Start of the season in Amsterdam and why the thoughts we think matters

In Amsterdam, you can feel a relaxed atmosphere that is nothing like quarantine. More and more people on the streets enjoying the weather. Last weekend I went out in a dress without a jacket and with bare legs – what a wonderful feeling! This summer I intend to wear only dresses. 

W Amsterdamie zaczyna się czuć rozluźnioną atmosferę, która nijak nie przypomina kwarantanny. Coraz więcej ludzi na ulicach, korzystających z pogody. W miniony weekend pierwszy raz wyszłam w sukience bez kurtki i z gołymi nogami – jakie to cudowne uczucie! W te lato zamierzam chodzić tylko w sukienkach.

Dutch „je ne sais quoi” 

I have noticed for some time that Amsterdam people celebrate life every day, no matter if it’s Tuesday or Saturday or a pandemic or not. How I like this attitude (but don’t be afraid, they don’t organize big events)! How many times I strolled the narrow streets in the evening, I saw every few houses in front of the porches candlelit dinners. Wednesday, 6pm, and groups of beautiful Dutch girls sit on the stairs with a glass of rose. And it’s always elegant, wine is always in glass, no plastics or drinking from the thread. Elegant, but at the same time in the atmosphere „je ne sais quoi”. Oh, how I like this nonchalance! I can definitely live like that.

Już od pewnego czasu zauważyłam, że amsterdamczycy celebrują życie codziennie, nie ważne czy to wtorek czy sobota, czy pandemia czy nie. Jak mi się to nastawienie podoba (ale żeby nie było, wielkich spędów nie organizują)! Ile razy przechadzałam się wieczorem wąskimi uliczkami, to widziałam co kilka domów przed gankami wspólne kolacje przy świecach. Środa, godzina osiemnasta, a grupki pięknych holenderek siedzą na schodkach z kieliszkiem rose. I zawsze jest elegancko, wino zawsze w szkle, żadnych plastików ani picia „z gwinta”.  Elegancko, ale równocześnie w atmosferze „je ne sais quoi”. Och, jak mi się ta nonszalancja podoba! Zdecydowanie mogę tak żyć.

I decided to organize such an evening myself to feel this wonderful atmosphere, so I went on Friday with my friends from work for an elegant drink. Just in front of the Dutch branch of the Hermitage museum there is a beautiful wooden terrace where groups of Dutch spend their afternoons with friends. And the view of the Amstel river is amazing. Boats, kayaks and motorboats flow lazily next to them, of course with the chilled Amsterdammers . After sunset, it is even more beautiful because street lamps and light from buildings create a charming atmosphere.

Sama postanowiłam taki wieczór zorganizować, żeby poczuć tę wspaniałą atmosferę, więc wybrałam się w piątek ze znajomymi z pracy na eleganckie spożywanie alkoholu. Tuż przed holenderskim odziałem muzeum Hermitage znajduje się piękny drewniany tarasik, na którym grupki holendrów spędzają popołudnia ze znajomymi. A widok na rzekę Amstel jest niesamowity. Łódki, kajaki oraz motorówki przepływają leniwie obok, oczywiście z wyczilowanymi amsterdamczykami. Po zachodzie słońca jest jeszcze piękniej, ponieważ lampy uliczne oraz światło z budynków tworzą przeuroczy klimat.

Sitting with a glass of wine in such an atmosphere it is not difficult to think that life is quite cool and you only need to enjoy it. And not even two weeks ago I felt completely different. Did the sun, good wine or „physical” presence of people help? Certainly yes, but also something else.

Siedząc z kieliszkiem wina w takiej atmosferze nie trudno pomyśleć, że życie jest całkiem fajne i trzeba się tylko z niego cieszyć i korzystać. A jeszcze nie całe dwa tygodnie temu czułam się zupełnie inaczej. Czy pomogło słońce, dobre wino, albo „fizyczna” obecność ludzi? Na pewno tak, ale też coś jeszcze. 

Everything starts with a thought

It  has  been long since I am interested in how our thoughts affect our lives. This is fascinating! I have already listened to dozens of hours of podcasts and YouTube videos on the subject.

Two weeks ago I felt lonely and felt some kind of senselessness, and in such a state you can easily cling to some kind of bad thought about yourself. From this point you can „swim” quite far, which happened in my case. And what about the fact that I knew in theory how our brain works: thought evokes feelings, thoughts are „things”, they become true if you repeat them long enough and intensely enough. Our thoughts attract events.

Od dawna interesuje się tym jak nasze myśli wpływają na nasze życie. Jest to fascynujące! Przesłuchałam już dziesiątki godzin podcastów i video na youtube na ten temat. 

Dwa tygodnie temu czułam się samotna i odczuwałam pewnego rodzaju bezsens, a w takim stanie łatwo można uczepić się jakiejś nie miłej myśli na swój temat. Z tego punktu można już nieźle popłynąć, co stało się w moim przypadku. I co z tego, że znałam w teorii jak działa nasz mózg: myśl wywołuje uczucie, myśli to „rzeczy”, stają się prawdziwe jeśli je sobie powtarzasz wystarczająco długo i intensywnie. Nasze myśli przyciągają zdarzenia. 

And this is all true, I have found this out many times in my example. It all starts with a thought, with this one sentence in our head, no matter what is about. And here is also great news – thoughts are ours and we can decide about them!

A jest to wszystko prawda, wielokrotnie się o tym na swoim przykładzie przekonałam. Wszystko zaczyna się od myśli, od tego jednego zdania w naszej głowie, nie ważne na jaki temat. I tutaj następuje także wspaniała wiadomość – myśli są nasze i możemy o nich decydować!

„Your mind’s job is to keep you alive not to make you happy”

In one of my favorite podcasts „The school of greatness” I listned to the interview with therapist Marisa Peer. She said that the task of our brain is to keep us alive, not to make us happy. And in my example I see how adequate this sentence is because I tend to think negatively. They do not make me happier at all, but they certainly make me „safer” because, for example, they prevent me from taking risks in life, leaving my comfort zone, and taking up challenges.

W jednym z moich ulubionych podcastów „The school of greatness” przesłuchałam wywiad z terapeutką Marisą Peer. Właśnie ona powiedziała, że zadaniem naszego mózgu jest utrzymanie nas przy życiu, a nie na sprawieniu, że będziemy szczęśliwi. I na swoim przykładzie widzę, jak jest to zdanie adekwatne, bo mam tendencję do negatywnego myślenia. Wcale nie sprawiają one, że jestem szczęśliwsza, ale na pewno sprawiają, że jestem „bezpieczniejsza”, bo np. zapobiegają przed podejmowaniem ryzyka w życiu, wychodzenia ze swojej strefy komfortu, podejmowaniu wyzwań. 

But I fight them, I have been fighting hard for several years, with the help of friends, family, reading interviews with interesting people, and thanks to attending therapy. I practice every day talking to myself (quarantine is very favorable to do this), sometimes I have to conduct sharp disciplinary conversations with myself. Once you’re in this emotional hole, it’s hard to break free from it. The more I tried to think positively, the more I got stuck and the more my brain shouted – „you know it’s a lie!”

Ale ja z nimi walczę, walczę ciężko od kilku lat, z pomocą przyjaciół, rodziny, czytając wywiady z ciekawymi ludźmi, oraz dzięki uczęszczaniu na terapię. Ćwiczę codziennie rozmawiając ze sobą (kwarantanna bardzo temu sprzyja), czasem muszę ze sobą przeprowadzić ostre rozmowy dyscyplinarne. Kiedy jest się już w tym dołku emocjonalnym, to trudno się z niego od tak wyrwać. Im bardziej starałam się myśleć pozytywnie, tym bardziej grzęzłam, a na moje bardziej pozytywne myśli mój mózg krzyczał – „przecież wiesz, że to kłamstwo!”.

And how can you get along with yourself? For me worked – stop trying. Stop trying to get out of your thoughts, just take some action. Feel that you have control over something. This week it was an invitation for my friends (the few whom I met) for wine and baking „chałka” (polish yeast dough) on Sunday (me and baking is a rare sight, but it was great!). Meditation also helps a lot.

I jak tu dojść ze sobą do ładu? U mnie zadziałało – przestać się starać. Przestać się starać wyrwać z myśli, tylko powziąć jakąś akcje. Poczuć, że masz nad czymś kontrolę. W tym tygodniu było to dla mnie zaproszenie znajomych (tych niewielu, których zdążyłam poznać) na winko i upieczenie chałki w niedziele (ja i pieczenie to rzadki widok, ale było super!). Medytacja również bardzo pomaga. 

Tell yourself a better story

When we finally get to this neutral state of mind, we can start telling „better” stories to ourselves. Who are we actually? Stories that we repeat to ourselves on a daily basis. Every day, consciously or subconsciously, we tell ourselves what we are, what we deserve from life (or do not deserve), or we repeat in our head past bad or good experiences that affect what we expect from life. Until we change this narrative, our lives will not change either.

So let’s start telling a better story about our lives! Let’s fall in love with ourselves.

Because our external world is only a reflection of what is inside of us and our head.

Jak już w końcu dotrzemy do tego neutralnego stanu umysłu, możemy sobie zacząć opowiadać „lepsze” historie. Bo kim właściwie jesteśmy? Historiami, które powtarzamy sobie na codzień. Codziennie, świadomie lub podświadomie, opowiadamy sobie jacy jesteśmy, na co zasługujemy od życia (lub nie zasługujemy) lub powtarzamy sobie w głowie przeszłe złe lub dobre doświadczenia, które rzutują na to czego się od życia spodziewamy. Póki tej narracji nie zmienimy, nasze życie się także nie zmieni.

Więc zacznijmy sobie opowiadać lepsze historię o naszym życiu! Zakochajmy się w nas samych. 

Bo nasz świat zewnętrzny jest tylko odbiciem tego, co jest w naszym wnętrzu i naszej głowie.

S.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s