my favorite podcasts „The school of greatness” I listned to the interview with therapist Marisa Peer. She said that the task of our brain is to keep us alive, not to make us happy. And in my example I see how adequate this sentence is because I tend to think negatively. They do not make me happier at all, but they certainly make me „safer” because, for example, they prevent me from taking risks in life, leaving my comfort zone, and taking up challenges.

W jednym z moich ulubionych podcastów „The school of greatness” przesłuchałam wywiad z terapeutką Marisą Peer. Właśnie ona powiedziała, że zadaniem naszego mózgu jest utrzymanie nas przy życiu, a nie na sprawieniu, że będziemy szczęśliwi. I na swoim przykładzie widzę, jak jest to zdanie adekwatne, bo mam tendencję do negatywnego myślenia. Wcale nie sprawiają one, że jestem szczęśliwsza, ale na pewno sprawiają, że jestem „bezpieczniejsza”, bo np. zapobiegają przed podejmowaniem ryzyka w życiu, wychodzenia ze swojej strefy komfortu, podejmowaniu wyzwań. 

But I fight them, I have been fighting hard for several years, with the help of friends, family, reading interviews with interesting people, and thanks to attending therapy. I practice every day talking to myself (quarantine is very favorable to do this), sometimes I have to conduct sharp disciplinary conversations with myself. Once you’re in this emotional hole, it’s hard to break free from it. The more I tried to think positively, the more I got stuck and the more my brain shouted – „you know it’s a lie!”

Ale ja z nimi walczę, walczę ciężko od kilku lat, z pomocą przyjaciół, rodziny, czytając wywiady z ciekawymi ludźmi, oraz dzięki uczęszczaniu na terapię. Ćwiczę codziennie rozmawiając ze sobą (kwarantanna bardzo temu sprzyja), czasem muszę ze sobą przeprowadzić ostre rozmowy dyscyplinarne. Kiedy jest się już w tym dołku emocjonalnym, to trudno się z niego od tak wyrwać. Im bardziej starałam się myśleć pozytywnie, tym bardziej grzęzłam, a na moje bardziej pozytywne myśli mój mózg krzyczał – „przecież wiesz, że to kłamstwo!”.

And how can you get along with yourself? For me worked – stop trying. Stop trying to get out of your thoughts, just take some action. Feel that you have control over something. This week it was an invitation for my friends (the few whom I met) for wine and baking „chałka” (polish yeast dough) on Sunday (me and baking is a rare sight, but it was great!). Meditation also helps a lot.

I jak tu dojść ze sobą do ładu? U mnie zadziałało – przestać się starać. Przestać się starać wyrwać z myśli, tylko powziąć jakąś akcje. Poczuć, że masz nad czymś kontrolę. W tym tygodniu było to dla mnie zaproszenie znajomych (tych niewielu, których zdążyłam poznać) na winko i upieczenie chałki w niedziele (ja i pieczenie to rzadki widok, ale było super!). Medytacja również bardzo pomaga. 

Tell yourself a better story

When we finally get to this neutral state of mind, we can start telling „better” stories to ourselves. Who are we actually? Stories that we repeat to ourselves on a daily basis. Every day, consciously or subconsciously, we tell ourselves what we are, what we deserve from life (or do not deserve), or we repeat in our head past bad or good experiences that affect what we expect from life. Until we change this narrative, our lives will not change either.

So let’s start telling a better story about our lives! Let’s fall in love with ourselves.

Because our external world is only a reflection of what is inside of us and our head.

Jak już w końcu dotrzemy do tego neutralnego stanu umysłu, możemy sobie zacząć opowiadać „lepsze” historie. Bo kim właściwie jesteśmy? Historiami, które powtarzamy sobie na codzień. Codziennie, świadomie lub podświadomie, opowiadamy sobie jacy jesteśmy, na co zasługujemy od życia (lub nie zasługujemy) lub powtarzamy sobie w głowie przeszłe złe lub dobre doświadczenia, które rzutują na to czego się od życia spodziewamy. Póki tej narracji nie zmienimy, nasze życie się także nie zmieni.

Więc zacznijmy sobie opowiadać lepsze historię o naszym życiu! Zakochajmy się w nas samych. 

Bo nasz świat zewnętrzny jest tylko odbiciem tego, co jest w naszym wnętrzu i naszej głowie.

S.

A few words about loneliness during „the times of the disease”

Quarantine in Europe is quite a strange period and everyone experiences it in a different way. From my perspective, it is also quite a difficult time, because the quarantine began shortly after my arrival in Amsterdam, so I was physically cut off not only from friends and family in Poland, but also from the possibility of making new acquaintances here on the spot. Even if the quarantine rules here are not too strict, all events where new friends could be met are still canceled.

Czas kwarantanny w Europie to dosyć dziwny okres i każdy przeżywa go w inny sposób. Z mojej perspektywy jest to też dosyć trudny czas, ponieważ kwarantanna rozpoczęła się tuż po moim przyjeździe do Amsterdamu, więc zostałam fizycznie odcięta nie tylko od znajomych i rodziny w Polsce, ale także od możliwości zawarcia nowych znajomości tutaj na miejscu. Nawet jeśli tutejsze zasady kwarantanny nie są zbyt rygorystyczne, to wciąż odwołane są wszelkie wydarzenia, na których można by poznać nowych przyjaciół.

Ghost town

On Friday evening I was on a fairly long walk in the city center and there was no living soul! Literally the whole city was mine. It was quite a shocking sight for me. Individual bikes rode from time to time. Dam Square, one of the most tourist spots in Amsterdam, where the royal palace is also located, I was able to photograph it without almost a single person in the background – I don’t know if there was ever such a possibility during the day. I think that someday these photos can become important evidence documenting the history that is happening right now.

W piątek wieczorem byłam na dosyć długim spacerze w centrum miasta i nie było tam żywej duszy! Dosłownie całe miasto było moje. Był to dla mnie dosyć szokujący widok. Pojedyncze rowery przejeżdżały od czasu do czasu. Dam Square, jeden z najbardziej turystycznych punktów w Amsterdamie, gdzie również leży pałac królewski, udało mi się sfotografować bez niemalże ani jednej osoby w tle – nie wiem czy za dnia była kiedykolwiek taka możliwość. Myśle, że kiedyś te zdjęcia mogą stać się ważnym dowodem dokumentującym historię, która dzieje się obecnie na naszych oczach. 

Dam Square
Dam Square

“Solitude is fine but you need someone to tell that solitude is fine.” ― Honoré de Balzac

In these conditions, it is not difficult to feel a little lonely, in addition to seeing such a ghost town. In general, I am a person who likes her own company and I like to spend time with myself, which is why the feeling of loneliness probably came to me quite late, after only two months. The norm is for me to go alone to a cafe or to the cinema, and if there were any public places open, this would probably look like my afternoons here.

W tych warunkach nie trudno poczuć się odrobinę samotnym, dodatkowo widząc takie miasto duchów. Jestem ogólnie rzecz biorąc osobą, która lubi swoje towarzystwo i lubię spędzać czas sama ze sobą, dlatego poczucie samotności chyba doszło do mnie dosyć późno, bo dopiero po dwóch miesiącach. Normą jest dla mnie wyjście w pojedynkę do kawiarni lub do kina, i gdyby funkcjonowały jakieś miejsca publiczne, to tak wyglądałyby pewnie moje popołudnia tutaj. 

However, the moment came when I had too much of myself – I probably got to know almost all my black thoughts haha;) Every day I zoom with friends and family, sometimes even for a few hours, but I started to notice that this virtual equivalent of keeping in touch ceases to be enough for me . The crisis came when I realized last week that for the next contact in physical form, I have a few good days ahead – I felt for the first time that I could not be only in my own company for so long. Even the beauty that surrounds me here was not comforting in any way.

Jednakże przyszedł moment kiedy miałam samej siebie już za dużo – poznałam chyba już prawie wszystkie swoje czarne myśli haha;) Codziennie jestem na zoomie z przyjaciółmi i rodziną, czasami nawet po kilka godzin, ale zaczęłam zauważać, że ten wirtualny odpowiednik utrzymywania kontaktu przestaje mi wystarczać. Kryzys nadszedł, kiedy uświadomiłam sobie w ubiegłym tygodniu, że do kolejnego kontaktu w formie fizycznej, czeka mnie jeszcze kila dobrych dni – pierwszy raz poczułam, że nie dam rady być tylko w swoim własnym towarzystwie aż tak długo. Nawet piękno, które mnie tutaj otacza nie były w żaden sposób pocieszające.

These flowers are on many buildings and smells like heaven

A certain sense of apathy came over me. I think that each of us once experienced it, for me it is a rather rare feeling, but in the end it came to me. Looking at the wall, lack of appetite and the typical „weltschmerz” (one of my favorite concepts from Polish lessons from the Romantic period, i.e. „pain of the world”), i.e. a sense of meaninglessness. It got serious.

Naszło mnie pewne poczucie apatii. Myślę, że każdy z nas je kiedyś przeżywał, dla mnie jest to raczej uczucie bardzo rzadkie, ale w końcu mnie naszło. Patrzenie się w ścianę, brak apetytu i typowy „weltschmerz” (jedno z moich ulubionych pojęć z lekcji j. polskiego z okresu romantyzmu , tzn. „ból świata”), czyli poczucie braku sensu. Zrobiło się poważnie. 

Take action

I knew exactly what to do then, because in the theory of self-improvement I am great, but with practice it is different. You have to force yourself to do something that gives you joy, a sense of satisfaction, but which is not a job. In my case it is taking pictures, so I forced myself to leave the house with the camera. I took a picture of one, two, ten – drama, I don’t like anything, nothing came out as I would like (after a few days I looked at it a second time and it probably wasn’t that bad), tears were closing under my eyelids, so I said to myself – just go ahead, no matter where, at a fast pace, to raise the heart rhythm.

Wiedziałam dokładnie co należy wtedy zrobić, bo w teorii o samodoskonaleniu jestem świetna, natomiast z praktyką bywa różnie. Trzeba zmusić się do zrobienia czegoś co sprawia Ci radość, jakieś poczucie satysfakcji, ale co nie jest pracą. W moim przypadku jest to robienie zdjęć, więc zmusiłam się do wyjścia z domu z aparatem. Zrobiłam zdjęcie jedno, drugie, dziesiąte – dramat, nic mi się nie podobało, nic nie wychodziło, tak jak bym chciała (po kilku dniach spojrzałam na nie drugi raz i chyba jednak nie było tak źle), łzy cisnęły się pod powiekami, więc powiedziałam sobie – po prostu idź przed siebie, nie ważne gdzie, byle szybkim tempem, żeby podbić rytm serca. 

It turns out that a 1.5-hour walk and ten thousand steps to your favorite music makes a huge difference!

During this walk various thoughts came to mind, many of them painful but important. And now I come to the conclusion, have we ever had so much time for self-reflection? With today’s rush at work and after, we rarely have time to really reflect on our feelings and what they are caused by. I think that I will not learn a new language, I will not make a six pack on my stomach and I will not learn how to bake (I do not have super excessive ambitions when it comes to cooking skills), but I will learn a lot of new things about myself and I hope that I will get out of this all quarantine as a slightly better person. Keep fingers crossed!

Okazuje się, że półtoragodzinny spacer i dziesięć tysięcy kroków przy ulubionej muzyce, robi ogromną różnicę!

W czasie tego spaceru w głowie obijały się różne myśli, wiele z nich bolesnych, ale ważnych. No i teraz dochodzę do wniosku, czy kiedykolwiek mieliśmy tyle czasu na samorefleksje? Przy dzisiejszym pędzie w pracy i po, rzadko kiedy mamy czas żeby naprawdę zastanowić się nad swoimi uczuciami i czym są one powodowane. Myślę, że nie nauczę się nowego języka, nie zrobię kaloryfera na brzuchu i nie nauczę się piec (akurat nie mam super wygórowanych ambicji, jeśli chodzi o zdolności kuchenne), ale nauczę się wiele nowych rzeczy o sobie i mam nadzieję, że wyjdę z tej całej kwarantanny jako odrobinę lepszy człowiek. Trzymajcie kciuki!

S.

My Amsterdam apartment

In my bright apartment, in the attic of one of Amsterdam’s tenements, I live for almost a month and I am delighted! I found it in the first week of my stay in the Netherlands. I was very motivated to find a flat, because I heard that it was quite a difficult topic.

W moim jasnym mieszkanku, na poddaszu jednej z amsterdamskich kamienic, mieszkam już prawie miesiąc i jestem zachwycona! Znalazłam je w pierwszym tygodniu pobytu w Holandii. Do znalezienia mieszkania byłam bardzo zmotywowana, bo słyszałam, że to dosyć ciężki temat. 

Real estate market in Amsterdam.

I will focus on the real estate market in Amsterdam, because I only know about this city.

The most popular way to rent an apartment is to search through a real estate agency, which happened in my case. My employer has a contract with one of the agencies, so immediately after arrival I was assigned to an agent who was in contact with me. The process briefly looked like that: the agent, after collecting my preferences, sent me to view the offers available on popular websites with apartments, from which I chose the ones that I liked the most. Then visits were made to flats that were still free. And here there is a tricky part – 80% of the apartments at the time of making a phone call to the owner / agency is already rented. In Amsterdam, the market is very dynamic and you need to react properly immediately. There is no time for a few days of reflection – you take it or not, that’s why offers older than a week are often no longer valid.

Skupię się na rynku nieruchomości w Amsterdamie, ponieważ tylko o tym mieście mam niejakie pojęcie.  

Najbardziej popularnym sposobem na wynajęcie mieszkania jest szukanie za pomocą agencji nieruchomości, co wydarzyło się w moim przypadku. Mój pracodawca ma umowę z jedną z agencji, więc od razu po przyjeździe został mi przypisany agent, który był ze mną w kontakcie. Proces po krótce wyglądał tak, że agent, po zebraniu moich preferencji, wysłał  mi do wglądu oferty dostępne na popularnych stronach z mieszkaniami, z których ja wybrałam te które mi najbardziej przypadły do gustu. Następnie umawiane były wizyty w mieszkaniach, które były jeszcze wolne. I tutaj następuje problematyczny zwrot akcji – 80% mieszkań w chwili wykonania telefonu do właściciela/agencji jest już wynajęta. W Amsterdamie rynek jest bardzo dynamiczny i trzeba reagować właściwie natychmiast. Nie ma czasu na kilkudniowe namysły – bierzesz albo nie, dlatego oferty starsze niż tydzień są już często nieaktualne.

I liked the flat I rented right away and I kept my fingers crossed that it would be free. I actually managed to arrange a viewing! The visit looked so that the agent presenting the apartment gave the time of viewing and anyone interested could come to this hour. Then two things mattered – the speed of decisions and such factors as: the type of employment contract and income.

Mieszkanie, które wynajęłam, spodobało mi się od razu i mocno trzymałam kciuki, żeby było wolne. I rzeczywiście udało się umówić na oglądanie! Wizytacja wyglądała tak, że agent prezentujący mieszkanie podał godzinę oglądania i na tę godzinę mógł przyjść każdy zainteresowany. Następnie liczyły się dwie rzeczy – szybkość decyzji oraz takie czynniki jak: rodzaj umowy o pracę i przychód. 

Rental formalities and housing prices

To conclude a contract, you must present an employment contract showing your annual income. If the landlord gets two offers at the same time, he will decide on a person who has a more stable contract and a higher payout.

There is one unwritten rule that the rent (without additional fees) should be about one-third of the gross monthly salary, but it is the individual decision of the owner of the apartment. My rent, for example, is one half of my payment (rent for an apartment is the largest living expense in Amsterdam). A resident in the center of Amsterdam, e.g. in the canal ring zone, costs around 1,500 euros for a nice studio apartment (30-40 m2), the further from the center the lower the rent will be. A flat in the price of 1000-1300 euros is considered cheap, a room in a shared flat costs around 700-800 euros.

Żeby zawrzeć umowę należy przedstawić umowę o pracę w której są przedstawione roczne dochody. Jeśli wynajmujący dostanie dwie oferty w tym samym czasie, zdecyduje się na osobę, która ma bardziej stabilną umowę oraz wyższe wypłatę.

Istnieje pewna niepisana zasada, że czynsz (bez dodatkowych opłat) powinien wynosić mniej więcej jedną trzecią miesięcznego wynagrodzenia brutto, ale jest to indywidualna decyzja właściciela mieszkania. Mój czynsz, na przykład, wynosi jedną drugą mojej wypłaty (czynsz za mieszkanie to największy wydatek na życie w Amsterdamie).  Mieszkana w centrum Amsterdamu, np w strefie pierścieni kanałów, kosztują około 1500 euro za ładną kawalerkę (30-40 m2), im dalej od centrum tym niższy będzie czynsz. Za tanie uznaje się mieszkanie w cenie 1000-1300 euro, pokój w mieszkaniu dzielonym kosztuje około 700-800 euro. 

To find something nice, still in a good neighborhood and at a good price, sometimes you have to search for weeks. And usually there is no such time reserved. I said it’s tricky! It’s not enough that offers go down quickly, you need to have a good employment contract and income, and also a time reserved for searching, and you need to live somewhere in the meantime.

That’s why I decided for the third apartment I saw – it was in my price range, in the center (and at Museumplein, where the Rijskmuseum and the sign „I Amsterdam”), not too far from the office – so I take it! The help of the agency is invaluable, at least for people who came from abroad and know nothing about the rules here. The agency has time to make several calls to owners, agents know the language and all the formalities that need to be concluded.

Żeby trafić na coś ładnego, wciąż w fajnej dzielnicy i w dobrej cenie, trzeba czasem szukać tygodniami. A zazwyczaj się takiego zapasu czasowego nie ma. Mówiłam, że jest problematycznie! Nie dość, że oferty schodzą szybko, trzeba mieć dobrą umowę o pracę i dochody, to jeszcze zapas czasowy na szukanie, a gdzieś mieszkać trzeba w tym czasie. 

Dlatego ja zdecydowałam się na trzecie mieszkanie, które obejrzałam – było w moim przedziale cenowym, w centrum ( przy Museumplein, tam gdzie Rijskmuseum i napis „I Amsterdam”), niezbyt daleko od biura – więc biorę!  Pomoc agencji jest nieoceniona, przynajmniej dla osób, które przyjechały z zagranicy i nic nie wiedzą o panujących tu zasadach. Agencja ma czas na wykonywanie kilkunastu telefonów do właścicieli, agenci znają język oraz wszystkie formalności jakie trzeba zawrzeć.

The move in

I moved into the flat on April 1, the next day my things arrived from Poland, which were waiting for me in the moving company warehouse. Fortunately, the men from the company unpacked all my boxes (I always want to move like that)! Otherwise I don’t know if I would be unpacked to this day. Fun fact – classic tenements in the Netherlands have such narrow staircases that all my luggage was pulled in through a window using a special elevator. The gentlemen from the luggage company were real stuntmen! Sometimes I had to close my eyes as I saw their stunts between the elevator and the window on the fourth floor.

Do mieszkania wprowadziłam się 1 kwietnia, kolejnego dnia przyjechały moje rzeczy z Polski, które czekały na mnie w magazynie firmy przeprowadzkowej. Na moje wielkie szczęście panowie z firmy rozpakowali wszystkie moje kartony (ja już zawsze chcę się tak przeprowadzać)! Inaczej nie wiem, czy do dziś byłabym rozpakowana. Fun fact – klasyczne kamienice w Holandii mają tak wąskie klatki schodowe, że wszystkie moje bagaże zostały wciągnięte przez okno, za pomocą specjalnej windy. Panowie z firmy bagażowej to byli prawdziwi kaskaderzy! Czasami musiałam zamknąć oczy, jak widziałam ich akrobacje między windą, a oknem na czwartym piętrze.

After almost a month of stay, I think that I have settled almost completely, there are only a few more things left to arrange, and the purchase of a mirror – the ones I ordered from IKEA arrived all broken.

Every evening I can admire, with a coffee or a glass of wine in hand, the roofs of Amsterdam tenement houses and enjoy the beauty of this city.

Po prawie miesiącu pobytu myślę, że już się prawie całkowicie zadomowiłam, zostało tylko jeszcze kila drobiazgów do ułożenia, oraz zakup lustra – te które zamówiłam z IKEA przyjechało całe pobite.

Co wieczór mogę podziwiać, z kawą lub kieliszkiem wina w ręku, dachy amsterdamskich kamienic i cieszyć się pięknem tego miasta.

S.

Ps. These are two most popular renting sites: https://www.funda.nl; https://www.pararius.nl

Another week of the quarantine and how the Dutch handle it

The last two weeks have been very intense for me. I finished the training period at a new position and the work began „seriously”, I moved from the hotel to my own apartment (this will be a separate entry), and there is still quarantine, whose end can not be seen.

Ostanie dwa tygodnie były dla mnie bardzo intensywne. Zakończyłam okres szkoleniowy na nowym stanowisku i praca zaczęła się „na serio”, przeprowadziłam się z hotelu do własnego mieszkania (o tym będzie osobny wpis), a do tego wciąż panuje kwarantanna, której końca nie widać. 

It is interesting to me how people can adapt to the new situation, I have already got used to the new conditions, work from home (although I wouldn’t say that I like it), and it became a normality for me. I decided not to check the news and the number of patients of coronavirus, because in this way my stress level increases, and stress equals lowered immunity – you need to protect your head as well as your body. Due to the fact that the work is very intense and my head is hundred percent busy, sometimes I forget that there is an epidemic!

Ciekawe jest dla mnie jak ludzie potrafią się przystosować do nowej sytuacji, ja już właściwie przywykłam do nowych warunków, pracy z domu (chociaż nie powiedziałabym, że polubiłam), i stało się to dla mnie normalnością. Zdecydowałam do tego, że nie będę sprawdzać wiadomości oraz liczby chorych, ponieważ wzrasta u mnie w ten sposób poziom stresu, a stres równa się obniżonej odporności – trzeba chronić swoją głowę tak samo jak swoje ciało. Przez fakt, że praca jest bardzo intensywna i moja głowa jest nią w stu procentach zajęta, czasem zapominam, że panuje jakaś epidemia!

Stores in The Netherlands during the quaranitne

Grocery stores and drugstores are open, but there are a limited number of people who can stay in the store. Each customer is obliged to take a basket – this is how many people in the store are counted, if there are no free baskets, it means that you have to wait. Inside there are disinfectant liquids to wash your hands before entering and after leaving the store. Queues are short or they are not there at all, I never once had to wait for the entrance to the store, inside it is also quite empty. I wonder how it is possible, hearing that in Poland you have to wait an hour to enter the store!

Sklepy spożywcze i drogerie są otwarte, panuje jednak ograniczona liczba osób, która może w sklepie przebywać. Każdy klient ma obowiązek wziąć koszyk – w ten sposób liczona jest ilość osób w sklepie, jeśli nie ma wolnych koszyków to oznacza, że trzeba poczekać. W środku stoją płyny dezynfekujące, żeby umyć ręce przed wejściem i po wyjściu ze sklepu. Kolejki są krótkie lub nie ma ich w cale, ja ani razu nie musiałam czekać na wejście do sklepu, w środku również jest dosyć pustawo. Zastanawiam się jak to jest możliwe, słysząc, że w Polsce trzeba czekać godzinę na wejście do sklepu! 

Private shops are also open, but at limited hours. Cafes offer coffee and take-out food – two people can be in the cafe at the same time.

In public places there is a 1.5 meter distance required, but I noticed that no one „chases” or fines if someone does not keep this distance. Of course, larger groups are forbidden, but in the nearby park, when it was 20 degrees, there were crowds! People played football, sat in pairs on blankets, rode bicycles (in the Netherlands bicycles rides will definitely never be banned).

Otwarte są również prywatne sklepiki, ale w ograniczonych godzinach. Kawiarnie oferują kawę i jedzenie na wynos – jednocześnie mogą przebywać w kawiarni dwie osoby.

W miejscach publicznych obowiązuje zachowanie 1.5 metra odległości, ale zauważyłam, że nikt „nie ściga” ani nie daje mandatów jeśli ktoś nie trzyma tej odległości. Oczywiście większe zgrupowania są zakazane, ale w pobliskim parku, kiedy było 20 stopni, były tłumy! Ludzie grali w piłkę, siedzieli parami na kocykach, jeździli rowerami (akurat to w Holandii na pewno nigdy nie zostanie zabronione).

Dutch lifestyle in the quarantine

I noticed that when it gets warm, the Dutch put tables on the streets in front of their apartments and spend time eating and drinking together. I think this is their normal behavior, not only during quarantine, and it looks really cool! Imagine, a big European city, and people put chairs and tables in front of tenements and spend their time with family and neighbors, as if it was a small village. For me it is an unusual and charming sight.

Zauważyłam, że gdy robi się ciepło, Holendrzy wystawiają stoły na ulice przed swoimi mieszkaniami i spędzają tak czas, jedząc razem i pijąc. Myślę, że są to ich normalne zwyczaje, nie tylko w czasie kwarantanny, i wygląda to naprawdę ekstra! No bo wyobraźcie sobie, wielkie europejskie miasto, a ludzie wystawiają krzesła i stoły przed kamienicami i tak spędzają czas z rodziną i sąsiadami, jakby to była mała wioska. Dla mnie jest to niecodzienny i uroczy widok.

I moved to another district, also in the center, next to one of my favorite museums – Rijksmuseum or National Museum, which is located in a beautiful eclectic building, combining Renaissance and Gothic styles. I can even see the tips of the museum from my window. I will definitely buy a museum card, i.e. an annual admission to museums in the Netherlands, and I will visit the Rijksmuseum as many times as I like it.

Przeniosłam się do innej dzielnicy, również w centrum, obok jednego z moich ulubionych muzeów – Rijksmuseum czyli Muzeum Narodowego, który znajduje się w przepięknym eklektycznym budynku, łączącym styl renesansowy i gotycki. Czubki muzeum widzę nawet ze swojego okna. Na pewno wykupię sobie museum card, czyli roczny wstęp do muzeów w Holandii i będę sobie wpadać do Rijksmuseum ile razy mi się będzie podobać. 

One of the „benefits” of the quarantine (if you even can call it like that) is that it’s perfect opportunity for photographers to take pictures of the city without crowds. And this is an opportunity that I will absolutely take an advantage of.

Jedną z „zalet” kwarantanny (jeśli można to tak nazwać) jest to, że jest to jedyna okazja dla fotografów do robienia zdjęć miasta bez tłumu co normalnie jest właściwie nie możliwe. I jest to okazja, z której absolutnie korzystam.

S.

A glance at De Plantage neighborhood

Hotel Wittenberg, where I lived for the first month, is located in the De Plantage district. This is actually the first district of Amsterdam that I managed to get to know, unfortunately only briefly, because soon after my arrival all public attractions were closed. The most important places are the Hortus Botanicus botanical garden, founded in 1638 and the royal zoo Artis, founded in 1838. In addition, De Plantage impresses with its old tenement houses and green squares that you can encounter every now and then.

Hotel Wittenberg, w którym mieszkałam przez pierwszy miesiąc, znajduje się w dzielnicy De Plantage. Jest to właściwie pierwsza dzielnica Amsterdamu, którą udało mi się poznać, niestety jedynie pobieżnie, ponieważ szybko po moim przybyciu zamknięto wszystkie publiczne atrakcje. Najważniejszym obiektem jest ogród botaniczny Hortus Botanicus, założony w 1638 roku oraz królewski ogród zoologiczny Artis, powstały w 1838 roku. Dodatkowo De Plantage zachwyca starymi kamienicami i zielonymi placami, które można co chwilę napotkać.

Hortus Botanicus

In front of my hotel is the historic Hortus Botanicus garden. The garden immediately draws attention, because in its area there are huge, characteristic greenhouses in which exotic species of plants grow. Unfortunately, I haven’t visited the garden yet, but I will certainly write more about it someday. However, I would like to show how beautiful the greenhouses look from the outside, because they have an amazing look that gives the character of this district.

Na przeciwko mojego hotelu znajduje się historyczny ogród Hortus Botanicus. Ogród od razu zwraca uwagę, bo na jego terenie znajdują się ogromne, charakterystyczne szklarnie, w których rosną egzotyczne gatunki roślin. Niestety nie zdążyłam jeszcze odwiedzić ogrodu, ale na pewno jeszcze kiedyś napiszę o nim więcej. Natomiast chciałabym pokazać jak pięknie wyglądają szklarnie z zewnątrz, ponieważ mają one niesamowity wygląd, który nadaje charakter tej dzielnicy. 

From 1682, flowers and fruit trees from the country were first collected in the garden, and later more exotic specimens from other continents, e.g. from South America or Asia, were downloaded. I also read on the garden’s website that hundreds of exotic butterflies fly in greenhouses, which feed on the nectar of flowers. Every day garden workers collect new eggs and larvae laid by butterflies and move them to a special room where they can grow peacefully. Just before the new butterfly hatch, the cocoons are again transferred to greenhouses, where the butterflies can get free and again fly freely among the flowers. Is this not a lovely idea?

Od 1682 w ogrodzie zbierane były najpierw kwiaty i drzewka owocowe z kraju, a pózniej ściągano coraz to bardziej egzotyczne okazy z innych kontynentów np. z Ameryki Południowej lub Azji. Na stronie ogrodu przeczytałam także, że w szklarniach latają setki egzotycznych motyli, które żywią się nektarem kwiatów. Pracownicy ogrodu codziennie zbierają nowe jaja i larwy złożone przez motyle i przenoszą je do specjalnego pomieszczenia, gdzie będą mogły spokojnie się rozwinąć. Tuż przed wykluciem się nowego motyla, kokony są znowu przenoszone do szklarń, gdzie motyle mogą wydostać się na wolność i znów latać swobodnie wśród kwiatów. Czy nie jest to przemiły pomysł? 

Artis Zoo

An important object is also the Artis zoo founded in 1838. In addition to animals, you can also visit Artis – Micropia – the museum of the smallest organisms and the planetarium (for me must have!). I am interested in the sounds that come from this park! Even to my hotel, which is a few streets away, there were prolonged „chants”, somewhat reminiscent of whale singing (although in my head I had a comparison to dinosaurs from Jurassic Park). I’m adding a few more photos from this beautiful district below.

Ważnym obiektem jest także ogród zoologiczny Artis założony w 1838 roku. Prócz zwierząt można także odwiedzić Artis – Micropia – muzeum najmniejszych organizmów oraz planetarium (dla mnie must have!). Ciekawią mnie dźwięki jakie dochodzą z tego parku! Nawet do mojego hotelu, który znajduje się kilka ulic dalej, docierały przeciągłe „śpiewy”, trochę przypominające śpiew wielorybów (chociaż ja miałam w głowie porównanie do dinozaurów z Jurassic Park). Dodaję poniżej jeszcze kilka zdjęć z tej pięknej dzielnicy.

I described two objects here initially, but in this part of the city there is also a Jewish quarter, synagogue, Resistance Museum, branch of the Russian Hermitage Museum, National Opera and probably many more places of culture that I haven’t found out yet.

This city will provide me with many topics for next entries.

Opisałam tutaj wstępnie dwa obiekty, ale w tej części miasta znajduje się też dzielnica żydowska, synagoga, Muzeum Oporu, odział rosyjskiego muzeum Hermitage, Opera Narodowa i pewnie wiele więcej miejsc kultury, o których się jeszcze nie zdążyłam dowiedzieć. 

To miasto zapewni mi jeszcze wiele tematów na kolejne wpisy.

S.

One month in The Wittenberg Hotel

It’s been almost a month since I lived in the beautiful Hotel Wittenberg. The next week I move to my apartment near the Rijksmuseum and although I can’t wait for my own corner, staying at The Wittenberg was really special!

Dobiega już prawie miesiąc odkąd mieszkam w przepięknym hotelu Wittenberg. W następnym tygodniu przeprowadzam się do swojego mieszkania przy Rijksmuseum i chociaż nie mogę się już doczekać własnego kącika, to pobyt w The Wittenberg był naprawdę wyjątkowy!

A little bit of history

The hotel is housed in a historic brick building built in 1772 on Nieuwe Keizersgracht in the De Plantage district. At first, he served as a nursing home and was called the Lutherhuis House (Lutherhuis), and between 1974 and 2014 he was called the Nursing Home Wittenberg. The name was supposed to refer to the city of origin of Mart.

Hotel mieści się w historycznym budynku z cegły wybudowanym w 1772 roku na ulicy Nieuwe Keizersgracht w dzielnicy De Plantage. Najpierw pełnił funkcję domu opieki i nazywał się Domem Luthra (Lutherhuis), a między 1974 a 2014 nosił nazwę Domu Opieki Wittenberg (Nursing Home Wittenberg). Nazwa miała nawiązywać do miasta pochodzenia Martina Luthra – Wittenbergi w Niemczech, a obecny tu teraz hotel kontynuuje te tradycję.

(źródło: blog.thewittenberg.com/the-plantagebuurt/).

Interior

The building has 115 apartments, actually they are fully equipped studios. Each apartment has a living room with kitchen with oven, fridge, washing machine and dishwasher. Separate bedroom and bathroom. Interior of the building is designed in a simple and modern way that complements the traditional character of the building. Whoever designed the interior found the perfect balance.

W budynku znajduje się 115 apartamentów, właściwie są to w pełni wyposażone studia. W każdym apartamencie znajduje się salon z  kuchnią z piekarnikiem, lodówką, pralką i zmywarką. Osobno wydzielono sypialnię i łazienkę. Wewnątrz budynku panuje prosty nowoczesny design, który uzupełnia tradycyjny charakter budowli. Ktokolwiek projektował wnętrza, odnalazł idealny balans. 

When I first entered the hotel lobby I immediately saw the beautiful interior, but I also remembered the beautiful smell! After a few days I asked the receptionist what smells like that and it turned out that the staff spray the lobby with the smell of the Dutch cosmetics company Zenology (smell of CAMELLIA SINENSIS). There were also bathing miniatures from this company in the room, which made me very happy. Maybe someday I’ll make a present from this company, because the smell is really crazy.

Kiedy pierwszy raz weszłam do lobby hotelu od razu rzucił mi się w oczy piękny wystrój, ale zapmiętałam także przepiękny zapach! Dopytałam po kilku dniach recepcjonistkę, co tak pachnie i okazało się, że obsługa spryskuje lobby zapachem holenderskiej firmy kosmetycznej Zenlogoy (zapach CAMELLIA SINENSIS). W pokoju czekały mnie także miniaturki do kąpieli z tej firmy, co bardzo mnie ucieszyło. Może sobie kiedyś zrobię prezent z tej firmy, bo zapach jest naprawdę obłędny.

However, the nicest thing for me here was the service itself. Of course, it is a trained, professional staff, but everyone was so delightful that I felt at home! I don’t know, like some of you, but I’m not a regular visitor to multi-star hotels and sometimes I feel simply uncomfortable in such places. There is no such situation here. The staff is the most professional, but above all they are warm and nice people.

Jednak najmilszą dla mnie rzeczą tutaj była sama obsługa. Oczywiście jest to wyszkolona, profesjonalna kadra, ale wszyscy byli tak przemili, że czułam się jak w domu! Nie wiem, jak niektórzy z Was, ale ja nie jestem stałą bywalczynią kilkugwiazdkowych hoteli i czasami czuje się w takich miejscach najzwyczajniej skrępowana. Tutaj nie ma w ogóle o takiej sytuacji mowy. Kadra jest jak najbardziej profesjonalna, ale przede wszystkim są to ciepli i mili ludzie.

In the middle of the coronavirus quarantine

As we all know, quarantine is underway in Europe due to a coronavirus epidemic. It is a sad time for many reasons, but for me personally it is not the easiest, because this month my thirtieth birthday fell out and my parents were supposed to visit me. Of course, their arrival was canceled, so I had my birthday in quarantine (but in no case lonely, because I had practically a hotline from Poland on whatssap <3). On my birthday, I got a call from the reception that they would like to wish me all the best and that they would leave a small gift at my door. I didn’t expect it at all and I was very pleased. It turned out that I got a delicious Chardonnay and a birthday card. Which hotel does that?!

Jak wszyscy wiemy w Europie trwa kwarantanna z powodu epidemii koronawirusa. Jest to smutny czas z wielu powodów, ale dla mnie osobiście jest nie najłatwiejszy, ponieważ w tym miesiącu wypadały moje trzydzieste urodziny i mieli odwiedzić mnie moi rodzicie. Oczywiście ich przyjazd został odwołany, więc urodziny miałam na kwarantannie (jednak w żadnym wypadku nie samotne, ponieważ miałam praktycznie hotline z Polski na whatssapie <3). W dniu moich urodzin dostałam telefon z recepcji, że życzą mi wszystkiego najlepszego i że zostawią mi pod drzwiami mały upominek. Kompletnie się tego nie spodziewałam i było mi bardzo miło. Okazało się, że dostałam przepyszne Chardonnay i kartkę urodzinową. No który hotel tak robi?! 

On another day, all guests received a letter with a gift. The hotel service wrote in a letter that it is a hard time for everyone and they want to sweeten it a bit. Everyone found orange and chocolate in the package – I love such little surprises.

Innego dnia wszyscy goście dostali list z paczuszką. W liście obsługa hotelu napisała, że jest to ciężki czas dla wszystkich i chcą nam go chociaż trochę osłodzić. W paczce każdy znalazł pomarańczę i czekoladę – ja uwielbiam takie małe niespodzianki.

I will recommend this place to anyone who could afford it, because it is really worth it! Despite the quarantine and stress related to the new job, I will definitely remember the first month in Amsterdam much nicer.

Będę to miejsce polecać każdemu, kto mógłby sobie na to pozwolić, bo naprawdę warto!  Pomimo kwarantanny oraz stresu związanego z nową pracą, na pewno o wiele milej będę wspominać pierwszy miesiąc w Amsterdamie.

S.

Follow my blog with Bloglovin

Amsterdam – the city for museum and coffee lovers

After a few days in Amsterdam (and before the start of the quarantine) I noticed two things: Amsterdam is full of museums and coffee shops (I mean those with coffee ;). For example, in the district surrounding my hotel there are at least three different museums, and when I was looking for a grocery store I passed four cafes next to each other, and the grocery store was nowhere to be seen. In Poland I would have already passed three Żabka’s (small grocery store in Poland).

Po kilu dniach spędzonych w Amsterdamie (i jeszcze przed rozpoczęciem kwarantanny) zauważyłam dwie rzeczy: Amsterdam jest pełen muezów i kawiarni (mam na myśli tych z kawą ;). Na przykład w dzielnicy otaczającej mój hotel są conajmniej trzy różne muzea, a gdy szukałam sklepu spożywczego, to mijałam cztery kawiarnie obok siebie, a spożywczego nigdzie nie można było dojrzeć. W Polsce minełabym już spokojnie trzy Żabki.

Rembrandt House

Even before starting the quarantine, I was able to visit one of the many museums – the Rembrandt House (Het Rembrandthuis). As a graduate of art history, I love visiting museums, so I still have many must-sees in Amsterdam.

Jeszcze przed rozpoczęciem kwarantanny udało mi się odwiedzić jedno z wielu tutejszych muzeów – Dom Remrandta (Het Rembrandthuis).  Jako absolwentaka kierunku historii sztuki uwielbiam zwiedzać muzea, tak więc czeka mnie w Amsterdamie jeszcze wiele must-sees.

One of the most important Dutch painters of the Golden Age lived in a building in the center of Amsterdam, which today is his museum, in the years 1639-1658. The interior shows the decor typical of a seventeenth century house. The rooms were recreated as close as possible to the original decor from Rembrandt’s time based on his own paintings. We will see his studio, the room in which he received merchants (Rembrandt was not only a painter, but also an art dealer, or trader of paintings), his students’ studio and everyday rooms. In each of the rooms there are paintings of his students, other Dutch painters of the seventeenth century, and a collection of Rembrandt’s sketches.

Jeden z najważniejszych malarzy holenderskich Złotego Wieku mieszkał w budynku w centrum Amsterdamu, które dziś stanowi jego muzeum, w latach 1639-1658. Wnętrze pokazuje wystrój typowy dla domu z siedemnastego wieku. Pomieszczenia zostały odtworzone jak najbliżej orignalenemu wystrojowi z czasów Rembrandta, na podstawie jego własnych obrazów. Zobaczmy więc jego pracownię, pokój w którym przyjmował kupców (Rembrandt był nie tylko malarzem, ale także marszandem, czyli handlarzem obrazów), pracownię jego uczniów oraz pomieszczenia codziennego użytku. W każdym z pokoi wystawione są obrazy jego uczniów, innych malarzy holenderskich siedemnastego wieku oraz kolekcja szkiców Rembrandta.

Rembrandt’s bedroom

I really liked how the curators organized the tour with the audio guide. Before each room there was a scanner to which the audio guide was applied and the program automatically played information about the room. However, if the visitor wants to find out more details about different parts of the room, they can enter the numbers appearing e.g. next to the paintings and listen to the recorded information. Nice idea because not everyone wants a super detailed description of portraits and landscapes, but it is always possible for those more interested.

Bardzo spodobało mi się jak kuratorzy zorganizowali zwiedzanie z audio przewodnikiem. Przed kazdym z pokojów był umieszczony skaner do którego przykładało się audio przewodnik i program auomatycznie odtwarzał informację o danym pokoju. Natomiast jesli zwiedzajacy chciał się dowiedzieć się wiecej szczegółów na tematat róznych fragmentów pomieszczenia, mógł wpisac numery widniejące np. przy obrazach i odsłuchać dodatkowo nagrane informacje. Fajny pomysł ponieważ nie każdy ma ochotę na super szczegółowe opisy portretów i krajobrazów, ale zawsze jest taka możliwośc dla bardziej zainteresowanych.

Rembrandt Museum – admission ticket – 14 euros

www.rembrandthuis.nl

Pluk Amsterdam – modern vintage vibes

After the visit in Rembrandt House, I decided to visit a cafe, which I have been following on Instagram for some time – „Amsterdam Pluk”, located within the Amsterdam canal rings. I visited one of the two Pluk cafes, the one on Reestraat 19 (the other is on Berenstraat).

Po wizycie w Domu Rembrandta postanowiłam odwiedzić kawiarnię, którą od pewnego czasu śledziłam na instagramie – „Pluk Amsterdam”, znajdująca się w obrębie pierścieni kanałów amsterdamskich. Odwiedziłam jedną z dwóch kawiarni Pluk, tę na ulicy Reestraat 19 (druga znajduje się na Berenstraat).

The climate of the cafe is very close to my taste. A lot of wood, bright space, has a little „vintage vibe”, but it is not outdated. Large windows that can be admired from anstresol make a huge impression. In the menu you will find all options for lunch, from sweet pancakes to avocado toasts, a wide selection of sweets tempts you by the bar. In addition, the cafe sells kitchen and home accessories. When I move into a new apartment, I will definitely complete my collection of mugs with one from the „Pluk” store.

Klimat kawiarni jest bardzo bliski moim upodobaniom. Dużo drewna, jasne przestrone wnętrze, ma trochę „vintage vibe”, ale nie jest przestarzałe. Ogromne wrażenie robią wielkie okna, które można podziwiać z anstresoli. W menu znajdziecie wszyskie opcje na lunch, od słodkich naleśników do tostów z awokado, a przy barze kusi szeroki wybór słodkości. Do tego kawiarnia prowadzi sprzedaż akcesoriów do kuchni i domu. Jak juz wprowadzę się do nowego mieszkania, to na pewno dopełnię swoją kolekcję kubków jendym ze sklepu „Pluk” .

https://www.instagram.com/plukamsterdam/?hl=pl

https://www.pluk-amsterdam.com/en/

S.

Follow my blog with Bloglovin

I moved to Amsterdam for work!

Hi! My name is Stefania and this is my first post on this blog. I just turned my whole life upside down and moved by myself to Amsterdam from Poznań, where I lived for over five years. I got an interesting job offer and practically within three months I went through a recruitment process, planned a move and came to the Netherlands. Four months ago I would never say that  I could live in a completely different country!

Cześć! Mam na imię Stefania i jest to mój pierwszy wpis na tym blogu. Właśnie przewróciłam całe życie do góry nogami i przeprowadziłam się sama z Poznania, gdzie mieszkałam od ponad pięciu lat, do Amsterdamu. Dostałam ciekawą propozycję pracy i praktycznie w ciągu trzech miesięcy przeszłam rozmowę rekrutacyjną, zaplanowałam przeprowadzkę i przyjechałam do Holandii. Cztery miesiące temu nigdy bym nie powiedziała, że za chwilę mogłabym mieszkać w zupełnie innym kraju!

Because I am very excited about my life change, I love taking pictures and I’m interested in culture and art, I decided to start this blog where I would like to share my experiences with friends, family and anyone interested in the subject of life in Amsterdam and the Netherlands

Ponieważ bardzo się cieszę na życiową zmianę, oraz uwielbiam robić zdjęcia, a do tego interesuję się kulturą i sztuką, postanowiłam założyć tego bloga, na którym będę się chciała podzielić swoimi doświadczeniami z przyjaciółmi, rodziną, oraz z każdym, kto będzie zainteresowany tematyką życia w Amsterdamie i Holandii.

How did I get job in Amsterdam?

I got a job offer via an account at linked.in, so if someone is interested in working abroad and already has some professional experience, I highly recommend creating an account there and completing as much as possible, along with the tasks you performed at a given position. I did just that when the thought of changing jobs began to sprout. Then your profile will appear more often in search results and potential employers will be able to find you more easily. Moving to Amsterdam as an EU citizensas  is quite easy because we do not need any work permit, so it’s a great opportunity!

Propozycję pracy dostałam przez konto na linked.in dlatego jeśli ktoś jest zainteresowany pracą za granicą i ma juz jakieś doświadczenie zawodowe, to bardzo polecam założyć tam konto i uzupełnić najwięcej jak się da, razem z zadaniami jakie wykonywaliście na danym stanowisku. Ja właśnie tak zrobiłam gdy zaczęła mi kiełkować myśl o zmianie pracy. Wtedy wasz profil częściej pojawia się w wynikach wyszukiwania i potencjalni pracodawcy łatwiej będą mogli Was znaleźć. Polacy, jako członkowie Unii Europejskie, mają ułatwione zadanie, ponieważ nie potrzebują żadnego pozwolenia o pracę, także trzeba korzystać!

First days in the city….

I arrived a few days before starting work to get acquainted with the city, at least how local transport works and where I can do grocery shopping (e.g. Albert Heijn is the most popular chain). I am very lucky that my employer provided me with a flat for the first month, so for now I live in the beautiful The Wittenberg Hotel in the very center of Amsterdam, right near to one of the canals. The architecture in Amsterdam is wonderful and the most beautiful atmosphere is created by huge windows.

Przyjechałam kilka dni przed rozpoczęciem pracy, żeby zapoznać się odrobinę z miastem, chociażby z tym jak działa komunikacją miejska oraz gdzie mogę zrobić zakupy spożywcze (np. najbadziej popularną siecią jest Albert Heijn). Mam to wielkie szczęście, że pracodawca zapewnił mi mieszkanie przez pierwszy miesiąc, więc na razie mieszkam w przepięknym hotelu The Wittenberg w samym centrum Amsterdamu, tuż nad jednym z kanałów. Architektura w Amsterdamie jest wspaniała, a najpiękniejszy klimat tworzą ogromne okna.

Being abroad during Coronavirus outbreak 

At the time of editing this post there is an outbreak of coronavirus, I sit in a hotel room and only go out of the need to go to the store. The whole company works from home for the next two weeks and I encourage everyone to also limit going out from the minimum. I prepared a few posts forward that will appear next week, but I thought that despite the situation, maybe it would be nice for someone to break away from bad news and read something more pleasant.

W momencie edytowania tego wpisu panuje epidemia koronawirusa, siedzę w pokoju hotelowym i wychodzę tylko jeśli potrzebuję pójść do sklepu. Cała firma pracuje z domu przez następne dwa tygodnie i zachęcam wszystkich do ograniczenia wychodzenia do minimum. Przygotowałam kilka postów naprzód, które pojawią się w przyszłym tygodniu, ale pomyślałam, że mimo sytuacji, może komuś będzie miło się na chwilę oderwać od złych wiadomości i poczytać coś miłego.

Wielu rzeczy jeszcze nie widziałam, ale po pierwszych dniach Amsterdam zrobił na mnie świetne wrażenie, wszyscy są bardzo mili i pomocni. Bardzo się cieszę, że będę miała mnóstwo czasu, żeby poznać te piękne miasto!

I haven’t seen much yet, but after the first days I got a very good impression, everyone is very nice and helpful. I am very happy that I will have a lot of time to meet and discover this beautiful city every day!

S.