3 delicious coffee and brunch spots in Amsterdam Oud-West

Amsterdam Oud-West is a historic district, with lots of cozy cafes and beautiful buildings. In this post, you will get to know three great breakfast and brunch places in the Oud-West district, where you can eat something delicious, read a book and drink a fantastic coffee.

Oud-West (Old West) is my favorite neighborhood with historic buildings, but it’s not that touristy, so I often go there for a walk and I always discover some cool places on the way. In this area you can really observe the lifestyle of the real Amsterdamers. If that is something that interest you I also wrote here a bit about how the Dutch people celebrate life.

Historical fact: Oud-West was built at the turn of the 20th century as the working class expanded. The district is centered around two main streets: Overtoom and Kinkerstraat, and is adjacent to the Vondel park (source).


Amsterdam Oud-West to historyczna dzielnica, która kryje mnóstwo przytulnych kawiarenek i pokazuje życie rodzimych Amsterdamczyków. W tym poście poznacie trzy świetne śniadaniownie w dzielnicy Oud-West, w których możecie zjeść coś pysznego, poczytać książkę i wypić fantastyczną kawę.

Oud-West (Stary Zachód) to moja ulubiona dzielnica, gdzie znajduje się historyczna zabudowa, ale nie jest aż tak bardzo turystyczna, więc często kieruję się w jej stronę podczas spacerów, a przy okazji poznaje fajne miejsca. W tej części miasta możecie naprawdę zaobserwować życie rodzimych Amsterdamczyków. Jeżeli Was to ciekawi, to holenderski lifestyle opisywałam też w tym poście.

Fakt historyczny: Oud-West zaczęło powstawać na przełomie XIX i XX wieku w czasie gdy rozrastała się klasa robotnicza. Dzielnica skupia się wokół dwóch głównych ulic: Overtoom i Kinkerstraat, oraz sąsiaduje z parkiem Vondel (źródło).

UN.COMMON 

Eerste Constantijn Huygensstraat 63H, Amsterdam

The Un.Common café and coffee roaster offers coffee blends from around the world. They source their beans responsibly, supporting the entire supply chain with an emphasis on fair compensation for the coffee-growing farmers. In a café, I tried my last, most common choice, i.e. cappuccino with plant milk and cinnamon bun (my guilty pleasure). In addition to delicious and socially responsible coffee, you can order breakfast or lunch, e.g. toast with kimchi or black rice with mushrooms and fennel.

Unfortunately, due to the prevailing restrictions against the virus, I could not stay inside the cafe, but whenever possible, I will gladly sit at Un.common with a good book because their interior is really beautiful! Minimalistic but warm. Now I can only imagine how my eyesight can rest and my head reset and focus on the unusual flavors.

Even if you won’t be able to visit Amsterdam soon, I recommend visiting their website and instagram to feast your eyes.

Kawiarnia i palarnia kawy Un.Common oferuje mieszanki kaw z całego świata. Pozyskują ziarna w odpowiedzialny sposób, wspierając cały łańcuch dostaw z naciskiem na uczciwą rekompensatę dla uprawiających kawę farmerów. 

Ja spróbowałam w kawiarni mój ostatni najczęstszy wybór, czyli cappuccino na mleku roślinnym oraz drożdżówkę cynamonową (uhh, moje guilty pleasure). Prócz pysznej i społecznie odpowiedzialnej kawy, możecie zamówić śniadanie lub lunch, np. tosty z kimchi lub czarny ryż z grzybami i fenkułem.

Niestety przez panujące obostrzenia przeciwko wirusowi nie mogłam zostać wewnątrz kawiarni, ale gdy tylko będzie taka możliwość, chętnie posiedzę w Un.common z dobrą książką, ponieważ ich wnętrze jest naprawdę przepiękne! Minimalistyczne, ale ciepłe. Teraz  mogę sobie tylko wyobrażać jak wzrok może odpocząć, a głowa zresetować i skupić się na niezwykłych smakach.  

Nawet jeśli nie będziecie mogli w najbliższym czasie wybrać się do Amsterdamu, polecam wejść na ich stronę oraz instagram, żeby nacieszyć oczy.

UN.COMMONS website here.

https://www.instagram.com/uncommonams/

TEDS

Bosboom Toussaintstraat 60, Amsterdam

I found Teds brunch place some time ago. Outside of lockdown, the restaurant is so popular that reservations can be made for an hour and a half and you really have to stick to this time, because more customers are already waiting for their table. At the moment you can easily order their delicious food for take-away. You can just pop up at the restaurant and within minutes the food is ready! Or order via all the delivery apps available in Amsterdam.

What I liked the most about Teds is the huge breakfast selection that can be ordered throughout the day. Their specialties are waffle-shaped fries and amazing sandwiches, e.g. Teds Club with chicken, bacon, egg, pickles and mayo. In addition, the menu includes eggs in all forms and French toast with fruits. As a coffee fan, I had to try this option first of all, and I was not disappointed!

Śniadaniownię Teds poznałam już jakiś czas temu. Poza lockdownem restauracja jest tak oblegana, że rezerwację można zrobić na półtora godziny i tego czasu trzeba się trzymać, bo kolejni klienci już czekają na swoją stolik. W tym momencie możecie łatwo zamówić jedzenie na wynos, wystarczy podejść do lokalu i zamówić na miejscu, a zamówienie będzie gotowe w ciągu kilku minut! Albo można zrobić zamówienie poprzez wszelkie aplikacje z jedzeniem, dosępne w Amsterdamie.

Co mi się najbardziej w Teds spodobało, to ogromny wybór śniadań, które można zamówić przez cały dzień. Ich specjałem są frytki w kształcie wafli i niesamowite kanapki, np Teds Club z kurczakiem, bekonem, jajkiem, piklami i majo. Do tego w menu mają jajka w każdej postaci oraz tosty francuskie z owocami. Ja, jako fanka kawy, musiałam wypróbować przede wszystkim tę opcję, i się nie zawiodłam!

Teds website here

https://www.instagram.com/teds_place/


Berry

Bilderdijkkade 27, 1053 VH Amsterdam

Right next to Kwakersplein, in the cozy Berry cafe, you can enjoy a delicious cup of coffee accompanied by a home-made croissant, or choose the whole breakfast menu! This is the perfect choice for anyone who can never decide whether they want a sweet or a savory breakfast … You know what I’m talking about, right?

In the Breakfast Berry menu, you can get coffee or tea, fresh bread with cheese (and you know that cheeses in the Netherlands are the best!), Croissant and fresh orange juice.

Berry Cafe promotes local suppliers, e.g. their bread is baked by their neighbors. The place does not provide Wi-Fi and is encourage spending time with your loved ones and being mindful about here and now.

Zaraz obok Kwakersplein, w przytulnej kawiarni Berry, możecie wypić pyszną kawkę w towarzystwie domowego croissanta, albo najlepiej wybrać całe śniadaniowe menu! To jest idealny wybór dla każdego, kto nigdy nie może się zdecydować czy chce śniadanie na słodko, czy na słono.. Wiecie o czym mówię, prawda?

W menu Breakfast Berry możecie dostać kawę lub herbatę, świeży chlebek z serem (a wiadomo, że sery w Holandii są najepsze!), croissant oraz świeży sok z pomarańczy.

Kawiarnia Berry promuje lokalnych dostawców, np ich chleb wypiekany jest przez ich sąsiadów. Miejsce nie udostępnia Wi-fi i sprzyja spędzaniu czasu z najbliższymi i byciu tu i teraz.

Berry website here.

https://www.instagram.com/berryamsterdam/

S.

Second lockdown – quarantine life update

We are currently in the second lockdown, so it’s time for a little update of quarantine life in the Netherlands.

At the moment, restaurants, cinemas, museums and other cultural centers are closed, and all shops, pharmacies, parks and service points are still open. You can move in pairs on the street, which for me personally is very troublesome, because I often want to meet more than one person at a time, although it is good that you don’t have to wear masks on the street. Two people can be accommodated in the house at once. Finally, there is a strong recommendation to abandon international travel, which I really do not agree with.

Jesteśmy właśnie w trakcie drugiej kwarantanny, więc czas na mały updejt kwarantannowego życia w Holandii. 

Na dzień dzisiejszy zamknięte są restauracje, kina, muzea i inne ośrodki kultury, a otwarte są wciąż wszystkie sklepy, apteki, parki i punkty usługowe. Na ulicy można się poruszać parami, co dla mnie osobiście jest bardzo uciążliwe, bo często chcę się spotkać z więcej niż jedną osobą na raz, chociaż o tyle mamy tutaj dobrze, że nie trzeba nosić maseczek na ulicy. W domu można przyjąć dwie osoby na raz. Na końcu trzeba wspomnieć silne zalecenie zaniechania podróży międzynarodowych, z czym ja się akurat bardzo nie zgadzam.

What keeps me alive is beautiful views, walks and coffee…. duh!

Although I am aware that someone wise had to analyze the situation and therefore make such decisions, I remember how I felt in spring, when it all started, and it is hard for me to think that in the near future my life will be as follows: wake up in the morning, work from home for eight hours, dinner, YouTube, instagram, washing the dishes, shower, sleeping – all in the same space, and in my case actually in the same room (do people living in houses feel a little better with working at home? Let me know). Of course, you can do a whole lot of different things at home, which I know perfectly well because I am an experienced stay-at-home fan, but more and more often I think that such a life is closer to vegetation than to real life.

Chociaż mam świadomość, że ktoś mądry musiał przeanalizować sytuację i z tego tytułu podjąć takie decyzje, przypominam sobie jak czułam się wiosną, kiedy to wszystko się zaczęło i ciężko mi z myślą, że w najbliższym czasie moje życie będzie wyglądać następująco: pobudka rano, praca w domu przez osiem godzin, obiad, youtube, instagram, zmywanie, prysznic, spanie – wszystko w tej samej przestrzeni, a w moim przypadku w tym samym pokoju właściwie (czy mieszkający w domach czują trochę lepiej z pracą w domu? Dajcie znać.). Oczywiście w domu można robić całe mnóstwo rozmaitych rzeczy, o czym wiem doskonale, bo jestem doświadczoną domatorką, ale jednak coraz częściej nachodzi mnie myśl, że takie życie jest raczej bliższe wegetacji, niż prawdziwemu życiu.

Under these conditions, I often ask myself about the meaning of life or its purpose

I used to read a lot and looked for an answer to the question of how to find happiness – and to this question, surprisingly, I found the answer (actually, applause for me that I gained such knowledge at the age of 30). However, the meaning of life or its purpose are a separate problem for me. For many, the goal in itself is happiness, and that is the very good life-goal! However, for me, the meaning of life is a broader concept.

Thinking about it recently, I remembered what I learned in therapy, because I was asking these questions then – the meaning of life is to experience new emotions and deal with different situations. And, in part, I agree with it, only this quarantine in such a case is very out of our way, because how to live and experience new things in this conditions? The experience of working from home and doing all from a distance is enough for me for a lifetime.

W tych warunkach zadaje samej sobie pytanie o sens życia lub jego cel

Swego czasu dużo czytałam i szukałam odpowiedzi na pytanie jak znaleźć szczęście – i na to, o dziwo, odpowiedź znalazłam (w sumie brawo dla mnie, że taką wiedzę zdobyłam już w wieku trzydziestu lat). Natomiast sens życia lub jego cel, są dla mnie osobnym problemem. Dla wielu, celem samym w sobie, jest bycie szczęśliwym i to jest jak najbardziej super cel! Jednak dla mnie sens życia jest szerszym pojęciem.

Myśląc o tym ostatnio, przypomniało mi się czego nauczyłam się na terapii, bo już wtedy zadawałam te pytania – sensem życia jest przeżywanie, doświadczanie różnych sytuacji i radzenie sobie z nimi. I z tym się, częściowo, jak najbardziej zgadzam, tylko ta kwarantanna w tym przypadku, jest nam bardzo nie po drodze, bo jak tu przeżywać i doświadczać w takich warunkach? Doświadczania pracy z domu i robienia wszystkie z dystansu już mi wystarczy na całe życie.

My everyday spot of work, study and writing… well sometimes I switch it for the couch.

While doing a short research on this post, I was very interested in what Aristotle was saying: he believed that every creature on earth has a function that gives it a meaning for existence. For humans, in addition to reproducing, it is the ability to think, reason and make good decisions.

TA DAM. The end.

Our meaning in life is thinking, wondering and asking ourselves questions about this meaning of life. So basically my job is done, topic closed, we have the answer.

Robiąc krótki research do tego wpisu bardzo mnie zainteresowało, co mówił Arystoteles: uważał on, że każde stworzenie na ziemi ma jakąś funkcję, która nadaje mu sens istnienia. Dla ludzi, prócz rozmnażania się, jest to możliwość myślenia, rozumowania i podejmowania dobrych decyzji.

TA DAM. Koniec. 

Naszym sensem życia jest myślenie, zastanawianie się i zadawanie sobie pytań o ten sens życia właśnie. Więc właściwie moje poszukiwania zakończone, temat zamknięty, mamy odpowiedź.

Walks around the city is what keeps me sane these days.

I laugh a bit, but on the other hand, it makes sense. For the moment, to make it easier for myself to search for or reflect on the meaning of life, I will try everyday to:

  1. do something nice for yourself (the meaning of life: pleasure)
  2. learn something new (the meaning of life: thinking)

The whole topic is extremely interesting to me, so I will probably ask myself this question at every stage of my life. Feel free to discuss and share your goals and the meaning of existence, because it’s nice if we inspire each other and thanks to that feel a little less lonely.

Trochę się śmieję, a trochę ma to sens, jednak na ten moment, żeby ułatwić sobie szukanie lub rozmyślanie nad sensem mojego życia, będę starała się codzienne:

  1. zrobić dla siebie coś miłego (sens życia: przyjemność)
  2. nauczyć się czegoś nowego (sens życia: myślenie)

Cały temat jest dla mnie niezmiernie interesujący, dlatego będę sobie te pytanie zadawać pewnie na każdym etapie życia. Zapraszam do dyskusji i dzielenie się swoimi celami i sensem istnienia, bo fajnie jakbyśmy się nawzajem inspirowali i dzięki temu czuli się trochę mniej samotni.

S.

Where is Alkmaar? Adorable city in Noord-Holland

I came to Alkmaar by accident. Recently, I set my travel destinations in a quite specific way: I search Google Maps for cities that are quite close to Amsterdam, and then I look at Images if I like the views of this city. This is how I decided to go to Alkmaar, which I had never heard of before.

Do Alkmaar trafiłam przypadkowo. Ostatnio moje cele podróżnicze ustalam w dosyć specyficzny sposób: szukam na Google Maps jakie miasta znajdują się w dość bliskiej odległości od Amsterdamu, a potem patrzę na Images czy podoba mi się widoczki tego miasta. Tak właśnie zdecydowałam się pojechać Alkmaar, o którym wcześniej zupełnie nie słyszałam. 

Alkmaar is located in the province of North Holland, half an hour by train from Amsterdam. As soon as I left the train station, I headed towards the old town, where I was greeted by beautiful brick houses. Actually, my „sightseeing” recently consists of wandering among charming streets and heading in the direction that will catch my photographer’s eye.

Alkmaar znajduje się w prowincji Holandia Północna, pół godziny pociągiem od Amsterdamu. Zaraz po wyjściu ze stacji kolejowej skierowałam się w stronę starego miasta, gdzie przywitały mnie śliczne ceglane domki. Właściwie moje “zwiedzanie” ostatnimi czasy polega na błąkaniu się wśród urokliwych uliczek i kierowaniu się w stronę, która przyciągnie mój wzrok fotografki.

This is how I found the De Groot windmill or the Piet windmill – a beautifully preserved stone windmill from 1769. It owes its name to the Piet family, who at one point bought it back and developed it. To this day, the mill still belongs to it! The first two levels have been converted into a flat, and above is a workspace that still functions as it used to be in the old days. Not for the mass production of flour, but so that you can see how a traditional mill used to work. The Mill Apartment was even featured on America’s Most Original Apartments show. Its fragment can be seen on the mill’s official website.

Tak trafiłam na wiatrak De Groot albo wiatrak Piet – pięknie zachowany kamienny wiatrak z 1769 roku. Swoją nazwę zawdzięcza rodzinie Piet, która go w pewnym momencie odkupiła i zagospodarowała. Po dziś dzień młyn nadal do niej należy! Pierwsze dwa poziomy zostały zamienione na mieszkanie, a powyżej znajduje się przestrzeń robocza, która nadal funkcjonuje jak za dawnych czasów. Nie w celu masowej produkcji mąki, ale żeby można było zobaczyć jak kiedyś pracował tradycyjny młyn. Mieszkanie w młynie zostało nawet pokazane w Amerykańskim programie o najbardziej oryginalnych mieszkaniach. Jego fragment można zobaczyć na stronie oficjalnej młyna.

official site of the mill

The next stop was the Stedelijk Museum Alkmaar, a museum that combines exhibitions about the history of the city with painting exhibitions – highly recommended to see! An important historical event was the siege of Alkmaar during the 80 Years’ War with the Spaniards. The siege was repelled by the Netherlands and it was a significant turning point in the Revolutionary War. You can see that this battle is still very important to the inhabitants, because it was the main topic of the historical part of the museum. In addition, you can see a very atypically organized gallery showing important people connected with the city, e.g. musicians, actors, artists.

Kolejnym przystankiem było Stedelijk Museum Alkmaar, muzeum, które łączy wystawy o historii miasta z wystawami malarstwa – bardzo polecam zobaczyć! Ważnym wydarzeniem historycznym było oblężenie Alkmaar w trakcie wojny 80 letniej z Hiszpanami. Oblężenie zostało odparte przez Niderlandy i był to znaczący punkt zwrotny w wojnie o niepodległość. Widać, że ta bitwa jest wciąż bardzo istotna dla mieszkańców, bo był to główny temat części historycznej w muzeum. Do tego można zobaczyć bardzo nietypowo zorganizowaną galerię pokazującą ważne osoby powiązane z miastem np. muzyków, aktorów, artystów.

Important: currently, you must always make reservations for a visit to the museum due to the limited number of places as a precaution against the virus. I went to the museum spontaneously, without planning a visit, and I got a little reprimand from the lady in the window.

Ważne: obecnie trzeba robić zawsze rezerwacje na wizytę w muzeum z powodu ograniczonej liczby miejsc w ramach ostrożności przed wirusem. Ja poszłam do muzeum spontanicznie, bez planowania wizyty, i dostałam małą reprymendę od Pani w okienku.

Alkmaar is famous for its cheese market, which has been in operation since 1365, but unfortunately due to the precaution of the virus, this year’s market was canceled. Let’s hope that next year nothing will stop us from visiting Alkmaar and other places in the Netherlands.

Alkmaar jest słynne ze swojego targu sera, który funkcjonuje od 1365 roku, ale niestety przez ostrożności związane z wirusem tegoroczny targ został odwołany. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku już nic nie stanie na przeszkodzie, żeby spokojnie zwiedzać Alkmaar jak i inne miejsca w Holandii.

S.

What to do in Delft? My one-day trip ideas

I can mark another point on the map of the Netherlands as checked! I went to Delft – a romantic town full of canals. I have wanted to visit Delft for a long time, because as an art history student I was delighted with the paintings of Johannes Vermeer, the creator of „Girl with a Pearl Earring”, who lived and worked there.

Delft is exactly one hour by train from Amsterdam – the train leaves every half an hour and also passes Leiden and The Hague. From Delft central station, you can easily walk to the city center. It is a perfect place to spend the day in many ways! Below you will find my proposal for a one-day visit.

Kolejny punkt na mapie Holandii mogę zaznaczyć jako sprawdzony! Pojechałam do Delft – romantycznego miasteczka pełnym kanałów. Delft chciałam odwiedzić już od dawna, bo jako studentka historii sztuki, zachwycałam się obrazami Johanesa Vermeera, twórcy “Dziewczyny z perłą”, który tam właśnie mieszkał i tworzył.

Delft leży dokładnie godzinę drogi pociągiem od Amsterdamu – pociąg odjeżdża co pół godziny i przejeżdża także przez Lejdę i Hagę. Ze stacji centralnej w Delft można łatwo przejść na pieszo do centrum miasta. Jest to idealne miasto na spędzenie dnia na wiele sposobów! Poniżej znajdziecie moją propozycję jednodniowego zwiedzania.

12.00: Let’s get to know some history – Prinsenhof Delft museum

The first point of the trip – the Prinsenhof Delft museum! The museum is located in the building of the former monastery. Visiting the exhibitions, you can learn about the history of William I of Orange, who also lived in the same building of the monastery and was murdered in the 16th century. We can learn about an important part of the history of the Netherlands, i.e. the struggles with the Spaniards for the independence of the country, see a beautiful collection of silver handicrafts and see the typical painting of the Dutch golden age (my favorite!).

Pierwszy punkt wycieczki – muzeum Prinsenhof Delft!  Muzeum znajduje się w w budynku byłego klasztoru. Oglądając wystawy można poznać historię Wilhelma I Orańskiego, który też w tym samym budynku klasztoru mieszkał i został zamordowany w XVI w. Możemy nauczyć się o ważnej części historii Niderlandów, czyli o walkach z Hiszpanami o niepodległość kraju, obejrzeć piękną kolekcję srebrnego rękodzieła oraz zobaczyć typowe malarstwo holenderskiego złotego wieku (moje ulubione!).

The exposition room
Typical still life, detail
Inner courtyard of the museum

14.00: Lunch at Bij Best

After a two-hour run around the museum, we jumped for lunch at one of the delicious restaurants – Bij Best. The menu is just A M A Z I N G. We were wondering for a good 20 minutes what we would like to eat, especially because the restaurant serves breakfast all day long (I loooove if restaurants offer such options – after all, breakfast is the best meal of the day!). We ordered falafel with naan bread, hummus and sweet potato fries and a sandwich with prosciutto, manchego, pesto and nachos. You can check the rest here , because I’m getting hungry by writing this description.
PS. The desserts are delicious too!

Po dwugodzinnym bieganiu po muzeum skoczyłyśmy na lunch do jednej z przepysznych restauracji – Bij Best. Menu jest po prostu NIE SA MO WI TE. Zastanawiałyśmy się dobre 20 min co byśmy chciały zjeść, zwłaszcza, że restauracja podaje śniadania przez cały dzień (uwieeeelbiam jeśli restauracje dają taką opcje – w końcu śniadanie to najlepszy posiłek dnia!). Zamówiłyśmy falafela z chlebkiem naan, hummusem i frytkami z batatów oraz kanapkę z prosciutto, manchego, pesto i nachosami. Resztę możecie sobie sprawdzić tutaj , bo z tego opisywania aż jestem głodna.
PS. Desery też mają pyszne!

Bij Best

15.30: Take a picture on Voldersgracht – one of the oldest canals in the Netherlands

Right next to the Bij Best restaurant is a special canal – the Voldersgracht! A must have that day is a photo by this canal, which is very characteristic (and very old) because one side of it is completely limited by buildings that grow out of the water, so it looks very picturesque and surprising! The channel was established in 1348 – oldie!
(source )

Zaraz obok restauracji Bij Best znajduje się szczególny kanał – Voldersgracht! Must have tego dnia to zdjęcie przy tym kanale, który jest bardzo charakterystyczny (no i bardzo stary), ponieważ jedną jego stronę ograniczają całkowicie budynki, które wyrastają z wody, więc wygląda to bardzo malowniczo i zaskakująco! Powstanie kanału datowany jest na rok 1348 rok – staruszek!
(zródło)

16.00: Walk around main market

Then we went to the main square with the town hall and the cathedral (Nieuwe Kerk), where William I of Orange was buried. For such a small city, I think the market is quite large. There are plenty of cafes and restaurants around the square. It’s nice to just wander these little streets. What I really like about Delft is that it is intimate – such a mini Amsterdam, the buildings are smaller, the canals are narrower and everything seems so cozy – the perfect place for an autumn city break!

Następnie poszłyśmy na główny rynek, gdzie znajduje się ratusz oraz katerda (Nieuwe Kerk), gdzie pochowany został Wilhelm I Orański. Jak na tak małe miasto uważam, że rynek jest bardzo spory. Dookoła rynku znajdziecie mnóstwo kawiarenek i restauracji. Miło po prostu poszwędać się po tych małych uliczkach. Co mi się bardzo podoba w Delft to to, że jest kameralne – taki mini Amsterdam, budynki sa mniejsza, kanły węższę i wszystko wydaje się takie przytulne – idealne miejsce na wypad jesienią!

Main square in Delft
One of many picturesque canals

17.00: Take a step…. or hundred! View from the Nieuwe Kerk tower

The last point of our day was climbing the Nieuwe Kerk tower – the idea was completely spontaneous! We had half an hour to climb a tower 85 meters high and walk 376 steps. This time was anticipated due to the precautions related to the virus. After this time, another group of tourists was climbing the tower, so in order not to meet them, you had to observe this time. So we turned on turbo mode and in 15 minutes we were upstairs! Finally, we also had to have time for photos.

Such a „gym” cost less than 5 euros. After this effort, we have nothing left but to buy a coffee to take away and head towards the train station, and from there take the train back to Amsterdam.

Ostatnim punktem naszego dnia było wdrapanie się na wieżę Nieuwe Kerk – pomysł był całkowicie spontaniczny! Miałyśmy pół godziny, żeby wspiąć się na wieżę o wysokości 85 metrów, i przejść 376 stopni. Taki czas był przewidziany ze względu na ostrożności związane z wirusem. Po takim czasie kolejna grupa turystów wchodziła na wieżę, więc by się z nimi nie spotkać trzeba było przestrzegać tego czasu. Więc włączyłyśmy tryb turbo i w 15 min byłyśmy na górze! W koncu musiałysmy mieć też czas na fotki.

Taka “siłownia” kosztowała niecałe 5 euro. Po tym wysiłku już nic nam nie pozostało jak kupić kawę na wynos i zmierzać w kierunku stacji kolejowej, a stamtąd pociągiem z powrotem do Amsterdamu.

A few points worth checking

There are for sure at least a few more places worth visiting, the links are below:

Jest na pewno jeszcze conajmniej kilka miejsc wartych odwiedzenia, linki zostawiam poniżej:

Mam nadzieję, że spodobały Wam się te pomysły na jednodniową wycieczkę. Dajcie znać, jeśli chcielibyście odwiedzić kiedyś to miasto, a jesli już tam byliście, czy macie jakies inne ciekawe miejsca do sprawdzenia w Delft. Dawajcie znać!

Hope you liked those one-day trip ideas! Let me know if you would like to visit this city, or maybe if you already have visited it, if you have found any other interesting places to see there. Let me know!

S.

Zaandam near Amsterdam – is it worth visiting?

I decided that I would finally start exploring the Netherlands properly, because in fact, apart from Amsterdam, I didn’t see anything too much. I started in the nearby town of Zaandam, which is 15 minutes by train from Amsterdam. It is known for a very unusual building – when you type „Zaandam” in the search engine, a huge green structure will pop up right away!

Postanowiłam, że w końcu zacznę porządnie zwiedzać Holandię, bo tak naprawdę, poza Amsterdamem, nic za bardzo nie widziałam. Zaczęłam od pobliskiego miasteczka Zaandam, które leży 15 minut pociągiem od Amsterdamu. Jest ono znane z bardzo nietypowego budynku – kiedy wpiszecie w wyszukiwarkę “Zaandam”, to od razu wam wyskoczy wielka zielona konstrukcja!

Inntel Hotel in Zaandam

I found out that this is a hotel building and the façade was built from 70 old Zaanse houses! The hotel in this form was built in 2010 as part of the Zaandam city center reconstruction program (source). Indeed, the space right next to the train station and the hotel is consistent and modern, and is also a shopping center with well-known chain stores.

Dowiedziałam się, że jest to budynek hotelu, a fasada została zbudowana z 70 starych domów Zaanse (Zaanse houses)! Hotel w tej formie został zbudowany w 2010 roku w ramach programu odbudowy centrum miasta Zaandam (źródło). I rzeczywiście przestrzeń zaraz w okolicy dworca i hotelu jest spójna i nowoczesna, a także stanowi centrum zakupowe ze znanymi sieciówkami.

Zaandam near Central Station

Personally, I liked the side streets and the local wooden houses more. Right next to the center is the „Russian District”. In this part of the city, all streets are named after famous Russian personalities. So we can find „Tolstoistraat” or „Chaar Peterstraat” etc. This district was established because for a short time, in 1697, the Tsar of Russia, Peter I, lived there when he came to the Netherlands to learn shipbuilding (source). In Zaandam, the house where the Tsar lived – Czar Peter house – has been preserved, which is now a museum.

Mi osobiście bardziej podobały się boczne uliczki i miejscowe drewniane domki. Zaraz obok centrum leży “Rosyjska dzielnica”. W tej części miasta wszystkie uliczki zostały nazwane nazwiskami znanych rosyjskich osobistości. Możemy więc znaleźć “Tolstoistraat” lub “Czaar Peterstraat” itd. Dzielnica ta powstała ponieważ przez krótki czas, w 1697 roku, mieszkał tam Car Rosji Piotr I, kiedy przyjechał do Holandii uczyć się budowy statków ( źródło). W Zaandam zachował się dom, w którym mieszkał Car – Czar Peter house – które teraz stanowi muzeum.

Little streets of Zaandam
Little streets of Zaandam

Interesting people who lived in Zaandam include Claud Monet, who painted twenty-five pictures of this city (source). Monet clearly liked Zaandam more than me, because according to the website of the Zaandam museum, he wrote that there were enough beautiful views to paint for the rest of his life.

Z ciekawych osób które mieszkały w Zaandam można też wymienić Claud’a Monet, który namalował dwadzieścia pięć obrazów tego miasta (źródło). Monetowi ewidentnie bardziej podobało się Zaandam niż mi, bo według strony muzeum Zaandam, pisał, że jest tam wystarczająco pięknych widoków, żeby malować do końca życia.

Zaandam by Claude Monet, source: pinterest

I honestly admit that I am a bit disappointed with this town – it is quite small and there is not much to see there, but even the architecture itself, which usually impresses in such towns, did not appeal to me that much (for the photos I chose the most beautiful places in my opinion).

Szczerze przyznam, że jestem nieco zawiedziona tym miasteczkiem – jest dosyć małe i nie ma tam za wiele do zobaczenia, ale nawet sama architektura, która zazwyczaj zachwyca w takich mieścinkach, nie przypadła mi aż tak bardzo do gustu (do zdjęć wybrałam najładniejsze według mnie miejsca).

Lunch in Zaandam
Lunch in Zaandam

Zaandam center

I would advise to go straight to Zaanse Schans, where you can visit an open-air museum with old windmills. Unfortunately, this time I didn’t get there, but I will definitely make up for this trip at the earliest opportunity.

Polecałabym pojechać prosto do Zaanse Schans , gdzie można odwiedzić skansen ze starymi wiatrakami. Ja niestety tym razem tam nie dotarłam, ale koniecznie nadrobię tę wyprawę przy najbliższej okazji.

S.

Mysterious coffee place behind Kalverstraat

In Amsterdam, the ideal way to explore the city is sightseeing without any plan, because you will always discover an interesting place by accident. Each of the winding streets hides dozens of pearls in the form of delicious restaurants, original boutiques and atmospheric cafes (that’s why I will probably never run out of material for this blog).

W Amsterdamie idealny sposób zwiedzania miasta to zwiedzanie bez planu, bo zawsze odkryje się na ciekawe miejsce przypadkiem. Każda z krętych uliczek kryje dziesiątki perełek w postaci pysznych knajpek, autorskich butików i klimatycznych kawiarni (dlatego materiału na tego bloga prawdopodobnie nigdy mi nie zabraknie).

This is how I found the sweet cafe “Coffe and Cakes Amsterdam” on Sint Luciënsteeg 21, which lies at the back of the shopping avenue Kalverstraat. Also, after your weekend shopping, instead of going to Starbucks, it is worth jumping there for a good coffee. In addition to the tasty coffee, you can try homemade cakes, waffles and French macarons in many flavors. And this is an extremely cute place to shoot a nice photo on insta, obviously!.

Tak właśnie trafiłam na słodką kawiarenkę “Coffe and Cakes Amsterdam” na ulicy Sint Luciënsteeg 21, która leży na tyłach zakupowej alei Kalverstraat. Także po zrobionych  weekendowych zakupach, zamiast iść do Starbucksa, warto skoczyć tam na dobrą kawę. Prócz smacznej kawki można skoszotwać domowej roboty ciasto, torta, gofry i francuskie macarons w wielu smakach. No i jest to niezwykle urocze miejsce, żeby strzelić ładną fotkę na insta, oczywiście!

Book and coffee – best combination!

In my opinion, this café is a bit mysterious, because there is not much information about it on the Internet, except for the address and opening hours and it’s hidden in a tiny street, next to the Amsterdam museum. I would never find it on purpose. It is also even more worth visiting, because even though it is in the very center, it looks very peaceful (when I entered it, there was one person there). The serving lady was very polite and even wanted to give me the entrance behind the counter so that I could take the perfect photos – I like this attitude towards customers!

Who could resist!?

Moim zdaniem ta kawiarenka jest trochę tajemnicza, bo nie ma za wiele informacji o niej w internecie, prócz adresu i godzin otwarcia. Znajduje się w małej bocznej uliczce, zaraz przy muzeum miasta. Nigdy bym jej nie znalazła szukając specjlanie kawiarni. Także tym bardziej warto ją odwiedzić, bo pomimo iż jest w samym centrum, wygląda na bardzo spokojną (kiedy do niej weszłam, była tam jedna osoba). Pani obsługująca była bardzo uprzejma i chciała nawet udostępnić mi wejście za ladę, żebym mogła zrobic idealne zdjęcia – takie nastawienia do klietnów lubię!

S.

Travelling single during Corona: Mallorca get away

Traveling during a global pandemic is not that easy, but I’m lucky that it’s so much more accessible from the Netherlands.

Podróżowanie w czasie pandemii to nie jest taka prosta sprawa, ale mam to szczęście, że z Holandii jest to o wiele łatwiejsze. 

I was able to go to Mallorca at the very beginning of September purely for purpose of lounging on the beach. Even though Spain is one of the countries most affected by the virus, the plane departed Schiphol without any problems. However, it was noticeable that the situation was quite unusual, because the deck was practically empty – I had never seen such a plane!

Udało mi się pojechać, na samym początku września, na Majorkę w celu czystego wylegiwania się na plaży. Mimo, iż Hiszpania jest jednym z najbardziej dotkniętych wirusem krajów, samolot wyleciał z lotniska Schiphol bez żadnych problemów.  Jednak dało się  zauważyć, że sytuacja jest dosyć niecodzienna, bo pokład był praktycznie pusty – takiego samolotu nigdy nie widziałam!

Before travelling to any place in Spain

Important info! If someone is planning to fly to Spain, you need to register on the website „Spain travel health”. There you declare that you are healthy and receive a QR code which is scanned at the airport where you get off in Spain. Of course, you can fill out a paper declaration on the spot, but you can do it earlier and have total vacation mode.

Ważne info! Jeśli ktoś planuje lecieć do Hiszpanii to trzeba zarejestować się na stronie „Spain travel health” . Tam deklarujecie, że jesteście zdrowi i dostajecie kod QR który jest skanowany na lotnisku, na którym wysiadacie w Hiszpanii. Oczywiście ostatecznie można wypełnić papierową deklaracje na miejscu, ale można to zrobić wcześniej i mieć już totalny vacation mode.

Always with a coffee

From the airport in Palma de Mallorca, I took a small bus (you can find it here, very affordable) straight to the other side of the island, to the small town of Cala Ratjada, where I had booked accommodation. However, a few days before departure, I had to change the hotel. Unfortunately, due to changes in travel restrictions in Germany, almost all guests canceled their arrivalso the one I booked had to close its doors at the last minute.

Z lotniska w Palma de Mallorca pojechałam małym busikiem (możecie znaleźć transfer tutaj) prosto na drugą stronę wyspy, do małego miasteczka Cala Ratjada, gdzie miałam zarezerwowany nocleg. Kilka dni przed wylotem musiałam jednak zmienić hotel. Niestety z powodu zmian w restrykcjach podróży w Niemczech, prawie wszyscy goście odwołali swój przyjazd, więc ten, który zarezerwowałam, musiał w ostatniej chwili zamknąć swoje podwoje.

This year I just felt a great need to bask in the sun and swim in blue water, so I decided to take the risk of a trip – this risk paid off for me, although of course you have to be careful with the current world situation.

W tym roku czułam po prostu ogromną potrzebę wygrzania się w słońcu i kąpieli w błękitnej wodzie, więc zdecydowałam się zaryzykować podróż – akurat mi to ryzyko się opłaciło, chociaz oczywiście trzeba zachowywać ostrożność w związku z obecną sytuacją na świecie.

Safety measures on the island

A few words about the safety rules on the island. As in many other countries, it is obligatory to wear the mask everywhere: on the street, in shops, also in restaurants, when we move around the room, go to the toilet, etc. In my hotel, breakfast was portioned and wrapped in plastic – it is not the most friendly way for the planet, but probably the most effective at the moment. In addition, you had to wear a mask around the room (as you can see in the photo above – always with me!).

Kilka słów o zasadach bezpieczeństwa na wyspie. Jak w wielu innych krajach obowiązuje noszenie maseczki wszędzie: na ulicy, w sklepach, również w restauracjach kiedy poruszamy się po pomieszczeniu, idziemy do toalety itd. W moim hotelu śniadanie było poporcjowane i pozawijane w folię spożywczą – nie jest to najbardziej przyjazny dla planety sposób ochrony, lecz pewnie na chwilę obecną, najbardziej skuteczny. Do tego po sali trzeba także było poruszać się w maseczce (jak widać na zdjęciu wyżej – zawsze ze mną!).

I don’t know how the turnout was in July and August, but in September I was left empty on the island! Personally, I liked it very much, but I felt sorry for the restaurant owners who had no one to host. At least I was able to choose from restaurants without having to make a reservation, often I was just alone in the whole place! The same was true for the beach – a dozen or so people, where under normal conditions, you cannot push a pin!

Nie wiem jak frekwencja wyglądała w lipcu i w sierpniu, ale we wrześniu na wyspie zastały mnie pustki! Mi to osobiście bardzo odpowiadało, ale było mi szkoda właścicieli restauracji, którzy nie mieli kogo gościć. Ja przynajmniej mogłam przebierać w restauracjach bez konieczności robienia rezerwacji, często byłam po prostu sama w całym miejscu! To samo tyczyło się plaży – kilkanaście osób, gdzie w normalnych warunkach, nie można wcisnąć szpilki!

Me the whole week (almost every day in Coco Beach house)

Coco Beach House – place to be!

Tip for visitors to Cala Ratjada – I highly recommend the restaurant Coco Beach House (located on the main Cala Moll beach). Perfect climate! Beautiful decor, delicious food, and, interesting fact – the owner are Polish! I realized it on the last day when the waitress suddenly spoke to me in Polish. You can check their instagram here.

Tip dla wizytujących miasteczko Cala Ratjada – gorąco polecam restauracje i beach bar Coco Beach House (znajduje się na głównej plaży Cala Moll). Klimat idealny! Przepiękny wystrój, pyszne jedzenie, oraz, ciekawostka – właścicielem są Polacy! Zorietnowałam się w ostatni dzień kiedy pani kelnerka nagle odezwała się do mnie po polsku. Sprawdzicie sobie ich instagram tutaj.

Iterior of Coco Beach House
Dreamy view every day
Aren’t palm trees the best view?
Beach Cala Gat

The mission of this trip was: to rest a lot, come back with a stunning tan, read every day, take a bath all day and keep the computer off! I can assure you that the goal was achieved one hundred percent.

Misją tego wyjazdu było: dużo odpoczywać, wrócić z oszałamiającą opalenizną, czytać codziennie, kąpać się cały dzień i nie włączać komputera! Mogę zapewnić, że cel został osiągnięty w stu procentach.

Holidays solo? Yes, please!

Did I mention that I went completely alone for a week? This was my first solo holiday trip, and if anyone is wondering about such an idea, I highly recommend it! A few years ago such a foray would have been unthinkable for me. I was afraid that I would get bored quickly or that I would just be ashamed to go out on my own, but fortunately, I don’t have such concerns anymore. I think this is very nice news for me that I can spend a week completely alone, away from home and have fun with myself! It probably means that I value and like myself a lot more, right?

Czy wspomniałam, że pojechałam na tydzień całkowicie sama? To była moja pierwsza wakacyjna podróż solo, i jeśli ktoś się zastanawia nad takim pomysłem, to bardzo polecam! Kilka lat temu taki wypad byłby dla mnie nie do pomyślenia. Bałam się, że szybko się znudzę lub będę się po prostu wstydzić sama wychodzić, ale na szczęście, już mnie takie obawy nie dotyczą. Myślę, że jest to bardzo miła informacja dla mnie, że mogę spędzić tydzień kompletnie sama, poza domem i dobrze się ze sobą bawić! To chyba znaczy, że się o wiele bardziej cenię i lubię, prawda?

S.

Summary of my stay in one caption

Vondelpark – „Central Park” of Amsterdam

Amsterdam is full of city life at the moment, but whitin minutes you can be among nature, in one of many city parks. The most famous is Vondelpark, which is located next to the Rijksmuseum and Leidseplein. The Vondelpark is filled daily with both Amsterdam residents and tourists, and everyone can find something for themselves there.

Amsterdam tętni miejskim życiem, ale w ciągu kilku minut możesz znaleźć się wśród natury, w jendym z wielu miejskich parków. Najbardziej znanym jest Vondelpark, który znajduje się zaraz przy Rijksmuseum i Leidseplein. Vondelpark jest codziennie wypełniony przez mieszkańców Amsterdamu jak i turystów i każdy może w nim znaleźć coś dla siebie.

A few words about the history of the park

The park, opened in 1865 for public use, was designed in the English style. This style is characterized by the fact that it is to reflect nature as much as possible, so we will find winding paths, ukrtye ponds and slow-growing bushes. The name Vondelpark was adopted in 1867, when a monument to the Dutch poet Joost van den Vondel was erected there. The park is located on a wet, marshy area and must undergo complete renovation every thirty years, otherwise the entire area would be flooded with water. In the park we can find some interesting works of art, including the Picasso sculpture „Fish” from 1965.

Park, otworzony w 1865 dla publicznego użytku, został zaprojektowany w stylu angielskim. Styl ten charakteryzuje się tym, że ma jak najbardziej odzwierciedlać naturę, więc zajdziemy w nim kręte ścieżki, ukryte stawy i wolno rosnące krzewy. Nazwa Vondelpark została przyjęta w 1867 roku, kiedy postawiono w nim pomnik holenderskiego poety Joosta van den Vondel. Park znajduje się na podmokłym, bagnistym terenie i przez to musi przechodzić kompletną renowację co trzydzieści lat, inaczej cały teren zalałaby woda. W parku możemy znaleźć kilka ciekawych dzieł sztuki, w tym rzeźbę Picassa „Ryba” z 1965 roku.

info: https://www.amsterdam.info/parks/vondelpark/

Sport in the morning, party in the evening

I have a stone’s throw to Vondel – five minutes and I’m already at the gate. Recently, I decided that I would start running, although I never liked it too much, I was always tired of running and I didn’t take much pleasure from this sport. I decided that I would try because I really miss more intensive exercises, and I don’t like exercising too much at home. One day I finally got dressed in sportswear, went to Vondel and it was great! I don’t know if it is due to the views or the atmosphere or the nice weather (it was so brisk that day, not too warm, not too cold). In the morning the whole park „trains”. Gyms that cannot yet conduct regular classes have moved to Vondelpark, so every few dozen meters you can meet fitness groups. There are a lot of runners (including me, ha!), And groups of friends practice yoga. Such a mood can very much be passed on to a person and you feel more alive.

Do Vondel mam od siebie rzut beretem – pięć minut i jestem już u bramy. Ostatnio postanowiłam, że zacznę biegać, chociaż nigdy tego za bardzo nie lubiłam, strasznie mnie bieganie zawsze męczyło i mało wyciągałam z tego sportu przyjemności. Stwierdziłam, że spróbuję, bo już bardzo brakuje mi intensywniejszego ruchu, a nie lubię ćwiczyć za bardzo w domu. Ubrałam się w końcu któregoś dnia w strój sportowy, poszłam do Vondel i było wspaniale! Nie wiem czy to zasługa widoków czy atmosfery czy fajnej pogody (było tego dnia tak rześko, nie za ciepło, nie za zimno). W godzinach porannych cały park „ćwiczy”. Siłownie, które nie mogą jeszcze prowadzić regularnych zajęć, przeniosły swoje zajęcia do Vondelpark, więc co kilkadziesiąt metrów można spotkać grupy fitness. Biegaczy jest bez liku (w tym ja, ha!), a grupy koleżanek ćwiczą jogę. Taki nastrój się bardzo może człowiekowi udzielić i aż się chce.

In the evening, however, there are more groups that simply organize parties, picnics, and birthday parties. It looks very cool and it’s cool that you can drink a good wine in the open air. Added to this are several atmospheric bars and cafes in various places of the park. One of them is Brouwerij ‚t IJ (brewery from Amsterdam), which is housed in the modernist Blauwe Theehuis building from the 1930s, so it’s worth visiting not only to try local beer, but also to admire the architecture.

Natomiast wieczorem dochodzi więcej grupek, które sobie po prostu organizują imprezy, robią pikniki, przyjęcia urodzinowe. Wygląda to bardzo cool i jest to fajne, że można spożywać dobre winko na świeżym powietrzu. Do tego dochodzi kilka klimatycznych barów i kawiarni w różnych miejscach parku. Jednym z nich jest Brouwerij ‚t IJ (browar z Amsterdamu), który mieści się w modernistycznym budynku Blauwe Theehuis z lat trzydziestych, więc warto tam zajrzeć nie tylko, żeby spróbować miejscowego piwa, ale także by podziwiać architekturę. 

info https://en.wikipedia.org/wiki/Blauwe_Theehuis

At the moment, Vondelpark is one of my favorite places in Amsterdam, if you want to quickly find yourself in nature, get away from work for a moment, or simply sunbathe during the day.

Na ten moment Vondelpark to jedno z moich ulubionych miejsc w Amsterdamie, jeśli chcę szybko znaleźć się wśród natury, oderwać na chwilę od pracy, albo po prostu się w ciągu dnia poopalać.

S.

Last month: what I discovered in Amsterdam

Spring passed very quickly, I didn’t even notice when! From June 1, cafes, pubs and a restaurant have returned to almost full functioning, and more and more visitors are appearing on the streets. Local shops have also opened, which I am slowly beginning to discover.

Wiosna minęła mi bardzo szybko, nawet nie zauważyłam kiedy! Od 1 czerwca kawiarnie, puby i restaurację wróciły do prawie pełnego funkcjonowania, a na ulicach pojawia się coraz więcej przyjezdnych. Pootwierały się także lokalne sklepiki, które powoli zaczynam odkrywać.

Everyhing is „almost” normal

This „almost” is really enough for me! Open cafes and local shops make the atmosphere much less depressing, which is a nice change for me, because I wouldn’t say that starting in a new city in these conditions was one of the easiest. Of course, precautions should still be taken. Cafes and pubs operate, but with a limited number of guests, but you only need to book a table in advance (the day before at the latest, because despite the quarantine, the restaurants are crowded).

To „prawie” jest dla mnie naprawdę wystarczające! Otwarte kawiarnie i lokalne sklepy sprawiają, że atmosfera jest o wiele mniej przygnębiająca, co dla mnie jest miłą odmianą, bo nie powiedziałabym, że start w nowym mieście, w tych warunkach, należał do najłatwiejszych. Oczywiście wciąż należy zachowywać środki ostrożności. Kawiarnie i puby działają, lecz z ograniczoną liczbą gości, ale wystarczy zarezerwować wcześniej stolik (najpóźniej dzień wcześniej, bo pomimo kwarantanny, restauracje są oblegane). 

Masks should be worn on public transport, but this is not mandatory on the street. Antibacterial gels are set up in stores right at the entrance. Interestingly – I’ve already got used to it all, so it really is „almost” normally.

So I decided to start exploring a little more the city – so far I could admire the beautiful buildings, canals, winding streets, but in Amsterdam you can find lots of interesting and original nooks! There is so much that sometimes it is a bit overwhelming to me. BUT one step at the time, nothing to stress about!

W środkach transportu publicznego należy nosić maski, ale nie jest to obowiązkowe na ulicy. W sklepach są ustawione żele antybakteryjne zaraz przy wejściu. Co ciekawe – już się do tego wszystkiego przyzwyczaiłam, więc naprawdę jest „prawie” normalnie. 

Postanowiłam zatem, że zacznę odkrywać trochę bardziej miasto – do tej pory mogłam podziwiać piękną zabudowę, kanały, kręte uliczki, ale w Amsterdamie można znaleźć mnóstwo ciekawych i oryginalnych zakamarków! Jest tego tak dużo, że czasem jest to dla mnie trochę przytłaczające. ALE wszystko po kolei, nie ma się co stresować! 

Negen Straatjes 

Last weekend I went to „Negen straatjes” or „Nine streets”. This is a small shopping district at the back of Dam Square. It consists of streets:

W ubiegły weekend przeszłam sie na „Negen straatjes” czyli „Dziewięć uliczek”. Jest to mała, zakupowa dzielnica, znajdująca się na tyłach Dam Square. W jej skład wchodzą uliczki:

Reestraat („Roe Deer Street”) – Hartenstraat („Hearts Street”) – Gasthuismolensteeg („Inn Mill Alley”), Berenstraat („Bear Street”) – Wolvenstraat („Wolf Street”) – Oude Spiegelstraat („Old Mirror Street”), Runstraat („Cow Street”) – Huidenstraat („Skins” or „Pelts Street”) – Wijde Heisteeg („Wide Heath Street”).

De Darling Amsterdam

I started sightseeing from Runstraat and Huidenstraat and was gone for two hours! Lots of beautiful windows, shops with treasures and vintage items, just a feast for the eyes. And these are only two streets out of nine. One of the boutiques that I really liked is the vintage shop „De Darling Amsterdam”, in which you will find a beautiful, atmospheric interior with a mezzanine, a selected range and affordable prices. The offer includes patterned shirts, vintage jeans, delicate gold-plated jewelry and much more.

Rozpoczęłam zwiedzanie od Runstraat i Huidenstraat i przepadłam na dwie godziny! Mnóstwo pięknych witryn, sklepików ze skarbami i rzeczami vintage, po prostu uczta dla oczu. A to dopiero dwie uliczki z dziewięciu. Jednym z butików, który przypadł mi bardzo do gustu, jest vintage shop „De Darling Amsterdam”, w którym znajdziecie piękne, klimatyczne wnętrze z antresolą, wyselekcjonowany asortyment i przystępne ceny. W ofercie można znaleźć wzorzyste koszule, jeasny vintage, delikatną pozłacaną biżuterię i wiele więcej. 

I bought a gold-plated neckless with a moon-shaped pendant (29 eur). The store also has its online site, where you can also shop (unfortunately shipping only in the Netherlands).

Ja kupiłam sobie pozłacany wisiorek z zawieszką w kształcie księżyca (29 eur). Sklep ma również swoją witrynę online, gdzie także można zrobić zakupy (niestety wysyłka tylko na terenie Holandii). 

De Pijp district

De Pijp is one of the most famous districts in Amsterdam, famous for its artistic atmoshpere. I will definitely come back to it on the blog many times. My recent discoveries include two stores on the street Eerste Jacob van Campenstraat. Outlet of the „We are Labels” store, a boutique that sells minimalist proprietary brands such as Casual Friday, Modstrom, Birkenstock, La Petite Etoile, Vieja and many more. Prices in the boutique range between 40-80 eur, which is not excessive on the Dutch market, but they are much higher than in popular chain stores. By accident, during a walk, I came across the outlet of this store, where prices are lower even by -60%. This way I hunted down the beautiful shirt of the Danish brand Y.A.S. for 19 eur instead of the original 50 eur.

De Pijp to jedna z najbardziej znanych dzielnic w Amsterdamie, słynąca z artystynczego klimatu. Na pewno będę wiele razy do niej wracać na blogu. Do moich ostatnich odkryć należą dwa sklepy na ulicy Eerste Jacob van Campenstraat. Outlet sklepu „We are Labels”, butiku, który sprzedaje minimalistyczne autorskie marki, takie jak Casual Friday, Modstrom, Birkenstock, La Petite Etoile, Vieja i wiele innych. Ceny w butiku wahają się między 40-80 eur, co nie jest na rynku Holenderskim cenami wygórowanymi, ale jednak są znacznie wyższe niż w popularnych sieciówkach. Ja całkowicie przypadkiem, podczas spaceru, natrafiłam na outlet tego sklepu, gdzie ceny są niższe nawet do -60%. Takim sposobem upolowałam śliczną koszulę duńskiej marki Y.A.S. w cenie 19 eur zamiast oryginalnej ceny 50 eur. 

Right next to the outlet is the De Aanzet organic food store that is worth a look, because you can find lots of local delicacies! From organic vegetables and fruits, through plants to the garden, home-made preserves, cheese, pastries and cosmetics. I bought myself a shampoo in soap, which is being talked about more and more recently and is being tested by me.

Zaraz obok outletu znajduje się sklep z organiczną żywnością De Aanzet do którego warto zajrzeć, bo można znaleźć mnóstwo lokalnych pyszności! Od organicznych warzyw i owoców, przez roślinki do ogrodu, domowe przetwory, sery, wypieki i kosmetyki. Kupiłam sobie szampon w mydle, o którym ostatnio się coraz więcej mówi i właśnie testuje!

I had to get used to the fact that there are no shopping centers in the center of Amsterdam, just such autonomous shops. I think that shopping is much nicer if you need to visit smaller, local stores, but the problem is that they are open quite shortly, up to 6 pm. So during the week you have to hurry up!

Musiałam się przyzwyczaić, że w centrum Amsterdamu nie ma centrów handlowych, tylko właśnie takie autonomiczne sklepiki. Uważam, że o wiele milej się tak robi zakupy, jeśli trzeba odwiedzić mniejsze, lokalne sklepy, ale problem jest taki, że są dosyć krótko otwarte, maksymalnie do godziny 18. Także w tygodniu trzeba się sprężać!

I think that such an entry about lifestyle discoveries of the month will become a cyclical entry. I will collect various discoveries from around, such as cafes for locals, interesting shops, or just nice places to see and compose one longer entry. I hope you like this idea!

Myślę, że taki wpis o lifestylowych odkryciach miesiąca, stanie się wpisem cyklicznym. Będę zbierać różne odkrycia z całego, takie jak kawiarnie dla localsów, ciekawe sklepy, lub po prostu miłe miejsca do zobaczenia i komponować jeden dłuższy wpis. Mam nadzieje, że ten pomysł się wam podoba!

S.

Start of the season in Amsterdam and why the thoughts we think matters

In Amsterdam, you can feel a relaxed atmosphere that is nothing like quarantine. More and more people on the streets enjoying the weather. Last weekend I went out in a dress without a jacket and with bare legs – what a wonderful feeling! This summer I intend to wear only dresses. 

W Amsterdamie zaczyna się czuć rozluźnioną atmosferę, która nijak nie przypomina kwarantanny. Coraz więcej ludzi na ulicach, korzystających z pogody. W miniony weekend pierwszy raz wyszłam w sukience bez kurtki i z gołymi nogami – jakie to cudowne uczucie! W te lato zamierzam chodzić tylko w sukienkach.

Dutch „je ne sais quoi” 

I have noticed for some time that Amsterdam people celebrate life every day, no matter if it’s Tuesday or Saturday or a pandemic or not. How I like this attitude (but don’t be afraid, they don’t organize big events)! How many times I strolled the narrow streets in the evening, I saw every few houses in front of the porches candlelit dinners. Wednesday, 6pm, and groups of beautiful Dutch girls sit on the stairs with a glass of rose. And it’s always elegant, wine is always in glass, no plastics or drinking from the thread. Elegant, but at the same time in the atmosphere „je ne sais quoi”. Oh, how I like this nonchalance! I can definitely live like that.

Już od pewnego czasu zauważyłam, że amsterdamczycy celebrują życie codziennie, nie ważne czy to wtorek czy sobota, czy pandemia czy nie. Jak mi się to nastawienie podoba (ale żeby nie było, wielkich spędów nie organizują)! Ile razy przechadzałam się wieczorem wąskimi uliczkami, to widziałam co kilka domów przed gankami wspólne kolacje przy świecach. Środa, godzina osiemnasta, a grupki pięknych holenderek siedzą na schodkach z kieliszkiem rose. I zawsze jest elegancko, wino zawsze w szkle, żadnych plastików ani picia „z gwinta”.  Elegancko, ale równocześnie w atmosferze „je ne sais quoi”. Och, jak mi się ta nonszalancja podoba! Zdecydowanie mogę tak żyć.

I decided to organize such an evening myself to feel this wonderful atmosphere, so I went on Friday with my friends from work for an elegant drink. Just in front of the Dutch branch of the Hermitage museum there is a beautiful wooden terrace where groups of Dutch spend their afternoons with friends. And the view of the Amstel river is amazing. Boats, kayaks and motorboats flow lazily next to them, of course with the chilled Amsterdammers . After sunset, it is even more beautiful because street lamps and light from buildings create a charming atmosphere.

Sama postanowiłam taki wieczór zorganizować, żeby poczuć tę wspaniałą atmosferę, więc wybrałam się w piątek ze znajomymi z pracy na eleganckie spożywanie alkoholu. Tuż przed holenderskim odziałem muzeum Hermitage znajduje się piękny drewniany tarasik, na którym grupki holendrów spędzają popołudnia ze znajomymi. A widok na rzekę Amstel jest niesamowity. Łódki, kajaki oraz motorówki przepływają leniwie obok, oczywiście z wyczilowanymi amsterdamczykami. Po zachodzie słońca jest jeszcze piękniej, ponieważ lampy uliczne oraz światło z budynków tworzą przeuroczy klimat.

Sitting with a glass of wine in such an atmosphere it is not difficult to think that life is quite cool and you only need to enjoy it. And not even two weeks ago I felt completely different. Did the sun, good wine or „physical” presence of people help? Certainly yes, but also something else.

Siedząc z kieliszkiem wina w takiej atmosferze nie trudno pomyśleć, że życie jest całkiem fajne i trzeba się tylko z niego cieszyć i korzystać. A jeszcze nie całe dwa tygodnie temu czułam się zupełnie inaczej. Czy pomogło słońce, dobre wino, albo „fizyczna” obecność ludzi? Na pewno tak, ale też coś jeszcze. 

Everything starts with a thought

It  has  been long since I am interested in how our thoughts affect our lives. This is fascinating! I have already listened to dozens of hours of podcasts and YouTube videos on the subject.

Two weeks ago I felt lonely and felt some kind of senselessness, and in such a state you can easily cling to some kind of bad thought about yourself. From this point you can „swim” quite far, which happened in my case. And what about the fact that I knew in theory how our brain works: thought evokes feelings, thoughts are „things”, they become true if you repeat them long enough and intensely enough. Our thoughts attract events.

Od dawna interesuje się tym jak nasze myśli wpływają na nasze życie. Jest to fascynujące! Przesłuchałam już dziesiątki godzin podcastów i video na youtube na ten temat. 

Dwa tygodnie temu czułam się samotna i odczuwałam pewnego rodzaju bezsens, a w takim stanie łatwo można uczepić się jakiejś nie miłej myśli na swój temat. Z tego punktu można już nieźle popłynąć, co stało się w moim przypadku. I co z tego, że znałam w teorii jak działa nasz mózg: myśl wywołuje uczucie, myśli to „rzeczy”, stają się prawdziwe jeśli je sobie powtarzasz wystarczająco długo i intensywnie. Nasze myśli przyciągają zdarzenia. 

And this is all true, I have found this out many times in my example. It all starts with a thought, with this one sentence in our head, no matter what is about. And here is also great news – thoughts are ours and we can decide about them!

A jest to wszystko prawda, wielokrotnie się o tym na swoim przykładzie przekonałam. Wszystko zaczyna się od myśli, od tego jednego zdania w naszej głowie, nie ważne na jaki temat. I tutaj następuje także wspaniała wiadomość – myśli są nasze i możemy o nich decydować!

„Your mind’s job is to keep you alive not to make you happy”

In one of my favorite podcasts „The school of greatness” I listned to the interview with therapist Marisa Peer. She said that the task of our brain is to keep us alive, not to make us happy. And in my example I see how adequate this sentence is because I tend to think negatively. They do not make me happier at all, but they certainly make me „safer” because, for example, they prevent me from taking risks in life, leaving my comfort zone, and taking up challenges.

W jednym z moich ulubionych podcastów „The school of greatness” przesłuchałam wywiad z terapeutką Marisą Peer. Właśnie ona powiedziała, że zadaniem naszego mózgu jest utrzymanie nas przy życiu, a nie na sprawieniu, że będziemy szczęśliwi. I na swoim przykładzie widzę, jak jest to zdanie adekwatne, bo mam tendencję do negatywnego myślenia. Wcale nie sprawiają one, że jestem szczęśliwsza, ale na pewno sprawiają, że jestem „bezpieczniejsza”, bo np. zapobiegają przed podejmowaniem ryzyka w życiu, wychodzenia ze swojej strefy komfortu, podejmowaniu wyzwań. 

But I fight them, I have been fighting hard for several years, with the help of friends, family, reading interviews with interesting people, and thanks to attending therapy. I practice every day talking to myself (quarantine is very favorable to do this), sometimes I have to conduct sharp disciplinary conversations with myself. Once you’re in this emotional hole, it’s hard to break free from it. The more I tried to think positively, the more I got stuck and the more my brain shouted – „you know it’s a lie!”

Ale ja z nimi walczę, walczę ciężko od kilku lat, z pomocą przyjaciół, rodziny, czytając wywiady z ciekawymi ludźmi, oraz dzięki uczęszczaniu na terapię. Ćwiczę codziennie rozmawiając ze sobą (kwarantanna bardzo temu sprzyja), czasem muszę ze sobą przeprowadzić ostre rozmowy dyscyplinarne. Kiedy jest się już w tym dołku emocjonalnym, to trudno się z niego od tak wyrwać. Im bardziej starałam się myśleć pozytywnie, tym bardziej grzęzłam, a na moje bardziej pozytywne myśli mój mózg krzyczał – „przecież wiesz, że to kłamstwo!”.

And how can you get along with yourself? For me worked – stop trying. Stop trying to get out of your thoughts, just take some action. Feel that you have control over something. This week it was an invitation for my friends (the few whom I met) for wine and baking „chałka” (polish yeast dough) on Sunday (me and baking is a rare sight, but it was great!). Meditation also helps a lot.

I jak tu dojść ze sobą do ładu? U mnie zadziałało – przestać się starać. Przestać się starać wyrwać z myśli, tylko powziąć jakąś akcje. Poczuć, że masz nad czymś kontrolę. W tym tygodniu było to dla mnie zaproszenie znajomych (tych niewielu, których zdążyłam poznać) na winko i upieczenie chałki w niedziele (ja i pieczenie to rzadki widok, ale było super!). Medytacja również bardzo pomaga. 

Tell yourself a better story

When we finally get to this neutral state of mind, we can start telling „better” stories to ourselves. Who are we actually? Stories that we repeat to ourselves on a daily basis. Every day, consciously or subconsciously, we tell ourselves what we are, what we deserve from life (or do not deserve), or we repeat in our head past bad or good experiences that affect what we expect from life. Until we change this narrative, our lives will not change either.

So let’s start telling a better story about our lives! Let’s fall in love with ourselves.

Because our external world is only a reflection of what is inside of us and our head.

Jak już w końcu dotrzemy do tego neutralnego stanu umysłu, możemy sobie zacząć opowiadać „lepsze” historie. Bo kim właściwie jesteśmy? Historiami, które powtarzamy sobie na codzień. Codziennie, świadomie lub podświadomie, opowiadamy sobie jacy jesteśmy, na co zasługujemy od życia (lub nie zasługujemy) lub powtarzamy sobie w głowie przeszłe złe lub dobre doświadczenia, które rzutują na to czego się od życia spodziewamy. Póki tej narracji nie zmienimy, nasze życie się także nie zmieni.

Więc zacznijmy sobie opowiadać lepsze historię o naszym życiu! Zakochajmy się w nas samych. 

Bo nasz świat zewnętrzny jest tylko odbiciem tego, co jest w naszym wnętrzu i naszej głowie.

S.